Wyświetlono wypowiedzi wyszukane dla zapytania: Szkodliwy wpływ palenia tytoniu
|
| Wiadomość |
30% bezsensu
|
bimi - 100% bezsensu bimi napisał:
> W tym przypadku politycy dostosowują się do nastrojów społecznych, które inni > politycy starają się kształtować. I potem napieprzają ze swoich ubezpieczonych > samolotów do ubezpieczonych wież udając, że tych, co akurat giną zamordował > ktoś zupełnie inny.
A może owi ONI siłą woli rozbili samoloty o WTC? A może to się nigdy nie zdarzyło, a telewizja kłamie? Bimi, puść wodze fantazji.
> Siła astosugestii nie jest tu sprawcą nieszczęścia - ona jest mechanizmem, > który umożliwia zrealizowanie takiego spektaklu. Ci co mordują wiedzą, ze uda > im się przekonać poszkodowanych do tego, że kto inny im to zrobił. Wystarczy > odpowiednio pokierować mistyfikacją.
Zwłaszcza przekonywanie tych, co stracili życie, wymaga nie lada sugestii (choć nie radziłbym liczyć na autosugestię zmarłych). Ale ty na pewno wiesz, jak coś wmówić nieżyjącemu.
> Tu nie wciska się ludziom choroby zamiast zdrowia, tylko kłamstwo zamiast > prawdy. Prawdopodobnie jednak mechanizm jest ten sam, bo w obu przypadkach > chodzi o przekonanie człowieka do tego, że jest inaczej niż w rzeczywistości, > co ma późniejszy oddźwięk w jego dalszych losach.
Czyli uważasz, że informowanie o szkodliwym wpływie palenia tytoniu na zdrowie jest kłamstwem. Więc pójdź za głosem prawdy - napisz do ministra zdrowia, aby wpłynął na zmianę przepisów - niech na papierosach widnieje napis, że palenie tytoniu to samo zdrowie. Zasugerowani palacze przestaną wreszcie złośliwie chorować na raka.
|
| |
|
|
Sama nie pali papierosów, ale walczy o prawa pa...
|
Sama nie pali papierosów, ale walczy o prawa pa... Zakaz palenia nie wytepi palczy. Prohibicja nie wytępiła alkoholików. Może należaloby raczej zacząć od likwidacji przemysłu tytoniowego i spirytusowego?! Bo palacze i alkoholicy to efekt końcowy. Nie leczy się objawów choroby a jej przyczyny.
Palenie to dobry i bezpieczny temat zastępczy. Dla rządów i mediów. Nie dajmy się zwariować. Może pomówmy o rosnącej biedzie i szkodliwym wpływie reklam na tych których nie stać na bułkę z masłem dla dziecka.
|
PALENIE...
|
PALENIE cz.2 Dobry serwis dotyczący palenia można znaleźć na stronie warszawskiej AM : www.bibl.amwaw.edu.pl/cigar/. Można na nim znaleźć wiele ciekawostek dotyczących palenia oraz samego tytoniu i jego historii a także dowiedzieć się o mechanizmach uzależnienia i określić stopień uzależnienia na podstawie krótkiego testu. Możemy też sprawdzić wpływ palenia na różne narządy. Jeśli jeszcze was nie zastraszyłem to opowiem trochę o tym na co palacz jest narażony, o chorobie nowotworowej wie chyba każdy bo pisze się o niej na paczkach. Na przykład zwiększenie ilości wypalanych papierosów z 10 do 40 (czterokrotne) powoduje sześciokrotny wzrost ryzyka zapadnięcia na raka oskrzeli. Palenie jednak zwiększa ryzyko zapadnięcia na wiele innych nowotworów ponieważ szkodliwe substancje dostające się z dymem do płuc są następnie transportowane przez krew w każdy zakątek organizmu palacza. Jest jednak także dużo innych chorób do powstawania których papierosy mogą się przyczynić. Ponieważ nikotyna zaburza mechanizmy obronne śluzówki żołądka i dwunastnicy palacze są bardziej zagrożeni chorobą wrzodową. Wśród innych związanych z paleniem schorzeń wymienia się także : zaniki pamięci, zaburzenia neurologiczne, zwyrodnienie mięśnia sercowego, zaburzenia miesiączkowania i bezpłodność, przewlekłe zapalenie oskrzeli i rozedmę (większość przewlekłych palaczy do niej doprowadza). A już zakrzepowo-zarostowe zapalenie naczyń czyli choroba Burgera jest spotykane praktycznie tylko u palących. OK. C.d.n. Pozdrawiam.
|
Palenie dla przyjemności
|
Palenie dla przyjemności Nie palę tytoniu nałogowo lecz sporadycznie, czasem wypalam kilka do kilkunastu papierosów na dzień a czasem mam tydzień lub więcej bez papierosa. Papierosy palę głównie wieczorem w towarzystwie znajomych lub w chwilach relaksu i przemyśleń. Lubie palić fajkę i robie to zawsze gdy mam stany depresyjne bądź inne mniejsze doły, to mnie odstresowuje. Cygaro palę zdecydowanie rzadziej i robie to zawsze gdy mam powód do dumy, gdy cos mi w życiu wyjdzie i gdy coś mi się uda. Palenie traktuje jak ceremonie, sprawia mi to przyjemność i nie zamierzam z tego rezygnować przez szkodliwy wpływ na moje zdrowie. Pozdrawiam.
|
| |
|
|
magnetyzer- zrób go sam!!!!
|
auto_dzis_i_jutro napisał(a):
> Witam! > Ciesze, sie, ze duch odkrywcow nie zaginal w Narodzie. A > powazniej, rewelacje o magnetyzerach wyglaszane sa w > naszym kraju od ponad 10 lat. W ostatnich czterech > zdecydowanie przybraly na sile. Czy to dziala? > Niejednokrotnie przyrosty dynamiki pozostaja poboznym > zyczeniem uzytkownika. Co do oszczednosci - te dane sa > juz pewniejsze m.in. ostatnie badanie przeprowadzone na > zlecenie Maksora w warszawskim instytucie PIMOT > potwierdzilo spadek zuzycia paliwa w silniku Toyoty > Corolli 1.4 (Auto dzis i jutro - 02/2002 news).
badania przeprowadzane na zlecenie producenta nie moga byc wiarygodne.
jest wiele badan dowodzacych brak szkodliwego wplywu palenia tytoniu na zdrowie, tyle ze kazde z tych badan bylo sponsorowane przez producentow wyrobow tytoniowych.
>Prawda > jest rowniez spadek emisji substancji szkodliwych do > srodowiska.
czy mozna poprosic o link do odpowiedniej publikacji najlepiej do jakiegos powaznego "peer reviewed" czasopisma.
>Teraz rzecz najwazniejsza - tworzywo. > Producenci magnetyzerow zarzekaja sie, ze dysponuja > specjalnym rodzajem magnesow objetych patentem. >Czy > mozna temu ufac? Postaram sie zaprosic jednego z nich na > lamy Forum. Sam jestem ciekawy tej konfrontacji. > Jesli dysponujecie realnymi pomiarami zuzycia paliwa > popartymi dokumentacja podajcie je. Jestem bardzo > ciekawy tych wynikow. > Pozdrawiam! > Robert M.
|
....."HELP - dla życia bez tytoniu".
|
Światowy Dzień Rzucania Palenia Tytoniu - trzeci czwartek listopada - -w tym roku 16 listopada -
Światowy Dzień Rzucania Palenia Tytoniu przypada zawsze w trzeci czwartek listopada. Święto to narodziło się w Stanach Zjednoczonych z inicjatywy dziennikarza Lynna Smitha, który w 1974 roku zaapelował do czytelników swojej gazety, aby przez jeden dzień nie palili papierosów. W efekcie, aż 150 tysięcy ludzi spróbowało przez jedną dobę wytrzymać bez palenia. Zachęcone powodzeniem akcji Amerykańskie Towarzystwo Walki z Rakiem uznało trzeci czwartek listopada (tydzień przed obchodzonym w Stanach Zjednoczonych Dniem Dziękczynienia) za Dzień Rzucania Palenia.
Realizację planu Europy wolnej od dymu tytoniowego osiągamy poprzez tworzenie społecznego i politycznego poparcia idei - organizowanie w skali populacyjnej, ogólnokrajowej i lokalnej kampanii zdrowotnych promujących zdrowy, wolny od dymu tytoniowego styl życia.
Światowy Dzień Rzucania Palenia Tytoniu w Polsce
Idea dnia, w którym zachęca się palaczy do zerwania z nałogiem, przyjęła się także w Polsce. Od 1991 roku, w trzeci czwartek listopada, Polacy namawiani są do rzucenia palenia. Akcję organizuje Fundacja "Promocja Zdrowia" www.promocjazdrowia.pl Cały cywilizowany świat rzuca palenie. Jest to wynikiem rosnącej wiedzy o szkodliwym wpływie palenia na zdrowie, energicznie prowadzonej kampanii antynikotynowej i zaistniałych zmian kulturowych.
|
Palenie a karmienie..
|
Błędem jest odwodzenie matki palącej od karmienia naturalnego. Dowiedziono, że lepiej jest palić i karmić piersią, niż palić i karmić sztucznie. Dzieje się tak dlatego, że organizm dziecka karmionego piersią jest chroniony przez przeciwciała otrzymywane od matki również przed szkodliwym wpływem (np. na płuca) dymu tytoniowego i toksyn w nim zawartych. Gdy dziecko jest karmione mlekiem modyfikowanym, zostaje pozbawione tej ochrony i jest bardziej podatne na skutki biernego palenia.
|
Wyleciała ze szpitala, bo zapaliła papierosa
|
Nikotyna nie jest sama w sobie bardzo niebezpieczna, to tylko jeden ze skladnikow dymu papierosowego - aczkolwiek ten ktory ma najwiekszy wplyw na samopoczucie palacza i wpedzenie go w nalog. Za nowotwory i inne zawaly serca bedace skutkami palenia odpowiedzialny jest sam dym ktory zawiera mnostwo szkodliwych subtancji smolistych (zalegaja w plucach) i toksycznych tlenkow weglowodorow. Teorytycznie gdyby palacze zamiast palic papierosy robiliby sobie z nich hebratke problem chorob wywolanych tytoniem by nie istnial.
Co do aspartamu to przyznaje 100% racje jego przeciwnikom - to czysta trucizna ktora dodaje nam sie do zywnosci by zmaksymalizowac zyski dzieki naszej naiwnosci na "low-calories nutrition".
|
Przekonajcie mnie do tabletek
|
Tabletki są cudowne! Ciekawe tylko skad tyle "schizujących" forumowiczek. Faszerują sie tymi tabletkami a co moment jakiś post z prośbą o pocieszenie czy przypadkiem nie są w ciąży. Wpływ tabletek na organizm po bardzo długim okresie stosowania- ponad 10 - 12 lat z tego co wiem nie jest zbadany. Być może kobiety stosujace antykoncepcję hormonalną przez kilka lat mogą nie odczuwać jej skutków.... narazie. Tylko nikt nie potrafi powiedziec co będzie się działo z ich organizmem za kilkanaście lat. Wiem, wiem... tysiące ludzi łyka to świństwo i jakos żyją i nic im nie jest, mnie to nie spotka. Ale wśród tych tysięcy są jakieś dziesiątki, które żałują że truły się dobrowolnie i naiwnie myślały, że ich to nie spotka. Podobnie myslą palacze papierosów. Co niektórzy zaczynaja palic w wieku 14 lat i kopcą przez kolejne 30. Mimo, że tyle sie mówi o szkodliwości palenia, nie biorą sobie tych przestróg do głowy. "Mój stary pali od zawsze i jest zdrów jak ryba" - mawianastolatek. No, akurat jemu sie udało. Mój wuj pali od 40 lat. Do niedawna był przykładem faceta, który przeczy tezie że palenie szkodzi zdrowiu, był pewny, ze jego choroba z powodu tytoniu nie dotknie. Dwa dni temu zdiagnozowano raka krtani. Tysiącom ludzi uchodzi na sucho, jemu nie uszło. Skąd wiesz, że tobie sie uda?
|
Herbata, czyli smaczny sposób na zdrowie
|
Hehehe...
Nie slyszales powiedzenia, ze wszystko jest dla ludzi? :)
Spojrz na to w inny sposob. Nieco przewrotny. Jest tylko jeden typ posilkow na Ziemi, ktory nazywa sie "cholesterolowy posilek". Wiadomo, ze cholesterol szkodzi. Ale jak z zrezygnujesz z tego posilku to umrzesz z glodu. Co wtedy jest bardziej szkodliwe, spozywanie cholesterolu, czy jego niespozywanie. ;) A na serio. Takich wyborow masz o wiele wiecej w codziennym zyciu i sa one o wiele wiele bardziej kompleksowe (bardziej zlozone, z wieksza liczba alternatyw). Gdy stosuje sie pewne rzeczy rozsadnie, to wszystko jest zdrowe (w rozsadnym zasiegu, w koncu wszyscy umieramy przez wiekszosc zycia, prawda?).
Kiedys czytalem o korzystnym wplywie palenia tytoniu. Nie przypomne sobie teraz zrodla, ale nie palone codziennie, czy nalogowo moga miec jakies korzystne dzialanie - to wielce prawdopodobne. To co masz na mysli to zapewne naduzycie, a o to chyba nikomu nie chodzi gdy pisze o pozytywnym wplywie jakichs substancji. :)
|
"GP": Nie będzie podwyżki akcyzy
|
I to jest tragedia... O ile jestem przeciwnikiem podwyżki akcyzy na paliwa (zwiększy koszty i ceny wszystkiego co trzeba wozić), nie jestem zwolennikiem podwyżki akcyzy na alkohol (ten szkodzi tylko w nadmiarze), bo już jest drogi niemiłosiernie (zwłaszcza dobre markowe trunki zagraniczne), to POWINNA wzrosnąć akcyza na wyroby tytoniowe. Palenie tytoniu 1) szkodzi w każdej ilości 2) jest uciążliwe i szkodliwe dla otoczenia 3) podwyżka zwiększyłaby rzeszę niepalących 4) nadal koszty leczenia chorób powodowanych tytoniem są dla budżetu wyższe od wpływów podatkowych i podobnych.
|
Przy piwku bez papierosa
|
Przy piwku bez papierosa Absolutnie 100% TAK dla zakazu palenia. W szczególności w miejscach publicznych. Codziennie dojeżdżam do pracy pociągiem. Są w nim przedziały dla palących i niepalących. Te dla palących z reguły wieją pustkami podczas gdy te dla niepalących mają wszystkie miejsca zajęte, a dużo osób spędza podróż na stojąco na korytarzu. Mimo to osoby palące potrafią palić w swoich prawie prywatnych przedziałach przy drzwiach otwartych i mimo usilnych próśb nie zamykają drzwi a konduktorzy nie reagują.Czyżby palacym dym przeszkadzał stad otwieraja drzwi? A czemu nie okna, bo za zimno? Tylko czemu ja mam to znosic? Skoro nie ma swiadomosci wsrod palaczy ze dym papierosowy jest dla inny nie tylko szkodliwy ale po prostu duszacy i nie do zniesienia ani zadnej checi by ograniczyc wplyw dymu tytoniowego na innych (gl. niepalacych), to ja nie mam zamiaru tolerowac ich slabosci - czyli nalogu. Jestem za calkowitym zakazem palenia!
|
Zakazać palenia, czy nie?
|
Bredzisz, dziecko... > Kłamiesz, czy tylko jesteś taki naiwny? Czy wiesz ile ZUS wypłacił na choroby spowodowane paleniem?
Tak, wiem. Leczenie chorob wywolanych paleniem (lub towarzyszacym im komplikacjom) kosztuje 4,5-9mld PLN rocznie.
Wplywy z samej akcyzy to 11mld PLN rocznie.
> 1. Gdyby zwalczanie narkotyków wynikało z braku akcyzy (konkurencja dla wódy) - to rozwiązaniem byłby monopol narkotykowy, a nie zakaz.
Zakaz marihuany przeforsowaly... koncerny tytoniowe.
Na dodatek nie ma zadnych przeslanek ze legalnosc trawki przeklada sie na wspolczynnik narkomanii. I, miedzy innymi dlatego, Czechy wlasnie zalegalizowaly gandzie.
> 2. Skoro tytoń jest taki dochodowy - to czemu go tak zwalczają?
Bo nie zwalczaja tytoniu, tylko traktuja palaczy jako kozly ofiarne.
Twoje pytanie mozna obrocic - dlaczego, skoro tyton jest taki szkodliwy, nie zakaze sie go w zupelnosci?
Kasa, misiu, kasa ;)
|
Dym z papierosów niepożądany
|
Pretensje kieruję do PALACZY głównie, bo to dzięki ich praktykom narażony jestem w publicznych miejscach na palenie bierne - czyli: ZMUSZANY do robienia czegoś na co nie mam ochoty. Jeśli muszę opuścić miejsce, w którym chcę spędzić czas pijąc kawę albo rozmawiając ze znajomymi z powodu DYMU tytoniowego - szkodliwego dla zdrowia, to sytuacja wygląda analogicznie. Wiem, wiem - zaraz odezwie się niejeden mądrala, perorując że zmuszanie biednego nałogowca do nasilenia się pląsawicy, drgawek, nerwowości i innych objawów - to też przymus. Otóż róznica polega na tym, że niepalący swoją obecnością NIE ZATRUWA w rażący sposób środowiska w najbliższym otoczeniu, tym samym nie oddziaływuje bezpośrednio na innych. Palący moga mieć wyłącznie żal do swojego nałogu i ryzyka w jakie się wpakowali NA WŁASNE ŻYCZENIE i z własnego WYBORU. Teraz chodzi o to, aby inni mieli możliwość podejmować pewne dezyzje samodzielnie. Ale O.K. Nie ma takiej rury, której nie można odetkać. Ja na ten przykład rozważam przynoszenie ze sobą do lokali i innych publicznych miejsc aerozoli z rozmaitymi ŚMIERDOLĄCYMI substancjami, albo też przychodzić w towarzystwie NIKO - mojego ulubionego, skunksa. I używać DO WOLI wszystkiego. A co: wolnoć Tomku w swoim domku... :-)
A tak na marginesie, do amatorów palących: może tego nie jesteście w stanie wyczuć, ale większości z Was tak klasycznie WALI z pyszczków np. w trakcie zwykłej rozmowy, że litr Sensodyne czy kilo tik taków nie poradzą... co u kobiet na ten przykład, wpływa znacząco na tzw. całokształt. :-))))) Buziaczek!
|
Posłowie szykują rewolucję: Niemal całkowity za...
|
Posłowie szykują rewolucję: Niemal całkowity za.. Jestem za zakazem palenia, choć może podszedłbym do sprawy bardziej liberalnie, ale jestem totalnie wkurzony nierównym traktowaniem nałogu tytoniowego i nałogu alkoholowego, postuluję wprowadzenie całkowitego zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych, restauracjach, pubach, drukowanie na etykietkach alkoholi uinformacji o szkodliwym wpływie na zdrowie, wątrobę i co najwazniejsze na rodzinę i otoczenie. Totalna hipokryzja, zakaz palenia wszędzie, a całkowite tolerowanie jeszcze gorszego nałogu alkoholizmu.
|
Obława na festiwalu reggae
|
> Czyli nie ufasz także tym, którzy nie upijają się i nie szprycują > psychotropami? Jeszcze większe gratulacje.
A gdzie ja coś takiego napisałem? Nie doszukuj się rzeczy których nie ma. Alkoholizm jest prawdziwym problemem tak jak uzależnienie od nikotyny. Natomiast nie znam osoby uzależnionej od marihuany, a palaczy zioła znam naprawdę wielu. Nie zauważyłem też negatywnego wpływu na zdrowie fizyczny oraz psychiczne. Naturalnie przy zbyt częstym paleniu, może pojawić się efekt spowolnienia czy lekkiego zamulenia, który mija po odstawieniu. Natomiast alkoholik nie odstawi tak łatwo alkoholu to samo z palaczem tytoniu. Dlatego proszę podaj mi jakieś weryfikowalne dane/ badania naukowe traktujące o większej szkodliwości marihuany od alkocholu - najpopularniejszego narkotyku dostępnego w sklepach. Od którego umierają setki tysięcy tysięcy ludzi na całym świecie. Nie słyszałem o przypadku śmierci z przepalenia się marihuaną, ale może ty znasz taki przypadek?
|
Kultura butelkowa w gazetach dla mam.
|
> Zakaz reklamy alkoholu i tytoniu owszem ma ogromny wplyw na sprzedaz tych > produktow. W krajach w ktorych wprowadzono calkowity zakaz reklamy papierosow > widac bylo ponad 10% spadek w sprzedazy - reklama ma bezposredni wplyw na to cz > y > mlodzi ludzie zaczna palic.
W moim dzieciństwie nie było reklam, a jednak spotykało się nie jednego 10 latka, nie mówiąc już o nastolatku z papierosem w ręku. Spadek o którym mówisz nie koniecznie musiał być związany z brakiem reklam ale np z wzmożoną kampanią informacyjną o szkodliwości palenia, weź pod uwagę że jeszcze w latach 60 w USA promowało sie papierosy jako produkt nie wpływający na zdrowie, a wszystkie badania wskazujące na wpływ palenia na zachorowalność na nowotwory były krytykowane i ośmieszane . Prawdopodobnie gdyby poradnie laktacyjne przeznaczyły trochę grosza na kampanie informacyjną więcej matek zdecydowałoby sie na karmienie piersią
|
Zakazana reklama
|
rosey napisała:
> budzik11 napisała: > > A ty prowadzisz sobie notesik z linkami bądź bibliografią > wszystkich swoich > > informacji??????????? > > Ale po co te nerwy? Po prostu pytam. Ciężko jest dotrzeć do tych > mitycznych badań, na które każdy się powołuje, ale wszystko wskazuje > na to, że nikt ich na oczy nie widział. Chodzi mi o konkretne dane, > a nie kilka ogólnikowych sformułowań.
Żadne nerwy, tylko zdziwienie. A widziałaś kiedyś wyniki badań naukowych stwierdzających szkodliwość palenia tytoniu, picia alkoholu, wpływ braku witamin na zdrowie, konieczność przyjmowania kwasu foliowego przez ciężarne, to, że dobrze jest pić dużo wody mineralnej itp.? Próbowałaś dotrzeć do tych "mitycznych" badań, czy po prostu wiesz, że tak jest i nie dociekasz, kto, kiedy i jak dokładnie to zbadał?
|
Bogatsi bez becikowego
|
Masz racje, że nielogiczne jest ocenianie prawa używając kryterium skuteczności policji. To, że policja w Polsce jest karykaturą służby to oddzielny problem. Nielogiczne jest również ustalanie legalności substancji odurzających używając kryterium tradycji. Substancje te powinny być oceniane pod względem ich OBIEKTYWNEGO wpływu na zdrowie. Fakt, iż ojciec pił i palił i dziad też i pradziad też nie oznacza, że alkohol i tytoń są mniej szkodliwe od marihuany. Nielogiczna jest też legislacja, która moralność większości czyni prawem, ale to już jest szerszy temat który obejmuje: obrazę uczuć religijnych, naruszanie dóbr osobistych, legalność związków partnerskich, aborcji, eutanazji, etc…. Jeżeli jesteś natomiast zwolennikiem całkowitej prohibicji to jesteś głupi, ale przynajmniej nie jesteś hipokrytą. Całuję i pozdrawiam
|
Wprowadzic zakaz palenia w pubach w Polsce!!!!
|
Zazwyczaj tolerancyjna,jestem przeciwna paleniu tytoniu w miejscach publicznych. Jakkolwiek probowalam zrozumiec "przeslanki" palaczy. Uwazaja oni ze ich wolnosc osobista zostaje zaatakowana. Nie biora oni jednak pod uwage faktu, ze wszyscy stanowimy ulamek spoleczenstwa. Nawet gdyby wydzielic dla nich specjalne miejsca do palenia , to i tak bedzie negatywny wplyw na cale spoleczenstwo. Bo to wlasnie spoleczenstwo placi za choroby palacza. A jaki wplyw palenie palenie odnosi na rozwoj dziecka? Rowniez,zostalo naukowo udodowodnione, ze palacze znacznie czesciej choruja na choroby krtani, pluc, serca etc. Odnosnie wplywu na srodowisko naturalne-to chyba zdajemy sobie sprawe! Jakkolwiek by nie rozumiec racje palaczy, to maja oni bardzo egoistyczne podejcie do problemu. Uwazam , ze wiedza czlowieka 21-go wieku jest na tyle ogromna, iz zdaje on sobie sprawe ze szkodliwosci palenia tytoniu- zarowno dla wlasnego zdrowia jak i osoby biernej. Takze, odpieranie atakow osob palacych to "woda na mlyn" przemyslu tytoniowego, ktory zawojowal swiat. Poniewaz to "wielki moloch" ,to nie musi sie martwic o pieniadze zeby odpierac ataki pojedynczych przeciwnikow palenia. Dla wszystkich dobro spoleczne powinno stanowic nieodparta wartosc! Joanna Wurzler
|
Zażywanie tabaki, a zdrowie
|
Zażywanie tabaki, a zdrowie Witam. Ostatnio spodobało mi się zażywanie tabaki. Zastanawia mnie jednak jej wpływ na zdrowie. Na stronie wikipedia.pl o tabace można przeczytać co następuje: "Oczyszcza i udrażnia drogi oddechowe, orzeźwia. W wielu krajach zalecana jest przy zwalczaniu kataru i łagodzeniu wszelkiego rodzaju alergii[potrzebne źródło]. Ilość wchłanianej nikotyny podczas zażycia tabaki jest znacznie mniejsza niż przy paleniu papierosów z tego też powodu jej zażywanie jest bezpieczniejsze." a w paragrafie o szkodliwości: "Badania nie potwierdziły występowania raka, natomiast częstsze zażywanie prowadzi do wysuszania śluzówki oraz przewlekłego kataru, jednakże zaprzestanie zażywania tabaki u części osób powoduje wzmocnienie śluzówki.". Wysuszenie śluzówki i przewlekły katar nie brzmią jakoś nadzwyczaj groźnie. Jednak na tabakierce widnieje ostrzeżenie podobne do tego na opakowaniach papierosów "Ten wyrób tytoniowy może zaszkodzić Twojemu zdrowiu oraz powoduje uzależnienie". Najpierw pomyślałem, ze to moża wynika z jakiejś ustawy i takie oznaczenia muszą być na każdym produkcie tytoniowym. Jednak na tabakierce angielskiej znalazłem jeszcze groźniejsze ostrzeżenie: "Snuff seriously damages health". Jak to wreszcie jest? Szkodzi, czy nie szkodzi? Najlepiej zeby wypowiedzial się jakiś specjalista, albo ktoś lepiej zorientowany w temacie.
Z góry dzięki
P.S. Ten wątek zamieściłem również na forum o zdrowiu, ale nikt nie umiał odpowiedzieć więc postanowiłem założyć wątek również tutaj.
|
Zażywanie tabaki a zdrowie...
|
Zażywanie tabaki a zdrowie... Witam. Ostatnio spodobało mi się zażywanie tabaki. Zastanawia mnie jednak jej wpływ na zdrowie. Na stronie wikipedia.pl o tabace można przeczytać co następuje: "Oczyszcza i udrażnia drogi oddechowe, orzeźwia. W wielu krajach zalecana jest przy zwalczaniu kataru i łagodzeniu wszelkiego rodzaju alergii[potrzebne źródło]. Ilość wchłanianej nikotyny podczas zażycia tabaki jest znacznie mniejsza niż przy paleniu papierosów z tego też powodu jej zażywanie jest bezpieczniejsze." a w paragrafie o szkodliwości: "Badania nie potwierdziły występowania raka, natomiast częstsze zażywanie prowadzi do wysuszania śluzówki oraz przewlekłego kataru, jednakże zaprzestanie zażywania tabaki u części osób powoduje wzmocnienie śluzówki.". Wysuszenie śluzówki i przewlekły katar nie brzmią jakoś nadzwyczaj groźnie. Jednak na tabakierce widnieje ostrzeżenie podobne do tego na opakowaniach papierosów "Ten wyrób tytoniowy może zaszkodzić Twojemu zdrowiu oraz powoduje uzależnienie". Najpierw pomyślałem, ze to moża wynika z jakiejś ustawy i takie oznaczenia muszą być na każdym produkcie tytoniowym. Jednak na tabakierce angielskiej znalazłem jeszcze groźniejsze ostrzeżenie: "Snuff seriously damages health". Jak to wreszcie jest? Szkodzi, czy nie szkodzi? Najlepiej zeby wypowiedzial się jakiś specjalista, albo ktoś lepiej zorientowany w temacie.
Z góry dzięki
|
Zażywanie tabaki a zdrowie...
|
mich.999 napisał:
> Nikotyna uzależnia i nieważne pod jaką postacią ją przyjmujesz.
Racja. Uzależnia. Zauważ jednak, że nikotyna nie jest sama w sobie tak szkodliwa jak np. substancje smoliste, które wydzielają się podczas palenia tytoniu. Sam fakt, ze uzależnia nie znaczy, że wpływa negatywnie na zdrowie.
|
Kiedy będzie zupełny zakaz palenia?
|
calmus napisał:
> 1. Koszty dla państwa z powodu chorób wywołanych paleniem przewyższają zyski z > podatków.
To akuraz jest kompletna nieprawda. Nie ma czego komentować. Porównaj wpływy z podatków z planem budżetowym NFZ.
> 2. Palenie jest o tyle prywatną sprawą o ile nie naraża innych osób na > szkodliwe nastepstwa wdychania dymu tytoniowego. > 3. Inni uszanują Twój wybór o ile nie będziesz ich obciążać kosztami leczenia > Twoich chorób mających związek z paleniem lub leczenia chorób które gorzej się > leczą u osoby palącej.
A ja uszanuję wybór drogi życiowej tego, kto nie obciąży mnie kosztami leczenia chorób wynikłych z jego trybu życia, a więc zawinionych. Także leczenie ofiar wypadków nie powinno mnie obciążać, bo przecież mogli zostać w domach. Ich wina. Ja nie palę, ale postawa atakujących palaczy jest przerażająca. Sami zgotujemy sobie tutaj archipelag Gułag. Może i nie jest źle BYĆ Polakiem, ale żyć pod rządami Polaków to ponad siły normalnego człowieka.
|
Unia Europejska: Nie podrożeją papierosy
|
Gość portalu: Ślązak23(Katowice) napisał(a):
> Teoretycznie podwyżki akcyzy są logiczne i korzystne dla budżetu.Ale tylko > teoretycznie.Ciągłe zwiększanie obciążeń doprowadzi do dalszej intensyfikacji i > > tak juz dużego przemytu (i nabijania kabzy gangsterom) oraz do wzrostu "domowej > > produkcji".Nie będzie to korzystne ani dla palaczy (zwykle gorsza jakość > towaru),ani-w szczególności-dla budżetu,spadną wszakże wpływy.Kłania się krzywa > > Laffera i przykład z redukcją akcyzy na alkohol.Toteż twierdzenie o zasadniości > > podwyżek jest pozbawione podstaw,a jeżeli wywodzi sie ono np. ze sfer rządowych > - > potencjalnie bardzo szkodliwe.Nadmieniam,iż piszę to jako osoba,która nigdy w > życiu nie trzymała w ustach zapalonego papierosa! P.S.:rzucający palenie-3mcie
****************
Chciałoby się dodać, że wszystkie kampanie antynikotynowe prowadzone są w tym jednym celu: podwyższania wpływów z reklam tytoniu i akcyzy oraz ich akceptacji przez społeczeństwo; ale bez utraty tego źródełka. Wymienione wpływy są zbyt ważnym źródłem dochodów budżetów państw.
Chyba Machiavelli jest autorem sentencji: "Rząd dopuści się każdej zbrodni, byle ratować skarb państwa". I na każdym kroku znajdujemy tego potwierdzenie.
|
Bez papierosa jestem jak Chaplin bez wąsów
|
maruda.r napisał: > Czasami wytarczy, że przejdą się korytarzem wagonu dla palących, a słychać > chamskie odzywki. Z czego to sie bierze?
Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że to jednak palenie jest pewnego rodzaju "agresją" wobec otoczenia, a przynajmniej ingerencją. Słowne uwagi (nawet chamskie) to tylko skutek, przyczyną jest bowiem naruszanie neutralności środowiska przez palaczy. Sam palę (od ponad 30 lat), ale ubolewam nad tym, bo jestem w pełni przekonany, że to szkodliwe i dla mnie i dla mojego otoczenia. Po prostu lubię palić i nie odmawiam sobie tego, ale całkowicie rozumiem tych, dla których moje palenie jest uciążliwe i staram się redeukowac mój wpływ na nich do minimum. To jednak my, palacze, jesteśmy "wtrętem" w środowisku, a nie tytoniowi abstynenci i trzeba zdać sobie z tego sprawę oraz dostosować swoje zachowanie do tej prawdy.
|
Legalizacja marihuany
|
Gość portalu: eric napisał(a):
> palę trawkę od 8 lat, wielu moich znajomych pali również, nikt z nich nie > został narkomanem, nikt nie eksperymentował nawet z twardymi narkotykami a > grono tych znajomych jest spore. proponuję poczytać badania na temat ilości > narkomanów w holandii, jakoś nie jest ich więcej niż w innych krajach > europejskich a wręcz przeciwnie. myślę, że o narkotykach powinno się mówić > otwarcie i uczciwie. nie pisalibyście takich bzdur, że każdy lub prawie każdy, impotencja, itp. prawda jest taka, że trawka nie uzależnia fizycznie, jest mniej szkodliwa od alkoholu i tytoniu ale młodzi ludzie pozbawieni rzetelnych informacji sądzą, że skoro od trawki nic im nie jest to dadzą sobie radę również z innymi narkotykami a tak niestety nie jest. po prostu brak edukacji i dostępu do informacji. lepiej krzyczeć, że palacze trawki to brudni narkomani i przestępcy ale to głupie unikanie prawdziwego rozwiązania problemu.
Podaj adres to Cie odwiedze. Bedzie okazja sprawdzic, czy piszesz prawde, czy bredzosz pod wplywem narkotykow.
|
30% bezsensu
|
mr_watchman napisał:
> A może owi ONI siłą woli rozbili samoloty o WTC? A może to się nigdy nie > zdarzyło, a telewizja kłamie? Bimi, puść wodze fantazji.
Nie oni, tylko wy, moczmen. Nie udawaj znowu kretyna. Bo ci raczej nie wypada.
> Zwłaszcza przekonywanie tych, co stracili życie, wymaga nie lada sugestii > (choć > nie radziłbym liczyć na autosugestię zmarłych). Ale ty na pewno wiesz, jak coś > wmówić nieżyjącemu.
Umarli nie mówią. Niestety.
> > Tu nie wciska się ludziom choroby zamiast zdrowia, tylko kłamstwo zamiast > > prawdy. Prawdopodobnie jednak mechanizm jest ten sam, bo w obu przypadkach > > chodzi o przekonanie człowieka do tego, że jest inaczej niż w rzeczywistoś > ci, > > co ma późniejszy oddźwięk w jego dalszych losach. > > Czyli uważasz, że informowanie o szkodliwym wpływie palenia tytoniu na zdrowie > jest kłamstwem. Więc pójdź za głosem prawdy - napisz do ministra zdrowia, aby > wpłynął na zmianę przepisów - niech na papierosach widnieje napis, że palenie > tytoniu to samo zdrowie. Zasugerowani palacze przestaną wreszcie złośliwie > chorować na raka.
Nie jest kłamstwem. Ale może odnosić efekt odwrotny od zamierzonego - zamiast zmniejszać, zwiększać liczbe ludzi, którzy zachorują na raka.
Potrafisz ogarnąć swoim rozumem dwa powyższe zdania? Skoro chodzi tylko o to, żeby napisać prawdę na 30% to może niech nakażą, żeby tyle musiała zajmować cena. 365 paczek. To lepiej podziała, a przynajmniej nie będzie można powiedzieć, że państwo wmawia ludziom raka i choroby serca.
|
alergia czy nietolerancja pokarmowa- jaka róznica?
|
To jestesmy w podobnej sytuacji. Sama przeszlam AZS, zaczelo sie w szkole sredniej, skonczylo sie po studiach (oby). W tej chwili walcze z alergia kontaktowa na rekach. No i z AZS syna (choc jest juz dobrze).
Wydaje mi sie, ze bardzo trudno zrozumiec, co to jest AZS, i oczywiscie pewnosci nie mam, czy ja dobrze rozumiem, a rozumiem tak jak napisalam: czyli AZS jest choroba o (najczesciej ?) podlozu genetycznym. Jej cecha jest nadwrazliwa reakcja na czynniki ze srodowiska, w przypadku AZS reakcje widac na skorze (podobnie w przypadku astmy to drogi oddechowe). Czynniki ze srodowiska moga byc najrozniejsze (cytuje z ksiazki): - swiatlo sloneczne - zmiana klimatu - przesadna pielegnacja skory - konstytucja psychiczna - stres - juz istniejace alergie - okreslone produkty spozywcze - zaburzenia systemu ochronnego - wzrost stezenia substancji szkodliwych w powietrzu - niekorzystne warunki mieszkalne (domy z plyt betonowych, z centralnym ogrzewaniem) - szorstka welna - zwiekszona ekspozycja na alergeny (pylki, zwierzeta, roztocza) - ewentualne nawyki zywieniowe i palenie tytoniu - bakteria gronkowca zlocistego (podraznia ona uklad imm., nasilajac tym samym objawy chorobowe)
Dalej w tej ksiazce pisza, ze wlasnie AZS nie jest alergia, ale niektore alergie moga prowadzic do zmian skornych i czesto wystepuja wraz z AZS. (A moze w tym sensie uzylas sformulowanie, ze AZS jest objawem alergii ?)
Moj syn nie ma alergii pokarmowej (w sensie IgE-zalezne). Jednak bedac na diecie skora zdecydowanie sie poprawila. Sama nigdy u siebie nie robilam testow, bo w dawnych czasach nie podejrzewali pokarmy. Po prostu sie smarowalam i bralam Zyrtec, i pozniej zapomnialam. I dopiero jak sie zaczelo na dobre u syna to skojarzylam, ze cos takiego bylo. Ja rowniez mam bardzo sucha i wrazliwa skore. Nawet mysle, ze nie powinnam mieszkac z tego powodu w Warszawie, bo ta woda to prawdziwa trucizna
Zreszta, bardzo ciekawa ksiazeczka: G. Schwarz, S. Carlsson 'Alergie pokarmowe', a w niej rozdzial o AZS. A na zakonczeniu przepisy.
Kruffa, pisza m.i., ze odzywianie w czasie ciazy nie wplywa - wedle obecnego stanu wiedzy - na powstanie AZS, ale ma juz na to wplyw sposob odzywiania w okresie karmienia piersia czy zywienie niemowlecia w pierwszych miesiacach zycia.
Pozdrawiam, Kerstin
|
Kraków: producenci papierosów pozwani
|
fromagreatheight napisała:
> Czy telefony komórkowe są szkodliwe ? Jeśli za trzydzieści lat się okaże, że > miały wpływ na zmiany neurologiczne albo genetyczne, wtedy tacy jak Ty churem > zakrzykną - przecież było wiadomo, że to nie witaminy, a pozywający Siemensa > są niedorozwinięci umysłowo.
O Boże, czy doprawdy trzeba zawsze pisać tekstem otwartym jak dla dziecka? Jeśli tak, to zrobię to: nie tylko za mojej pamięci, ale już w latach międzywojennych (a podejrzewam że w XIX w. też) powszechnie było wiadomo, że palenie tytoniu jest szkodliwe. Niektórym wydaje się, że wszystko co mądre, to wynaleziono za ich życia, czyli w ciągu ostatnich 15-20 lat. Niestety, jest wręcz odwrotnie...
Co zaś się tyczy komórek, to przykład nawet adekwatny, tylko że trzeba dać inną konkluzję. Otóż wiadomo, że komórki SĄ SZKODLIWE. Oczywiście nikt nie umarł po jednym telefonie, a nawet po stu, podobnie jak nikt (chyba) nie umarł po jednym, stu czy nawet 1000 wypalonych papierosów. A to, że specjaliści opłacani przez Nokie, Simensy i innych producentów zarzekają się, że telefony komórkowe nie tylko nie szkodzą, ale wpływają nawet pozytywnie na cere i przemianę materii nie powinno nikogo dziwić. Każdy ma swój rozum i powinien wiedzieć, co jest dobre a co złe.
Tak więc jak chcesz, używaj komórki do woli, ale potem nie miej pretensji do nikogo. Inna sprawa, że tak jak moja prababcia umarła w wieku niemal 90 lat na komplikacje pogrypowe, a nie na raka, mimo że paliła 70 lat (i to jak smok), tak i Tobie komórka może nie zaszkodzić nawet po 70 latach jej użytkowania.
Teraz już jasne?
|
W ciąży nie ma się kaca
|
Poczytaj sobie o Jaśnie ośweicona, skopiowany tekst z tej strony:
twoja-ciaza.com.pl/higiena.html
Alkohol w ciąży
Alkohol spożywany w czasie ciąży nie tylko źle wpływa na organizm matki, ale również nienarodzonego jeszcze dziecka. Spożywanie notoryczne alkoholu może prowadzić u noworodka do wad rozwoju głowy, zniekształceń kości i stawów, wad serca, anomalii narządów płciowych. Jednak najpoważniejszym uszkodzeniem są wady w rozwoju psychicznym dziecka. Ponadto u kobiet nadużywających alkoholu wzrasta niebezpieczeństwo poronienia, porodu przedwczesnego lub urodzenia płodu martwego. W tym rozdziale można by pisać wiele na tema szkodliwości alkoholu na płód w łonie matki. Ale wniosek nasuwa się jeden - nie spożywać alkoholu w żadnej postaci podczas trwania ciąży !!!!
Palenie papierosów w ciąży
Palenie jest szkodliwe dla organizmu. Organizm nienarodzonego dziecka ma bardzo słabo wykształcony system obronny. Ponadto dym tytoniowy wnika bezpośrednio do młodego organizmu. Substancje chemiczne z dymu papierosowego przechodzą bezpośrednio z krwią matki poprzez łożysko do układu krwionośnego dziecka. Następuje zwężanie naczyń krwionośnych przez co łożysko jest niedostatecznie ukrwione i dziecko dostaje zbyt małą ilość tlenu. Dziecko cierpi na niedotlenienie i cały cykl wzrostowy i żywieniowy ulega zaburzeniu. Mogą nastąpić komplikacje porodowe. Dziecko może mieć wady serca, centralnego układu nerwowego. Nie tylko palenie przez matkę ma fatalne skutki dla dziecka. Również przebywanie w środowisku osób palących. Tak zwane bierne palenie jest również niebezpieczne dla płodu tak samo jak palenie bezpośrednio przez matkę. Dlatego też matka nie powinna przebywać w pobliżu osób palących, a przede wszystkim samej nie palić papierosów podczas trwania ciąży !!!!
|
Sejm przyjął informację o programie przeciw nar...
|
Kwestia Legalizacji Jeżeli chodzi o liczbe Polaków palących trawkę przynajmniej okazjonalnie to jest to pare milionów ludzi.
Obowiązujące prawo nie rozwiązuje problemu narkotyków, a jedynie daje złudzenie, że wszystko jest w porządku.
Na Zachodzie w ostatnich 30 latach spożycie narkotyków systematycznie rosło. Co ciekawe, w Holandii, gdzie miękkie narkotyki są legalne od początku lat 70., odnotowano najniższy przyrost liczby osób uzależnionych od tzw. twardych narkotyków. W tym kraju przeprowadzono też badania dowodzące, że marihuana korzystnie wpływa na proces leczenia choroby Parkinsona i łagodzi skutki stwardnienia rozsianego. W wielu państwach zaczęto się więc zastanawiać, czy delegalizacja marihuany ma w ogóle sens. W Belgii wyliczono, że budżet kraju traci rocznie 1,4 mld zł (w przeliczeniu) z powodu nieopodatkowania sprzedaży marihuany.
Prawdziwym przełomem okazał się tajny raport Światowej Organizacji Zdrowia. Wynikało z niego, że marihuana jest mniej szkodliwa od alkoholu i papierosów. Jak piszą autorzy raportu, akty przemocy po marihuanie są znacznie rzadsze niż po alkoholu (bliskie zeru). Nadużywanie tytoniu, alkoholu i marihuany może prowadzić do uzależnienia, ale tylko alkohol wywołuje zespół odstawienia, czyli tak zwany głód.
Pytanie dlaczego silniejszy i grozniejszy narkotyk - alkohol - jest legalny? Tak sie akurat ułozyło w naszej kulturze europejskiej, gdzie alkohol byl zawsze obecny. Natomiast prawda jest taka ze poczatek historii delegalizacji marihuany jest bardzo zaskakujący - dawno dawno temu w Kraju Wuja Sama konkurowaly dwie firmy włókiennicze... jedna, mniejsza wdarła sie przebojem na rynek z super tanim i wytrzymalym włóknem z Konopii Indyjskich; druga firma, stara i bogata, niezdolna do innowacji wykorzystala swoje SILNE zdolności lobbistyczne... i mlody konkurent poszedl torbami, jako że główny surowiec nagle stał się narkotykiem.
Świat nie jest taki prosty.
Legalizacja byłaby dramatem finansowym dla mafii.
|
Skąd się bierze uzależnienie
|
oczywiście od marihuany można się uzależnić tak jak od dowolnej innej substancji psychoaktywnej tak jak np. czekolady czy kawy - uzależnienie dokładnie tego samego typu, może bardziej szkodliwe dla krtani jeśli pali się w formie papierosów, nie uzależnia natomiast fizycznie tak jak tytoń czy alkohol. bynajmniej powyższy post nie miesza pojęć - palenie marihuany wymieszanej z tytoniem jest pewnie równie szkodliwe co palenie papierosów ale nie uzależnia tak jak papierosy (mniejsza dawka tytoniu i pali się dużo rzadziej)
wszystkie teksty o byciu furtką do innych narkotyków to właśnie efekt takich kretyńskiej kampanii i porażek typu "zażywasz przegrywasz" - marihuana staje się furtką bo same kampanie antynarkotykowe ją na tą pozycję wepchnęły przyrównując jedną z najmniej groźnych substancji psychoaktywnych do substancji tak groźnych jak heroina; dzieciaki które zrozumieją że "zażywasz przegrywasz" było kłamstwem w jednym przypadku nie widzą już granicy z innymi narkotykami. jest to wina braku prawdziwej i uczciwej edukacji i tanich propagandówek takich jak powyżej - to wy drodzy działacze antynarkotykowi jesteście temu winni.
widziałem w życiu dość dużo osób pod wpływem marihuany, zdarzają się osoby reagujące nad-aktywnością psychoruchową ale osoby agresywnej pod wpływem tylko i wyłącznie marihuany nie widziałem, oczywiście sytuacja się zmienia jeśli ktoś używa też innych substancji z amfetaminą na czele ale to zasadniczo dwa różne światy - zdecydowana większość palaczy marihuany trzyma się od takich substancji z dala - w paleniu 'trawy' chodzi przede wszystkim o odprężenie i poprawę humoru.
słowniczka pojęć nie będę komentował bardziej niż stwierdzeniem: jest żałosny i spowoduje krzywdę i niepotrzebne konflikty jeśli ktoś na prawdę weźmie go na poważnie.
tak swoją drogą gdyby kogoś to interesowało - wśród dziennikarzy wyborczej (tak jak każdej innej gazety może poza naszym dziennikiem) najpopularniejsze narkotyki to marihuana, amfetamina i kokaina; w tej kolejności. teksty takie jak powyższy są przykładem perfidnej dulszczyzny.
|
Trybunał zadecyduje, czy mogę palić trawę
|
jacggg napisał:
> Moim zdaniem powinniśmy się skupić na walce z tytoniem, który ZABIJA, > niszczy zdrowie setek milionów uzależnionych ludzi na całym świecie. Stoją za > nim potężne koncerny - moim zdaniem nasz wróg publiczny numer jeden, są to > zalegalizowane kartele narkotykowe. > > Przed Kolumbem jakoś nikomu w Europie czy Azji tytoń do szczęścia nie był > potrzebny - i do tego powinniśmy wrócić (i to się udaje w rozwiniętych > krajach!). Jestem ofiarą nałogu, wiem o czym mówię. Tytoń nie daje NICZEGO > poza rakiem bądź zawałem i cuchnącym oddechem.
Tytoń szanony Panie nie jest na dobrą sprawę nałogiem, tylko nawykiem. Ja byłem palaczem ponad 20 lat więc mam wrażenie, ze wiem o czym mówię.
> Jeżeli marihuana nie uzależnia, wystarczy polityka zniechęcania do zażywania > jej poprzez szkodliwe palenie - zwłaszcza w mieszankach z tytoniem.
Opowieści o tym, że Marihuana nie uzależnia to są bajeczki. Bajeczki opowiadne przez tych, którzy nam wmawiają, że oczywiście mogę przestać w dowolnym momencie... Co ciekawe jakoś kilka dni abstynencji wywołuje u tych palących dłużej dziwną nerwowość... Znam kilku, więc proszę mi bajeczek, że to niemożliwe nie opowiadać.
> Alkohol wydaje się być najmniej groźną używką z mojego doświadczenia. Nie ma > ani jednego alkoholika w mojej rodzinie, choć prawie nie ma też abstynentów. > Mało kto nadużywa, jest to kwestia pewnej kultury, którą można wytworzyć i > rozpowszechnić.
I tu się zgadzam.
> Ci, którzy palą w mojej rodzinie tytoń - co do jednego są uzależnieni i w > większości nie dają rady rzucić, choć często próbują. Śmierdzą, chorują, umiera > ją.
Takiego dokonali wyboru. Nikotynę można z organizmu wypłukać w kilka dni. Na Twoją opinię mam wrażenie spory wpływ ma Twoja przegrana z tytoniem. Ja jak powiedziałem paliłem i do dosyć sporo. Przyszedł czas...
|
W koncu calkowity zakaz palenia papierosow!!! :)
|
imponeross napisał:
>Nie palilem nigdy.<
Całkiem jak mój mąż:) gratuluję!
>Rak pluca przed wojna praktycznie nieznany<
Czyli ten gorszy tytoń, skręty zawijane w gazetę i zupełny brak filtra były zdrowsze??? Wiesz, na pierwszym roku studiów zapytaliśmy jednego profesora jak to sie dzieje, że teraz jest tyle chorob nowotworowych, a przed wojną nie było. Profesor wyjasnił to mniej więcej tak: Teraz nowotwory się diagnozuje. Przed wojną nie było takich możliwości. Zresztą wielu ludzi przez całe życie lekarza na oczy nie widziało. Jak ktoś umarł, to umarł, widocznie przyszedł jego czas. A na co umarł? na "brzucho"! a co tam sie w tym brzuchu działo, to już wola boska. Taka Barbara Radziwiłłówna na przyklad (no, przyznaję, że znacznie wcześniej), przez całe wieki uważano, że umarła na chorobe weneryczną, a to nowotwór narzadów rodnych był. Tak też bywało z rakiem płuc. Przed wojną ludzie masowo umierali na gruźlice płuc. Teraz uważa się, że przynajmniej 1/3 tych gruźlic to były właśnie niezdiagnozowane nowotwory (tzw.galopujące suchoty). Przytaczasz dane statystyczne, a ja widze to kazdego dnia i może nie powinnam, ale napisze. Jeśli na raka płuc zachoruje palący, to automatycznie jego chorobe przypisuje sie nałogowi. Jeśli niepalący, t zawsze znajdzie sie w jego otoczeniu jakiegoś palącego, który sie niewątpliwie przyczynił. Tymczasem najczęściej wpływ mają zupełnie inne czynniki: tryb życia, odżywianie, stres, praca w szkodliwych warunkach, wpływ otoczenia, wszechobecna chemia itp. dobrodziejstwa cywilizacji. Że już o uwarunkowaniach genetycznych tylko wspomnę. To wszystko nie znaczy, że kto do tej pory nie palil, powinien jutro kupic pierwsza w życiu paczkę papierosów, ale trzeba sobie uświadomić, ze przegięcie, wszystko jedno w którą strone szkodzi bardzo.
|
wzywam do boju naukowców
|
to jest coś,ale nadal to przypomina szereg "prawd" powszechnie znanych,a naukowo nieudowodnionych.Artykuł trochę nas poraził,ale raczej na zasadzie-jedz cukierki-wypadną ci zęby,od komórki dostaniesz raka mózgu,słuchanie mp-3 prowadzi do utraty słuchu,a zabawy pod kołdrą do impotencji.Jedynie co nas przekonuje to szkodliwość palenia tytoniu bo tam jest widoczny natychmiastowy efekt-skoro na szklanej lufce osadza sie masa związków smolistych to identycznie dzieje sie w naszych płucach.Ale tez znamy naszych dziadkówk,którzy palą całe życie,piją samogon,albo nalewki i mają się czerstwo. Jeden zadławi sie goracym kartofelkiem,drugi wpadnie pod auto i juz mozna wyciagac wnioski-kartofle szkodzą,auta sa mordercami itp. Z artykułu wynika,ze nad mikrofalówkami siedziało i chyba siedzi dobrych kilka setek naukowców w kilku,a nawet kilkudziesięciu krajach i trwa to juz 60 lat,a sprzęt ten nadal produkowany i używany jest masowo na całym świecie.Do czego naukowcy się nie dotkną-to śmierć i mogiła,a producenci i użytkownicy swoje. Jesteśmy przekonani,ze gdyby tak na tapetę wzięto kuchnie gazowe,piekarniki gazowe i elektryczne,rozna,ogniska,grille to okazałoby się,ze wszystko szkodzi,a jedynie najzdrowsze jest ciepłe mleko zdrowej młodej matki odżywiającej się wyłącznie na alpejskiej łące tym co tam rosnie. My nie przeczymy,że potrawy z mikrofalówki smakuja inaczej,ale twierdzimy,że to nie mikrofale mają na to wpływ tylko nieadekwatny do wymagań i smaku rodzaj obróbki cieplnej.Jesli piekarnik jest najzdrowszy to prosze włozyc pizzę do zamykanego szklanego naczynia i wstawic do piekarnika.Albo podgrzać pizzę w szybkowarze na płycie grzejnej.Też z tego wyjdzie breja lub węgielek.Trudno jajko ugotować bez garnka z wodą czy gorącego piasku pustyni,mimo,ze chodzi tylko o temperaturę.Podobnie z mikrofalówką.Ona grzeje na innej zasadzie,bowiem ciepło w potrawie wytwarza sama potrawa.No więc i smaki będą inne.Mało komu uda sie upiec soczystą pieczeń nad gazem w kuchni.No więc nie można traktować kuchenki mikrofalowej jako nieudane panaceum,bo pizza nie wychodzi.Pizza równiez nie wyjdzie na płycie grzejnej czy nad ogniskiem i nikt tego przykładu nie daje.Ale zupę w mikrowelli gotowalismy i wyszła identyczna jak na gazie. No i ta przemiana aminokwasów w mleku-gdzie jest dowód,że ta D-prolina powstaje WYŁĄCZNIE w wyniku oddziaływań na mleko mikrofalami. A może ona powstaje równiez w wyniku kazdego oddziaływania na mleko temperatury z różnych żródeł? O mamuniu,nadal mamy dylemat.
|
Wybieram wolność bez papierosa
|
Jeszcze raz: z FT o szkodliwości biernego palenia "Według przeglądu opublikowanego w 2003 roku przez Parlamentarne Biuro Nauki i Technologii, zaledwie siedem z 37 badań wykazało statystycznie znaczący wpływ biernego palenia na zapadalność na raka płuc. Jednak zsumowanie rezultatów wszystkich badań wskazywało, że bierne palenie zwiększa ryzyko zgonu na raka płuc o 25 procent. Brzmi to dramatycznie. Jednak badania te prawdopodobnie obejmowały też grupy niereprezentatywne lub nieprecyzyjnie określone: na przykład niektórzy palacze mogli zostać zaliczeni do niepalących. Ponadto, dla niepalących ryzyko śmierci na raka płuc wynosi jedynie 10 na 100 tys. A więc wzrost wynikający z biernego palenia sprowadza się do zaledwie 2,5 na 100 tys.
Gdyby każdy niepalący wystawiony był na działanie wystarczającej ilości wydychanego przez innych dymu, doprowadziłoby to do najwyżej tysiąca zgonów rocznie w Anglii, ponieważ mieszka w niej około 40 mln niepalących (dorosłych i dzieci). Nawet 1000 rocznie stanowiłoby mniej niż 0,2 procent wszystkich zgonów w kraju. Jednak w praktyce narażenie na działanie dymu – i tym samym liczba dodatkowych zgonów spowodowanych biernym paleniem – musi być znacznie mniejsze. Wielu ludzi już teraz żyje w środowisku wolnym od tytoniu. Gdyby tak nie było, nie można byłoby prowadzić badań porównujących grupy o niskim i wysokim stopniu narażenia na działanie dymu."
PS. Czytałem także całkiem niedawno artykuł, którego autor zastanawiał się, dlaczego w Azji i Afryce, które przeżywają obecnie boom palenia tytoniu, nie wzrasta gwałtownie zapadalność na raka. Pytanie było nieco prowokujące: czy Azjaci i Afrykanie mają gen "antyrakowy"?
|
Profesjonalna uprawa marihuany w wagonach kolej...
|
Marihuana naprawdę JEST nieszkodliwa.
Spośród wielu sugerowanych (często całkiem w ciemno) niebezpieczeństw związanych z używaniem marihuany najpowazniejszym wydawał mi się rak płuc zwiazany z wdychaniem dymu (choć wdycha się go znacznie rzadziej i mniej niż w przypadku tytoniu).
Jednak badania naukowe pokazują rzecz ogromnie ciekawą: palenie marihuany nie zwiększa ryzyka raka płuc!
en.wikipedia.org/wiki/Effects_of_cannabis#Cancer_risk
The study, which involved a large population sample (1,200 people with lung, neck, or head cancer, and a matching group of 1,040 without cancer) found no correlation between marijuana smoking and increased lung cancer risk.
Nie ma takiej korelacji ponieważ marihuana oprócz substancji rakotwórczych obecnych w każdym dymie (strzeżmy się potraw wędzonych!:) zawiera również jeszcze silniejsze substancje antynowotworowe:
The results indicated no correlation between long and short-term cannabis use and cancer, indicating a possible therapeutic effect.
Wprawdzie istnieją badania które wykazały, że MJ zwiększa dwukrotnie prawdopodobieństwo wystąpienia raka jąder u mężczyzn, ale ponieważ normalnie prawdopodobieństwo to jest znikome, więc i dwukrotne powiększenie go nadal jest znikomym ryzykiem zdrowotnym.
Ten znikomy wzrost prawdopodobieństwa zachorowania na raka jąder to jedyny stwierdzony naukowo rakotwórczy wpływ dymu marihuany.
Inne mniemane rodzaje szkodliwości przypisywane marihuanie po pierwsze należą do sfery trudnej do jasnego zdefiniowania ("syndrom amotywacyjny":-)
A po drugie (poza ryzykiem wywołania psychozy u ludzi z już istniejącą skłonnością do tego) zostały wszystkie co do jednej obalone przez solidne badania naukowe.
Ponadto: legalizacja marihuany skutecznie likwiduje handel narkotykami twardymi, czyniąc go nieopłacalnym.
Przykład Portugalii, gdzie to działa już od 8 lat:
bleedingheartshow.wordpress.com/2009/04/21/doomsday-averted-drug-decriminalisation-in-portugal/
W związku z oficjalnym potwierdzeniem się pozytywnych wyników rozwiązania portugalskiego wślad za Portugalią idą w tym roku coraz to nowe kraje śródziemnomorskie i latynoamerykańskie.
A w Polsce trwa kult rozwiązań policyjnych...
|
46 osób zatrzymanych podczas Marszu Wyzwolenia ...
|
Marihuana jest praktycznie nieszkodliwa. Typowy pewny siebie moralizujący Polaczek (strasznie "dojrzały", bo pouczający innych:)
Legendami są właśnie te opowieści o strasznej szkodliwości marihuany, które powtarzają takie "nie-dzieciaki" jak ty.
Dym substancji smolistych marihuany rzeczywiście jest rakotwórczy (jak każdy dym).
Ale (pomijajac już fakt, że dym marihuany oprócz substancji rakotwórczych zawiera silne substancje o stwierdzonym działaniu antynowotworowym) istnieje zasadnicza róznica pomiędzy marihuaną a tytoniem:
Ile dymu wdycha w ciągu tygodnia palacz marihuany a ile palacz tytoniu???
Papierosów ludzie palą często ok. 20 dziennie.
Joint z marihuaną zawiera znacznie mniej suszu niż papieros.
I nie sądzę, by wielu użytkowników marihuany paliło choćby jedną dziesiątej tej ilości jointów, co palacze tytoniu palą - papierosów.
Więc twój "rozstrzygający zarzut" jest chybiony (tak samo jestem gotów do dyskusji na temat domniemanego szkodliwego wpływu MJ na mózg).
A co człowieka obraziłeś, to twoje.
> Poza tym, trzeba być idiotą, żeby być za legalizacją marihuany.
Tylko że ci "idioci" są jak dotąd jedynymi, którzy przeprowadzili kraj o poważnych problemach z przestępczością narkotykową ku zupełnej normalności.
Chodzi o Portugalię.
Kiedy inne sposoby nic nie pomagały, postanowiono w 2001 roku, pomimo zaciekłego oporu prawicy, zalegalizować marihuanę i zobaczyć, co stąd wyniknie.
Pozytywne efekty przeszły wszelkie oczekiwania.
Dziś w Portugalii już nie istnieją przeciwnicy legalności marihuany:
bleedingheartshow.wordpress.com/2009/04/21/doomsday-averted-drug-decriminalisation-in-portugal/
Także, oczywiście, nie mają w Portugalii miejsca wszystkie wyimaginowane przez ciebie negatywne konsekwencje legalizacji.
Przeczytaj artykuł.
|
skutki palenia w ciąży w latach późniejszych
|
PROSTO Z MOSTU Po pierwsze:to, że pierwsze dziecko urodziło się (na pozór)zdrowe, to nie znaczy, że drugie także urodzi się zdrowe, jeśli Twoja Żona nie rzuci natychmiast palenia. Po drugie, u synka także za chwilę mogą ujawnic się skutki palenia przez jego mamę w ciąży. Zacytuję kawałek dobrego artykułu na ten temat:
Palenie w czasie ciąży oznacza:
• czterokrotnie większe ryzyko zachorowania dziecka na zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc w pierwszych latach życia • czterokrotnie większe ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej niemowlęcia • ryzyko urodzenia dziecka słabszego i o niższej masie urodzeniowej • mniejsze szanse na karmienie piersią i krótszy okres karmienia. Jak podają badacze, dziecko palącej matki rodzi się z gorzej rozwiniętymi narządami układu oddechowego, ma słabszą odporność, przez co częściej zapada na różne choroby. Dzieci są bardziej płaczliwe, niespokojne, gorzej śpią, mają zaburzenia funkcji przewodu pokarmowego. Na całe życie pozostanie u nich zwiększona tolerancja nikotyny. W przyszłości łatwiej uzależniają się od palenia papierosów - częściej niż dzieci matek niepalących stają się palaczami. Palenie w ciąży jest czynnikiem ryzyka wystąpienia tzw. nagłej śmierci łóżeczkowej dziecka. Dlatego dzieci matek palących nie powinny zasypiać na brzuszku.
Ujemny wpływ palenia tytoniu przez kobietę w ciąży na zdrowie jej dziecka nie ustaje z momentem porodu. Ilość mleka wytwarzanego przez palącą, karmiącą piersią matkę jest o 30 proc. mniejsza w porównaniu do kobiet niepalących. Mleko kobiet palących zawiera kadm i karmienie piersią w takich przypadkach dodatkowo naraża dziecko na toksyczne działanie. A z własnego otoczenia:koleżanka paliła w ciąży, jej córka urodziłą się mniejsza, słabsza, teraz ma 6 lat, a rozwój umysłowy na poziomie 4-latka. Bardzo często ma infekcje dróg oddechowych. Jest emocjonalnie niestabilna. Pisac dalej?
Nie rozumiem tego, że Twoją Żonę trzeba przekonywac, że palenie w ciąży jest szkodliwe. Jest chyba dorosłą i rozumną kobietą, powinna sobie zdawac sprawę, że jej chwilowa przyjemnosc z puszczenia dymka powoduje nieodwracalne szkody u dzieci na całe ich życie. Taki daje im "prezent". Dziwię się także Tobie - powinieneś zareagowac bardziej stanowczo - po prostu powiedz, że nie życzysz sobie, aby truła twoje dzieci.
|
Palenie papierosów na placach zabaw
|
cholera urwalo mi wypowiedz;
""Cywilizacji potrzebne są samochody dostawcze, a nie prywatne, w których jedzie sam kierowca.""
moze kiedys kiedy ludzie mieszkali i pracowali w odleglosciach "rzutu kamnieniem", nie w dzisiejszych czasach kiedy nieraz trzeba pokonac 30 km zeby dostac sie do pracy, do sklepu, do szkoly. a i to jeszcze blisko. zreszta szkoda czasu na takie walkowanie spraw oczywistych.
""Jednostka może mieć z tego sporo korzyści - przyjemność, rozładowanie stresu.""
i przy okazji - raka. to nie jest zadna korzysc. a porownanie do korzysci z samochodu - glupie.
""Produkcja tytoniu jest zdecydowanie czyściejsza.""
moze, ale nic nie szkodzi, bo za to potem proporcjonalnie papieros niszczy environment o wiele bardziej niz samochod Hybrid. a nad usprawnienem produkcji samochodow aby nie zatruwaly srodowiska tez sie pracuje. Fabryka Toyota Prius juz zredukowala emisje dwutlenku siarki o 90%. miala rowniez byc zmiana w produkcji baterii niklowych na litiumowe aby nylo mniej zatruwania. to tylko kwestia czasu kiedy zarowno produkcja samochodow jak i ich uzywanie bedzie coraz mniej szkodliwe. nie od razu Krakow zbudowano. natomiast palenie tytoniu.... tu sie nic nie zmieni. nie ma i nie bedzie "zdrowszych papierosow".
"""korki, brak miejsca w miastach), mających - poprzez stres - katastrofalny wpływ na ludzkie zdrowie."""
ROTFLMAO no wprost potworny :D
nie slyszalam aby ktos umarl na raka przez stanie w korku. stress? czlowiek wybiera - albo sie denerwuje albo nie. Anglik ze stoickim spokojem otwiera gazete. Polak - wrzeszczy, pieni sie, rzuca miechem.
Minnie
|
Ćpa co trzeci licealista
|
wikipedia
cyt . "W 1995 r. Światowa Organizacja Zdrowia przygotowała raport pt. Implikacje zdrowotne używania konopi: Analiza porównawcza zdrowotnych i psychologicznych skutków używania alkoholu, konopi, nikotyny i opiatów. Jego upowszechnieniu towarzyszył skandal, gdy brytyjski periodyk popularnonaukowy New Scientist ujawnił w numerze z lutego 1998 r. fakt zatajenia jednego z rozdziałów tego dokumentu. W ocenzurowanym rozdziale autorzy – troje wiodących badaczy uzależnień – porównują naukowo udokumentowane zagrożenia płynące z używania marihuany z zagrożeniami, jakie niesie ze sobą stosowanie alkoholu i nikotyny oraz nielegalnych opiatów. Wykazują oni, że tam, gdzie ryzyko istnieje, jest ono w rzeczywistości o wiele poważniejsze w przypadku obydwu legalnych używek. Raport ukazał przykład stosowania odmiennych kryteriów w ocenie szkodliwości różnych narkotyków. Przeciwnikami raportu byli szef WHO Nakajima, który odszedł na emeryturę w czerwcu 1998 r., oraz dyrektor wydziału narkotyków dr Yoshida.
Według wspomnianego raportu przy obecnych formach używania marihuana stwarza o wiele mniej poważne niż alkohol i tytoń problemy zdrowotne w zachodnich społeczeństwach, jednak wciąż je stwarza. W tym samym raporcie wskazuje się na fakt, iż nie jest to jednak powód do zadowolenia, ponieważ mimo iż wpływ alkoholu i tytoniu na zdrowie społeczeństwa jest dominujący, to wpływ marihuany może wzrosnąć, jeśli powszechność codziennego używania jej w dużych ilościach osiągnie poziom spożycia dużych ilości alkoholu wśród młodzieży lub codziennego palenia papierosów wśród dorosłych."
|
Palenie marihuany nie powoduje raka płuc
|
Wdychanie jakiegokolwiek dymu... ... jest czystym idiotyzmem. Nie mowiac o tym, ze marycha po prostu smierdzi. Delta-9-tetrahydokannabinol (THC) jednak doskonale dziala w formie kapsulek, nawet stosuje sie go w niektorych szpitalach (Dronabinol, Marinol), wiec nie trzeba wcale kopcic jointa, aby walnelo w poroze. :)
Jesli zas chodzi o nowotwory, to sprawa nie jest taka jasna. THC (i moze tez inne kanabinoidy zawarte w dymie z cannabis) moze i maja nieco bezposredniego dzialania przeciwnowotworowego i powoduja smierc komorek nowotworowych, niestety maja tez dzialania wybitnie niekorzystne na nasz uklad odpornosciowy i moga zmiejszac nasza opornosc na niektore rodzaje infekcji oraz na rozwoj innych nowotworow niz rak pluca. Na przyklad na modelu zwierzecym dowiedziono, ze THC moze przyspieszac rozwoj rakow sutka wlasnie poprzez blokade ukladu odpornosciowego. Cala sprawa wymaga jeszcze wielu badan, zanim bedzie mozna cos powiedziec z pewnoscia.
Jednak ogolnie rzecz biorac, z medycznego punktu widzenia nie ma podstaw do nielegalnosci marihuany, jesli dopuszczone do obiegu sa tyton i alkohol etylowy. Marihuana wydaje sie byc znacznie mniej szkodliwa niz tyton i znacznie mniej uzalezniajaca niz etanol. Poza tym legalizacja oznacza: kontrole jakosci produkcji, koncesje dla producentow i sprzedawcow oraz PODATKI, wcale nie male. Wiesc gminna niesie, ze kartele narkotykowe wydaja krocie na lapowki, aby nie zalegalizowac marihuany, gdyz stracilyby na tym fortune.
Bzdura jest tez opowiadanie, ze miekkie narkotyki musza prowadzic do twardych. Rownie dobrze mozna skorelowac uzywanie ciezkich narkotykow z piciem piwa i paleniem papierosow - mysle, ze okaze sie, ze wiekszosc narkomanow pila/pije piwo i pali papierosy - wiec czemu one sa dozwolone, a marihuana nie?
Nawet najbardziej zagorzali zwolennicy legalizacji marihuany musza jednak pamietac - TO NIE JEST ZABAWKA, to jest srodek farmaceutyczny MAJACY szkodliwy wplyw na organizm. Ale dorosly czlowiek powinien miec prawo wyboru - czy chce troche haju marihuanowego w zamian za ryzyko, czy nie. Skoro dajemy wybow - tyton/rak pluc, wodka/marskosc watroby, dlaczego nie marihuana/malpi mozdzek (czy tez jak to sie ladnie nazywa "deterioryzacja rozumowania"? :)
|
LPR walczy z listkiem
|
Gość portalu: zorro_zx napisał(a):
> Zabronić sprzedaży papierosów, tyle osób przez nie choruje na raka, umiera. > Palenie zabija bez przerwy. A trucizna sprzedawana jest legalnie i wszędzie za > niewielkie pieniądze. Praktycznie niezależnie od wieku. Ale wpływy do budżetu... > A z tym listkiem? Przez przypadek kupiłem córce koszulkę z niewielkim, > nadrukowanym poletkiem marihuany (wydawało mi się, że to jakieś listki) - była > to jedyna w miarę biała koszulka (wymagana na lekcje wf). Było trochę sensacji > w> domu, gdy zorientowaliśmy się, co przedstawia obrazek. Przy okazji pogadałem z> córką, wyjaśniłem, dlaczego narkotyki szkodzą itp. Po jakimś czsie koszulka się> znudziła, bo nadruk nieciekawy. I to wszystko.
JESTEM ZA ZAKAZEM PALENIA TYTONIU!!
Mam trzydzieści parę lat, od dwudziestego roku życia paliłam...
Niedawno odkryto u mnie POCHP i astmę...
Wiem, że mówi się o szkodliwości palenia - no ale skoro 'wszyscy palą', w tym lekarze, to człowiek sobie mówi 'e, to szkodzi tylko starym, tylko tym co palą więcej, dłużej", etc.
Nieprawda! Teraz mam duszności, leki muszę brać do końca życia... I żal do siebie za swoją głupotę...
Tak, "dziadek pił i palił i dożył 90-tki". Był wyjątkiem.
Zwłaszcza kobiety są podatniejsze na choroby odtytoniowe ( to samo tyczy się alkoholu). Naprawdę, nie zaczynajcie palić - ja próbowałam rzucić wiele razy, TO NAPRAWDĘ JEST NAŁÓG!!!
Dopiero wizja śmiertelnie groźnej choroby - a raczej jej początki - pomogła., A nadal palić się chce, choć w płucach świszcze...
TYTON POWINIEN BYĆ NIELEGALNY !!!
Pewnie, byliby tacy co paliliby nawet wtedy.
Ale takie osoby jak ja, uwierzyłyby w jego szkodliwość. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że państwo LEGALNIE zarabia miliony, na akcyzie od śmiertelnie szkodliwej trucizny???
|
Farby do włosów
|
Gość portalu: Ewawa napisał(a):
> Gość portalu: Artur napisał(a): > > > Gość portalu: Ada napisał(a): > > > > > Napisz cos wiecej na temat tego co napisali. Dlaczego farbowanie na c > iemno > > > > > jest takie zle? > > > > Wiele rzeczy jest pewnie szkodliwych ale szkodliwosc farbowania wlosow jes > t > > szczegolnie dobrze udowodniona w porownaniu z innymi kosmetykami. > > > > Jak to udowodniona? Przecież w tym artykule właśnie powiedziano, że są to > dopiero podejrzenia.
Zalezy gdzie sobie postawisz poprzeczke poza ktora uwazasz cos za udowodnione. Ministerstwa zdrowia chyba w kazdym kraju sa wyjatkowo gruboskorne w tym wzgledzie. Pomysl ile lat zajelo by zaakceptowali szkodliwosc palenia tytoniu. Stalo sie to dopiero w ostatnich latach, a pierwsze przekonywujace dowody na jego karcynogennosc pojawily sie w latach 40 stych XX wieku. Smutne, nie?
Mam nadzieję że tak bezpodstawne jak kancerogenność > antyperspirantów. > Dlaczego nikt o tym nie mówił wcześniej? Jak to możliwe, żewy na rynku w > dodatku natrętnie roklamowane farby istaniały sobie spokojnie na szkodę > ludzkiego zdrowia?
Z takiego oburzenia jak twoj rodza sie ruchy konsumenckie, ktore moga miec wplyw na to co wolno dodawac do kosmetykow czy farb do wlosow. Na profesjonalistow nie ma co liczyc. Aby lekarze albo ministerstwo zdrowia wkroczylo do akcji to trzeba miec jakis naprawde tragiczny dowod np 30% smiertelnosc najlepiej w tydzien po zastosowaniu farby do wlosow. Inaczej nic sie po prostu nie dzieje i rzeczy zostaja po staremu. Subtelniejsze wplywy na zdrowie dajace problemy w blizej nieokreslonej przyszlosci nie maja sily przebicia. Ruchy konsumenckie w Ameryce w tej chwili walcza o usuniecie z kremow ftalanow i olowiu z orzechow i rodzykow (dodawany m.in jako srodek konserwujacy i grzybobojczy). Na zdrowy rozum te rzeczy nie powinny byc w jedzeniu ani w kosmetykach ale ten zdrowy rozum nie wystarcza jak widac. Trzeba zrobic z tego afere w prasie i w telewizji wtedy czasem sie cos zmienia. Powodzenia!
|
Doki pomocy prosze o odp.dot.wyniku zdjecia rtg
|
Gość portalu: Anna napisał(a):
> Nie wiem skad bym miała grużlicę
Chodzisz przeciez po ulicy, jezdzisz tramwajami, prawda? Gruzlicy tez chodza po tych samych ulicach.
> Co to znaczy ucisk i skąd miałby sie wziąć.
Ucisk- to polskie slowo, oznaczajace m.in. wywieranie sily z zewnatrz na jakas rzecz. Oskrzela to sa takie rurki. Dookola tych rurek znajduja sie inne tkanki i narzady, np wezly chlonne. Jesli taki wezel sie powiekszy (a moze sie powiekszyc z wielu powodow), to bedzie uciskal oskrzele i moze je nawet calkiem splaszczyc i zacisnac. Ta czesc pluca, ktora dostaje powietrze z tego oskrzela, zostaje odcieta od swiata- powstaje niedodma.
> Jaki to specjalista pneumolog
Specjalista chorob pluc.
> co to jest spirometria i na czym polega
Spirometria to badanie czynnosci pluc. Polega na oddychaniu przez ustnik, a aparat mierzy objetosc i przeplyw powietrza. Czasami zamyka sie pacjenta w kabinie wielkosci budki telefonicznej- to pozwala jeszcze dodatkowo mierzyc cisnienia przy oddychaniu (pletyzmografia). Podczas tego badania mierzy sie tez szybkosc dyfuzji (przenikania gazow z powietrza do krwi), co pomaga ocenic stan pluc.
> co to jest CT klatki piersiowej
Tomografia komputerowa.
.Czy to może miec coś > wspólnego,dodam że tydzień temu zmarł mój Tata na guza płuc.Byłam u niego > kilka razy w szpitalu Chorób płuc.Czy mogłam sie zarazić?
Guzy pluc nie sa zakazne, a gruzlica doprowadza do zwapnien po wielu latach, wiec mysle, ze te rzeczy sa bez zwiazku.
Czy to u mnie może > mieć coś wspólnego z nowotworem płuc,słyszłam że to może być dziedziczne.
Akurat wplyw dziedzicznosci na raka pluc jest nieznaczny. Prawie wszystkie guzy pluc sa skutkiem palenia tytoniu.
> Tata dużo palił ale ja nie paliłam nigdy.
Palilas, przeciez mieszkaliscie pod jednym dachem, prawda? Palenie bierne jest szkodliwe, powiedzmy, ze mozesz sobie zaliczyc do 1/4 dawki dymu tytoniowego, ktora wyprodukowal przy Tobie Twoj ojciec. Jeśli to przeczyta jakiś lekarz > może Pan Artur to prosze o odpowiedz każdego na mój temat wyniku zdjęcia rtg > płuc z dn.11.o6.03Pozdrawiam
|
40 procent studentów brało narkotyki
|
Te dane są zastraszające. Odpowiedź dla tych, którzy twierdzą, że tytoń/alkohol jest równie/bardziej szodliwy: To jest argumentacja żywcem wyjęta z kawału "a u was murzynów biją". No i co z tego, że te szkodliwe substancje są dostępne na rynku ? Czy z tego faktu ma wynikać, że należy udostępniać kolejne trucizny ? Ponadto między tymi używkami jest zasadnicza różnica w skutkach społecznych, które one wywołują. Nałogowy palacz, nie stwarza praktycznie żadnego zgrożenia dla nikogo poza sobą. Pali latami, dostaje raka i umiera w spokoju. Cierpi rodzina, ale podatnik (ja i my wszyscy) nie jest specjalnie obciążony. Puki nie umrze, do końca pracuje uczciwie, nie popełnia tragicznych w skutkach błedów. Nie ratuje się takiego delikwenta zbyt gorliwie, rodzina nie dostaje renty ani odszkodowania. Co najwyżej jakiaś symboliczna zapomoga co jakiś czas. Można znieść.
Z alkoholem już nie jest tak wesoło. Alkoholik bywa agresywny (lub przymulony), bywa nieobliczalny, może każdego przejechać samochodem, ale może też rozbić autobus z 100 osobami, rozbić samolot z 300 osobami, zderzyć 2 samoloty w sumie z 600 osobami, nacisnąć nie ten guzik z .... osobami itd. Skutki takiego działania zawsze ponosi społeczeństwo (ja i inni nieuzależnieni). Jedynym pocieszeniem jest to, że żeby doprowadzić się do tego stanu potrzeba dłuższego czasu i jest szansa, że taki aspirant do alkoholizmu zostanie namierzony i w porę wyeliminowany. Nie da się, od pierwszego razu tak się odurzyć, żeby fizycznie być sprawnym a psychicznie w innym wymiarze. Organizm się broni, bo alkohol jest psychotropem prymitywnym, do mózgu dociera przez żołądek, a żołądek potrafi skutecznie się bronić. Niemniej jednak na "leczenie" alkoholików wydaje się duże kwoty (z mojej/naszej) kieszeni. A pomoc rodzinom alkoholików to już ewidentne przegięcie. U nas jeszcze nie jest tak jak w "Idiotach" L.v.Thiera" ale już można jako tako żyć tylko z tego tytułu, że jest się rodziną patologiczną z jednym akoholikiem na pokładzie. A jak się wyrobi papiery dla obojga i jest się przedsiębiorczym - dolce vita.
WSZYSTKIE narkotyki, i te tzw. miękkie i te tzw. twarde wywołują wymierne zagrożenie społeczne. Każdy narkotyk "trafia w samo sedno", nie ma co liczyć, że niebezpieczny nadmiar zostanie wyrzygany. Od pierwszego razu można zaćpać się na śmierć (pół biedy) ale niestety najczęściej to nie następuje. I to jest zachętą do dalszych eksperymentów. Organizm nie ma szans na dawanie sygnałów ostrzegawczych. Podobnie społeczeńśtwo nie ma szans. Od naćpanego nigdy "nie zalatuje", nikt nie słyszał żeby popijał. Nawet zatrzynmany w samochodzie przez policję jest bezkarny. Czy to oznacza, że nie ma zagrożenia ?
Niestety z punktu widzenia zagrożeń społecznych narkotyki są na pierwszym miejscu. Skutki narkomanii ponosi wyłącznie podatnik, wszystkie odtrucia, hospitalizacje, terapie, programy pomocowe itp są finansowane z państwowej/budżetowej (mojej/naszej) kieszeni. O przekrętach w tej swerze nie wspomnę, bo to teoretycznie nie jest winą uzależnionych.
Ja jestem zwolennikiem, gospodarki rynkowej i uważam, że płacić należy solidnie i w terminie, ale tylko za to co się uprzednio zmówiło. Jeżeli społeczeństwo życzy sobie utrzymywać armię narkomanów i ich rodziny, leczyć ich, rechabilitować, płacić odszkodowania i renty wszytstkim, których oni skrzywdzą pod wpływem zaćpania, to powinno się jak najszybciej zalegalizować wszelkie dragi i sprzedawać je, reklamować, rozdawać bezpłatne próbki, robić akcje w stylu "3 w cenie 2", pierwszy miesiąc za darmo itp.
Natomiast, jeżeli społeczenśstwo (ja/my) nie chcemy tego finansowac to mamy prawo zwalczć dostęp do narkotyków i narkomanię w każdej formie. Narkomani przysyłają nam faktury na wysokie kwoty za atrakcje, których ani nie zamawialiśmy, ani nie konsumowaliśmy.
Ćpanie wyłącznie na własny rachunek jest możliwe jedynie na bezludnej wyspie, na której jedynym rezydentem jest ćpun. Pod wrunkiem, że nigdy nie będzie starał sę wydostać ze swojego raju, nie będzie wzywał pomocy, i skrzętnie będzie skrywał się przed okrętami patrolowymi "emergency". Musi pogodzić się z ew. śmiercią na skutek np. przeziębienia, bo produkcję aspiryny też finansują ci, którzy nie aprobują ćpania i od nich ćpun też "nic nie potrzebuje"
|
nadal pale
|
Znany jest powszechnie fakt, że palenie papierosów obniża płodność u kobiet i mężczyzn. Jeżeli dotychczas paliłaś, powinnaś uświadomić sobie, że jak najwcześniejsze zaprzestanie palenia uchroni Ciebie i Twoje dziecko przed groźnymi truciznami. Dym tytoniowy zawiera bowiem duże ilości tlenku węgla, cyjanków i nikotyny. Dowiedziono, że palenie tytoniu - szczególnie po I trymestrze - może być przyczyną szeregu groźnych powikłań, takich jak: nieprawidłowe usadowienie łożyska, jego przedwczesne odklejanie się, krwawienia z dróg rodnych, przedwczesne odpływanie płynu owodniowego, poród przedwczesny. Uważa się, że palenie papierosów wpływa niekorzystnie na rozwój wewnątrzmaciczny dziecka. Najczęstszym tego objawem jest jego niska masa urodzeniowa, która może być przyczyną szeregu powikłań, a nawet śmierci - w okresie okołoporodowym. Ponadto u dzieci matek palących częściej występują zaburzenia oddychania po porodzie. Udowodniono także, że zespół nagłej śmierci noworodka, tzw. śmierć łóżeczkowa, częściej dotyczy dzieci, których matki są palaczkami. Częściej występują u nich zahamowania rozwoju intelektualnego i fizycznego oraz trudności adaptacyjne. Zaobserwowano, że im więcej papierosów ciężarna wypala, tym większe jest ryzyko wystąpienia powikłań. Badania wykazały, że zmniejszenie ilości dostarczanego tlenu i zatrucie tlenkiem węgla jest odpowiedzialne za większość zaburzeń w rozwoju dziecka. Szczególnie dużo powikłań występuje wtedy, gdy ciężarna kontynuuje palenie papierosów po 4 miesiącach ciąży. U kobiet, które zarzuciły palenie w pierwszych miesiącach, ryzyko to jest niewielkie. Warto więc potraktować wiadomość, że jesteś w ciąży, jako powód do zerwania z paleniem. Zdrowie Twojego dziecka jest przecież najważniejsze. Jeżeli więc jesteś palaczką, nie odkładaj decyzji o zerwaniu z nałogiem do jutra. Już dzisiaj daj swojemu dziecku szansę dobrego rozwoju. Nawet zaprzestanie palenia w ostatnim okresie ciąży sprawi, że poprawi się zaopatrzenie dziecka w tlen, i będzie dla niego bardzo korzystne. Warto spróbować. Rzucenie palenia w ciąży, tak jak i poza nią, może okazać się trudnym problemem, szczególnie jeżeli palisz od wielu lat. U części kobiet w pierwszych tygodniach pojawia się niesmak po wypaleniu papierosa. Jeżeli tak jest z Tobą - masz szczęście - decyzję o zaprzestaniu palenia masz podaną jak na dłoni. Najlepiej zrobić to od razu. Jeżeli nie odczuwasz niechęci do papierosów, musisz liczyć przede wszystkim na swój zdrowy rozsądek - potraktuj zerwanie z paleniem jako coś nieodwołalnego. Pomocne może okazać się wsparcie rodziny, możesz też skorzystać z doświadczeń poradni odwykowej. Porozmawiaj o tym ze swoim lekarzem. Na początku możesz odczuwać niepokój, zdenerwowanie. Może pojawić się kaszel i obfitsze wydzielanie śluzu z dróg oddechowych, co świadczyć będzie o usuwaniu papierosowych zanieczyszczeń, które gromadziły się w drogach oddechowych. A oto kilka rad, które mogą Ci pomóc:
* Ważne jest unikanie sytuacji i miejsc, w których zwykle paliłaś i sprawiało ci to przyjemność. Postaraj się zmienić te nawyki. Gdy poczujesz silną chęć zapalenia papierosa, przespaceruj się na świeżym powietrzu lub zjedz coś lekkiego. * Pij więcej wody, soków warzywnych i owocowych, ogranicz przejściowo spożywanie mięsa i słodyczy. * Warto przechowywać w lodówce kilka przygotowanych do zjedzenia surowych marchewek.
Pamiętaj także, aby unikać zadymionych pomieszczeń. Oddychanie powietrzem pełnym papierosowych wyziewów, czyli tzw. bierne palenie, jest także bardzo szkodliwe dla zdrowia. Dlatego masz prawo, a nawet obowiązek - domagać się od swoich bliskich czy też kolegów z pracy, aby nie palili w pomieszczeniach, w których przebywasz!!!
|
22-latek z osteoporozą?
|
Dyskutant "Doki" skomentował moją poprzednią wypowiedź, cytuję: "...efekt radionuklidow jest trywialny w porównaniu z innymi wpływami toksycznymi, jak chociażby palenie tytoniu. Zanim zwalimy wine na egzotyczne przyczyny, na które i tak nie mamy wplywu, lepiej zajmijmy sie tymi bardziej istotnymi, na ktore w dodatku wplyw mamy. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie ma żadnego wpływu pierwiastków radioaktywnych, ale po pierwsze wpływ ten jest prawie niemierzalny (nawet po katastrofie w Czarnobylu ciężko było ustalić liczbę naprawdę poszkodowanych), a po drugie on zawsze był obecny. Radionuklidy sa stałym elementem środowiska naturalnego".
Chciałbym sprostować powyższą opinię i uzupełnić informację o zagrożeniach radionuklidami, oczywiście w telegraficznym skrócie. Słusznie się zwraca uwagę na szkodliwość palenia tytoniu, lecz na ogół nie zdajemy sobie sprawy obecności w tytoniu radionuklidów. Cytat z książki "Pierwiastki śladowe w środowisku biologicznym", kompetentnych autorów Aliny Kabata-Pendias i Henryka Pendias: "Palenie papierosów stanowi duże ryzyko wprowadzenia Ra-226 do organizmu. Zawartość tego radionuklidu w glebach, na których uprawia się tytoń jest zwykle podwyższona w porównaniu z innymi glebami, w związku z intensywnym stsowaniem nawozów fosforowych...Pierwiastki te są szczególnie łatwo zatrzymywane na powierzchni liści tytoniowych, a następnie wprowadzane wraz z dymem do płuc podlegają szybko wchłonięciu i przemieszczeniu do różnych organów. Promieniowanie Ra-226 uważane jest za jeden z czynników rakotwórczych, jak również powodujących zmiany miażdżycowe w organizmie palaczy". Proszę przeczytać również artykuł "Radioaktywne papierosy" (WiŻ, styczeń 2001), w którym autor B. Skwarzec, profesor Politechniki Gdańskiej, pisze że palaczom szkodzi nie tylko nikotyna czy dioksyny, ale także substancje radioaktywne (Polon Po-210 i Ołów Pb-210). O skutkach Czarnobyla napisano już dużo, jedna z miarodajnych informacji to raport Zakładu Ochrony Radiologicznej i Radiobiologii PZH, autorstwa Krzysztofa Pachockiego i Tadeusza Mjle: "Następstwa awarii elektrowni jądrowej w Czernobylu w odniesieniu do terytorium Polski". Wynika z niego, że należy się liczyć ze skutkami opóźnionymi w czasie. Według danych PAA głównym składnikiem dawki promieniowania jest dawka ze źródeł określanych jako naturalne. Głoszenie jednak poglądu, że "Radionuklidy są stałym elementem środowiska naturalnego", jest podawaniem półprawdy a raczej półkłamstwa. Bowiem przez stosowanie nawozów fosforowych zawierających cała gamę pierwiastków promieniotwórczych, a także spalanie węgla kamiennego zawierającego podobne zanieczyszczenia radioaktywne, itd. wprowadza się sztucznie do środowiska radionuklidy pochodzenia geologicznego, nazywane naturalnymi. Dzięki takiej manipulacji wprowadziono do nowego Prawa Atomowego artykuł 13, który zwalnia instytucje państwowe odpowiedzialne za ochronę radiologiczną z uwzględniania tego zagrożenia (cytat: "Dawki graniczne nie obejmują narażenia na promieniowanie naturalne, jeżeli narażenie to nie zostało zwiększone w wyniku działaności człowieka, w szczególności nie obejmują narażenia pochodzącego od radonu w budynkach mieszkalnych". Przykład ewidentnego zagrożenia i bagatelizowanie problemu przez administrację lokalną opisano w Rzeczpospolitej, z dnia 2-3 maja 2002 (Człowiek i nauka - artykuł dostępny w internecie). Jeśli chodzi o związek między kumulacją radionuklidów a cukrzycą, to dysponuję przykładem społeczności zamieszkującej wyspę w okolicy Australii, na której przez 100 lat eksploatowano kopalnie fosforytów. W 100% ludność tej wyspy jest chora na cukrzycę, czy nie jest to dowód oczywisty?
|
Jak ubiec nowotwór ?????????????????
|
>To nieprawda, ze medycyna nie uznaje roli niedoborow > pokarmowych w powstawaniu nowotworow. Chce jednak zwrocic uwage, ze to nie jest > cala odpowiedz, to znaczy: wyeliminowanie wszystkich niedoborow pokarmowych nie > doprowadzi do znikniecia nowotworow.
Tylko jakoś słabo słychać o tych niedoborach. Telewizor mówi:"jedz 5 razy dziennie warzywa i owoce", "Pij mleko" itd itp a nie ma akcji typu "Jedz dolomit", "Używaj sól nieoczyszczoną z kłodawy".
A związek niedoborów (bądź szerzej -czynników ekologicznych) z nowotworami jest b silny. W przypadku białaczki, jak napisałem wcześniej, są miejsca w których jest ona po prostu nieznana.
Trudno powiedzieć o ile zmniejszyłaby się liczba nowotworów gdyby żywność zawierała dostateczne ilości magnezu, selenu i innych biopierwiastków. Opierając się na tym co pisze Aleksandrowicz można przypuszczać, że znacząco. Nadal nie rozumiem dlaczego taka profilaktyka nie jest propagowana. Oczywiście "profilaktyka" poprzez wczesne wykrycie też jest dla chorych korzystna i póki co nie można z niej rezygnować.
> Przykro mi, ze przekreciles moje slowa, piszac "Zamiast tego zaleca się jedynie > częste badania kontrolne." Przeczytaj jeszcze raz, co napisalem.
Mi też jest przykro. Chodziło mi o położenie nacisku na te badania. A warto by poświęcić więcej uwagi ścieżce profilaktyki ekologicznej wskazanaj przez Aleksandrowicza. Samo zalecanie rzucania palenia to za mało.
> Nowotwory powstaja pod wplywem czynnikow, ktore dzialaja losowo, np > promieniowanie jonizujace. Wszyscy jestesmy narazeni na dzialanie tych > czynnikow, tak jak w coraz wiekszym stopniu jestesmy wystawieni na skazenie > srodowiska. Poza tym, jak juz pisalem, zyjemy coraz dluzej, wrecz za dlugo, by > umierac w zdrowiu.
Ale ostatecznie czynnikiem decydującym jest reakcja organizmu. Aleksandrowicz w "Medycynie jutra" podaje ciekawy przykład osób (chyba z Hiroszimy) które przeżyły wybuch bomby atomowej i żyły jeszcze wiele lat w dobrym zdrowiu, dowodząc, że miała na to wpływ ich specyficzna dieta (nie pamiętam jaka :(.
Skoro są osoby żyjące długo i w dobrym zdrowiu to znaczy, że jest to możliwe i przypuszczalnie osiągalne dla każdego. Trzeba tylko poszukiwać czynników za to odpowiedzialnych. Mój zdrowy rozsądek każe mi zgodzić się z Bogdanem i zakładać, że człowiek jest stworzony tak aby żyć długo i w zdrowiu (kto mówi inaczej zakłada, że Bóg jest dyletantem :), tym bardziej, że badania antropologiczne dowodzą, że wśród ludów pierwotnych (żywiących się gł mięsem) jest to normalne.
> Nikt z nas juz nie zywi sie tym, co dala ziemia, na ktorej mieszkamy. Nasza > zywnosc jest pochodzenia przemyslowego i nie stac nas na inna. Musimy z tym zyc > . > Jesli nawet ta zywnosc jest w jakims stopniu niezdrowa, alternatywa jest jej > niedobor
Uważasz, że zdrowej żywności nie starxczy dla wszystkich? Ja nie byłbym takim pesymistą. Ale jest pewne, że jej produkcja na masową skalę będzie wymagała dużych zmian w gospodarce. Tutaj właśnie Polska znajduje się w korzystnej sytuacji dzięki swemu "zacofaniu" rolniczemu.
> Wystarczy pojechac na polska wies, by wiedziec jakie czynniki mogl wykryc > Aleksandrowicz. Alkohol i tyton na pierwszym miejscu.
Tu akurat nie trafiłeś. No może z alkoholem, ale tylko posrednio, gdyż wypłukuje on z organizmu magnez. Głownie obwiniał rakotwórcze grzyby i pleśnie oraz szkodliwe związki azotu w nawozach sztucznych no.
Pozdr
|
Legalizacja narkotyków?
|
1. Relacja z programu TV:
"Trucizny zgodne z prawem, to alkohol i nikotyna. Też uzależniają i zabijają - co prawda, wolniej. Dzisiaj na narkotykach zarabia mafia, a koszty leczenia ponosi państwo. Czy dużo gorsza jest trawka od alkoholu? Polska krajem "kultury” alkoholowej ,Kaukaz - haszyszowej, Azja – opium, Peru - koka . Widać ,że człowiek nie potrafi żyć bez różnego rodzaju dopalaczy i uspakajaczy ... W obecnej kulturze zachodniej, narkotyki wchodzą na miejsce alkoholu. Aktualnie w Polsce obowiązuje jedna z bardziej restrykcyjnych ustaw antynarkotykowych w Europie. Zgodnie z ustawą, posiadacz każdej ilości narkotyków podlega karze pozbawienia wolności. Sprowadza się to w praktyce do zamykania narkomanów(uniemożliwiając ich leczenie) bo ich najłatwiej złapać, a narkobiznes i dilerzy kwitną ( Powinna być lepsza profilaktyka i oświata - antynikotynowa, antyalkoholowa i antynarkotykowa. Dotyczy to głównie młodzieży i dzieci . Oczywiście, mowa tu o miękkich narkotykach, głównie marihuanie. Należy prowadzać dzieci do Monaru i pokazywać narkomanów (tak zrobił Z. Hołdys). Koniecznie trzeba karać dilerów i ludzi prowadzących pojazdy po narkotykach (analogicznie, jak z alkoholem)." Tyle TV
2. Od siebie: – polecam artykuł W. Osiatyńskiego w Rzeczpospolitej rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050210/publicystyka/publicystyka_a_11.html Nigdzie restrykcyjne prawo nie zlikwidowało narkomanii, (ani alkoholizmu) – wręcz przeciwnie. - Również raport WHO z 1997 r. nt szkodliwości alkoholu, marihuany i nikotyny, nie stwierdza „istotnych” różnic między nimi: "V. WNIOSKI I BIBLIOGRAFIA Stosowaniu konopi towarzyszy ryzyko zdrowotne, szczególnie przy codziennym ich używaniu na przestrzeni lat lub dziesięcioleci. Pozostaje duża niepewność czy efekty te można przypisać używaniu wyłącznie konopi oraz jaki jest związek pomiędzy częstością, ilością i czasem używania konopi, a ryzykiem wystąpienia tych efektów. Analogicznie do znanych efektów używania alkoholu i tytoniu, najbardziej prawdopodobnymi skutkami chronicznego zażywania dużych ilości konopi na przestrzeni lat są: rozwój zespołu uzależnienia; zwiększone ryzyko udziału w wypadkach pojazdów mechanicznych; zwiększone ryzyko rozwoju chronicznego kaszlu; zwiększone ryzyko powstania nowotworów układu oddechowego; zwiększone ryzyko urodzenia dziecka o małej wadze, jeżeli używano konopi podczas ciąży oraz, być może, zwiększone ryzyko rozwoju schizofrenii u osób na nią podatnych. Wiele z tych zagrożeń konopie dzielą z alkoholem i tytoniem, co nie jest zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę, że konopie, podobnie jak alkohol, są środkiem odurzającym, który zwykle, podobnie jak tytoń, jest palony. Przy obecnych formach używania konopie stwarzają o wiele mniej poważne, niż alkohol i tytoń, problemy zdrowotne w zachodnich społeczeństwach. Nie jest to jednak powód do zadowolenia, ponieważ mimo, iż wpływ alkoholu i tytoniu na zdrowie społeczeństwa jest dominujący, to wpływ konopi może wzrosnąć, jeśli powszechność codziennego używania ich w dużych ilościach osiągnie poziom spożycia dużych ilości alkoholu wśród młodzieży lub codziennego palenia papierosów wśród dorosłych".
Ale jest to raport z 1997, wiec może coś się w tej sprawie obecnie zmieniło?
|
palenie a prawa człowieka
|
> Palenie wszędzie poza własną > sypialnią, gabinetem do pracy, własną łazienką itp. nie jest w porządku. > > Gdy zrezygnowałaś z powoływania się na prawo, od razu dyskusja nabiera > ważniejszego sensu. Jeśli ktoś z czystym sumieniem chce móc powiedzieć: „ > kocham > swoje dzieci”, to nie może palić w kuchni ani w jedynej łazience. Jeżeli > jednak > nie jest głupim fanatykiem, powinien od czasu do czasu wpuścić do swojej > sypialni dziecko, które pragnie podelektować się zapachem papierosów. Pan pali, prawda? A wie pan, ze nawet jezeli rodzice pala wylacznie na balkonie, to i tak ich dzieci maja przynajmniej dwa razy wiecej szkodliwych substancji w moczu? Nie wyobrazam sobie, aby ktos zapalil w moim domu, nawet w wydzielonym pokoju. dlaczego? dlatego, ze i tak smierdzi w calym domu, a poza tym zapach pozostaje, nielotne szkodliwe substancje takze - a to moze byc alergenem. od palenie jest dwór. delektuje sie zapachem tytoniu tylko uzalezniony nikotynista. dziecko tylko zatruwa. pan, widze, jest bardzo "rozsadny". moj ojciec tez dawal mi najpierw wachac dym tytoniowy, a potem papierosy, chyba zeby mnie znizyc do swojego poziomu. nikotyna dziala na umysl w taki sposob, ze czlowiek czuje w tym momencie mnie wiecej "jest OK". prosze sprawdzic. ja, gdy kiedys palilam, tez tak czulam. nikotyna uzaleznia i czlowiek pod jej wplywem nie dziala do konca racjonalnie (tlumione emocje leku, poczucie zadowolenia).
> Szacunek dla dziecka jest ważniejszy niż przesadna troska o jego zdrowie. > Największy autorytet pedagogiki i miłości do dzieci, Korczak, > sformułował „prawo dziecka do śmierci”. Prawo to mówi m.in. że rodz > ice nie są w > porządku wobec dzieci, jeśli zabraniają im bawienia się patykiem, biegania czy > wdrapywania się na drzewo, bo może sobie zrobić krzywdę. Dzieko rozwija sie poprzez dzialanie (m.in. Piaget). Musi wszystkiego dotknac, sprawdzic, aby mogla ksztaltowac sie jego inteligencja. Natomiast rodzic z pewnoscia zabroni dotykac i probowac Kreta do ubikacji, bo to groziloby kalectwem, a nawet smiercia. Nie pozwoli takze dziecku prowadzic samochodu, jezeli ma 10 lat itd. Pan posluguje sie w podawaniu argumentow niczym nieskrepowana logika, a potrzeba tez odrobine praktycyzmu i rozdzielania przypadkow, bo nie wszystko mozna wrzucic do jednej kategorii.
> > Nie zapominajmy, że wśród praw człowieka „prawa dziecka do zdrowia i najl > epszej > opieki” nie są prawami najważniejszymi, nawet jeśli odnosimy je do dzieci > . O > wiele ważniejsze jest „prawo dziecka do szacunku”. Cóż to za szacunek dla dziecka, jezeli kopci sie przy nim?
> Papieros nie jest pępkiem świata. Antytytoniowa obsesja w domu jest chorobą > groźniejszą dla dzieci niż tytoniowy nałóg. Taka obsesja paradoksalnie szybciej > > wpędza dzieci w nałóg niż normalne zdroworozsądkowe podejście do dymu. Dzieci > fascynuje taka obsesja, czują, że mają w domu osobę psychicznie niezdrową, więc > > narasta w nich potrzeba buntu, wyrwania się z chorej atmosfery domu, zatrutej > czyjąś nienawiścią do palaczy.
To tylko pana hipotezy oraz proby rozwiazania dysonansu u palacza. Dowody naukowe mowia cos wprost przeciwnego. Rodzice niepalacy lub ustanawiajacy restrykcje dot palenia (i respektujacy je) wychowuja najczesciej dzieci wolne od checi palenia. Sa dla dzieci dobrym wzorem. Rodzice palacy i nie majacy zadnych zasad wychowuja ignorantow, dla ktorych palenie (i palenie przy kims) to jak zjedzenie bulki z maslem. A najgorsi sa rodzice, ktorzy sa hipokrytami. Mowia adolescentowi: "nie wolno ci palic", a pala sami wszedzie i przy nim od najmlodszych lat. Oczywiscie moga wystapic wplywy rowiesnikow albo innego autorytetu, ale nie bede sie rozpisywac tu, bo i po co? jezeli ma pan pytania badz chce mi pan w jakis sposob dopiec, prosze pisac na maila. p.s. ujmuje prawa czlowieka horyzontalnie Karolina.
|
palenie a prawa człowieka
|
To brzmi jak propaganda nicotina napisała:
> nawet jezeli rodzice pala wylacznie na balkonie to i tak ich > dzieci maja przynajmniej dwa razy wiecej szkodliwych substancji w moczu?
To brzmi jak jakiś mit homeopatyczny. Zbyt szerokie posiadam wykształcenie i zainteresowania najnowszymi osiągnięciami nauk przyrodniczych, aby dać się nabrać na taki tekst. Jakich substancji szkodliwych? W jakim stężeniu? Czy stężenie tych substancji w moczu jest wyższe niż ich stężenie w powietrzu na balkonie? Czy dym jest katalizatorem reakcji chemicznych rodem z literatury SF, w których zdrowy organizm zaczyna masowo wytwarzać trucizny? To by było wspaniałe osiągnięcie – troszkę dymu tytoniowego a niewinny organizm zamienia się w wytwórnię trucizn, jak jakiś grzechotnik albo „Alien” Scotta.
Popieram walkę wolnego świata z palaczami i jestem przekonany, że takie fałszowanie i demonizowanie wpływu dymu na zdrowie szkodzi tej sprawie, gdyż antynikotynowych aktywistów plasuje gdzieś na marginesie ekstremy tak samo jak szkodzi feminizmowi fałszywy feminizm, który dowodzi na podstawie „nauki”, że kobieta niczym się nie różni od mężczyzny, poza tym, co nabędzie wskutek wychowania.
> delektuje sie zapachem tytoniu tylko uzalezniony nikotynista
To oczywista nieprawda. Różne dymy – spaliny, ogniska, kadzidełka, tytoniu, nargili itd. odbierane są jako przyjemne przez osoby postronne. Każdy wie, jak reagują wszyscy na zapach dobrej fajki, gdy taki palacz ich mija. Ja z dzieciństwa pamiętam, że najpiękniej pachniały spaliny Syrenki. Infantylna jest wiara w to, że wszystkie trucizny brzydko pachną i paskudnie gorzko smakują.
> Cóż to za szacunek dla dziecka, jezeli kopci sie przy nim?
Zero szacunku. Przy dziecku nie powinno się palić.
> Rodzice niepalacy lub ustanawiajacy restrykcje dot palenia > (i respektujacy je) wychowuja najczesciej dzieci wolne od checi palenia. > Sa dla dzieci dobrym wzorem.
Polemika skierowana w próżnię. Gdyby przeczytała pani uważniej mój post, to odnalazłaby pani w nim restrykcje doskonale nadające się na wzorzec wychowania dzieci wolnych od palenia. Pani insynuacje wskazują, że gdzieś w trakcie czytania mojego postu poczuła się pani urażona. Być może wzięła pani do siebie moją walkę o prawa dla dzieci, których są one pozbawione, ponieważ dałem do zrozumienia, że uważam prawa dzieci za ważniejsze niż wojnę przeciwko palaczom.
Moja kampania o równe prawa człowieka (i prawa wyborcze) dla dzieci, jaką na tym forum prowadzę, implikuje sposób walki z dymem tytoniowym, spalinami i innymi zanieczyszczeniami. Ta walka powinna wypływać ze źródła, jakim są prawa człowieka i prawa dziecka, a nie powinna wypływać z nienawiści do palaczy, którzy robią dzieciom o wiele mniejszą krzywdę niż właściciele samochodów osobowych. Walka przeciwko samochodom powinna być prowadzona energiczniej niż przeciwko palaczom. Pisząc o hipokrytach palaczach zapomina pani o hipokrytach niepalących, którzy używają nałogowo samochodu nawet wtedy, gdy potrzebują niewielkich zakupów, czy odwiedzić znajomych w pobliżu, czy pójść do kina, do którego można dojechać tramwajem, a którzy perorują na temat szkodliwości dymu i każdy jego zapach nazywają demagogicznym hasłem „biernego palenia”.
> jezeli ma pan pytania badz chce mi pan w jakis sposob dopiec, prosze pisac > na maila.
Nie dam się sprowokować. Żadnego sensu nie widzę w takiej prywatnej korespondencji. Piszę na forum publicznym, gdyż uważam, że piszę ważne rzeczy ku oświeceniu ciemniaków. Każdy kto chce może czytać, a kto nie chce, ten nie czyta, a nawet nie zagląda do moich postów, bo w nich nie gustuje. Kontynuacja takiej dyskusji prywatnie byłaby manipulacją, a w dodatku marnotrawstwem.
|
| |
|
|