Wyświetlono wypowiedzi wyszukane dla zapytania: Szczepienie drzewek sposoby
|
| Wiadomość |
Dlaczego leśnik ??
|
W mojej sytuacji marzenia o zostaniu leśnikiem powstały w przewrotny sposób. Zaczęło się od mojej pasji maszyn i ogrodnictwa. Z zacięciem stałem się juz zaawansowanym amatorem ogrodnictwa, już jako 14sto latek, który uczył co, jak z czym starszych adeptów ogrodnictwa amatorskiego. Trwa to do dziś, na urodziny 12 letnie dostałem "wielgachny" atlas drzew półkuli północnej, zacząłem się wciągać w to. Później otrzymałem stary atlas drzew z odmianami ozdobnymi. Wtedy w ferie przerysowałem wszystkie liście tych drzew do zeszytu i tym sposobem się nauczyłem. Co ma ogrodnictwo do tego Połączyłem te dwie pasje, zacząłem eksperymentować szczepiąc drzewka, wysiewać nasiona drzew, ciąć, tworząc różne fikuśne krzyżówki i odmiany itd. Jak również coś zostało z dzieciństwa kiedy z ojcem chodziłem na spacery do lasu z psami na spacery (pamiętam, kiedy trzymałem ojca za rękę z wyciągniętą ręką do góry taki mały byłem-miałem kilka lat) i z lornetką podglądać ptaki i inne zwierzaki. Już w gimnazjum wiedziałem kim chciałem zostać, a w liceum uparcie uczyłem się rozszerzonej biologii,żeby się dostać na wymarzony kierunek.Dopingowała mi w tym moja wychowawczyni, która była biologiem, a dawniej marzyła o leśnictwie. I dziś mam "bzika" na punkcie ogrodu- warzywnictwa, sadownictwa no ,i leśnictwa, i z tym związanych. Tym bardziej, że nie mam wielkiego ogrodu, rodzice nie mają ziemi to wybrałem nie ogrodnictwo, a leśnictwo... ...jeszcze dwa lata i zobaczymy jak to będzie z tą moja pasją i pracą.
|
| |
|
|
Lisy
|
| Poza tym śmierć z powodu tej choroby jest bardzo nieprzyjemna, tak więc o wiele bardziej humanitarnym sposobem eliminacji lisów jest odstrzał |
przyroda nie jest i nie musi być humanitarna. Ona po prostu jest i zawsze była, jest amoralna, a to znaczy że ani dobra ani zła. Niezwykłe sa mesjanistyczne zapędy co niektórych, próbujących cywilizować przyrodę, bo "dzięki człowiekowi-zbawcy wszystko będzie lepiej działać". Łapać po lasach chore zwierzęta i leczyć "chirurdzy drzew" klajstrujący żywicą stare drzewa i wybierający z nich próchnowiska, na skutek czego ginie siedlisko życia wielu bardzo rzadkich gatunków chrząszczy (pachnica dębowa jest najbardziej znanym przykładem), melioracje bagien ("bo drzewom się korzenie duszą" regulacje rzek ("woda szybciej spłynie" - nawet wody żałuje, taki dobry) i szczepienia dzikich zwierząt na wściekliznę. Człowiek powinien ingerować tam, gdzie sam coś napsuł i nababrał oraz w układach które sam stworzył, nie zaś psuć coś co dobrze działa, żeby później marnować grubą kasę i środki na nieudolne próby naprawiania.
jeśli jednak tak się boicie tej wścieklizny, trudno - trzeba będzie odstrzelić bardzo dużo zwierzaków, a dopiero potem wstrzymać szczepienia (kiedy populacja będzie już dużo mniejsza). Chyba że macie inne, lepsze dla wszystkich (za wyjątkiem myśliwych) rozwiązania.
|
Alfa & Cosmo, jako szczęśliwi rodzice maluszków
|
Maluch napewno jakąś odpornośc już ma bo jest 1,5 tygodnia po pierszym szczepieniu ,nic mu nie będzie -nie wyolbrzymiaj tej kwestji bo nie warto, ja wyniosłam na chwilke jednego , a co powiedzieć o niemcach, węgrach jak wynoszą swoje maluchy by porobić zdjęcia i to nie są byle jakie hodowle. Moje maluchy były i są zdrowe, duże - wyrosną z nich ładne stworki, może faktycznie nie powinnam go wynosić jednak napewniu nic mu z tego powodu nie będzie. Aco do yorków nie bądz złośliwa bo mam wrażenie ze chcesz mi zaszkodzić zadając takie pytania (takimi pytaniami można opinie człowiekowi zepsuć niesłusznie), jednak ci odpowiem; nie wynosze na dwór szczeniaków, a zwierzaki wychodzące odemnie z domu mają odrobaczenia, szczepienie, książeczke zdrowia , chip , drzewko , u yorków będzie to metryka oraz podpisuje umowe kupna - sprzedaży. Dbam o moje maluchy nikt mi nie może zażucić że się nimi źle opiekuje. Ludzie myślą że chce drogo, ale ja i tak na nich nic nie zarobie - niech odliczą chip szczepienie, odrobaczenie, witaminy, wapno, jedzenie, zwirek, a do tego że do pracy nie chodziłam jak się mi maluszki urodziły bo musiałam pilnować Ateny i innych. Jednak ja byłam świadoma tego co robiłam i zdawałam sobie sprawe ze zazwyczaj tak jest( właściwie zawsze), ale nie żałuje bo może kiedyś tym sposobem że będziemy hodować i rozmnażać w domu wyprzemy fermowe fretki do tego stopnia że nie będzie im się opłacało rozmnażanie- w każdym razie zawsze można mieć nadzieje dlatego musimy my hodowle domowe trzymać się razem
|
WYBORY 2007
|
Canibalis mówisz wszyscy tylko nie Pichulec.Właśnie on przeszedł ostatnio bardzo pozytywną metamorfozę na plus.Poważny,stateczny,opanowany,sprawy samorządowe ma w małym pal...
| | ...Wszyscy wypominają mu że niewiele zrobił jak burmistrzował,ale czy przy takich wickach jakich miał tj. prawdziwy Cygan i Wichura można wogóle było coś zrobić?... ! |
...Teraz szefuje w zakładzie gdzie kołysze się bykom jaja i zakład ma się dobrze!Czy mamy głosować ...
|
Tak my też znamy opinię z Głogówka. Rano kawa, potem posuwa pierdoły w jednym pokoju o sposobach szczepienia drzewek owocowych, śniadanie w kolejnym pokoju opowiada stare kawały , tak stare że ludzie już dawno mają dość i obstawiają od którego starego dowcipu dzisiaj rozpocznie swoje wejście, potem pakowanie się i droga na autobus. Tak zakład ma się dobrze bo po za Ziutem pracują tam fachowcy.
|
| |
|
|
O celu wychowania
|
Już w starożytności zauważono, że wychowanie powinno człowieka usprawnić i podnosić na wyższy poziom człowieczeństwa. "Jeśli ktoś nie myśli o tym, aby dążyć do rzeczy najlepszych, lecz wselkimi sposobami stara się czynić to tylko, co mu sprawia największą przyjemność, czym óżni się naprawdę od najgłupszego bydlęcia?" - pytał Sokrates. W literaturze można znaleźć podobne porównania nie tylko ze światem zwierzęcym, ale i roślinnym. W jednym z podręczników szkolnych z XIX w. czytamu: "Człowiek bez wychowania i nauki jest jak dzikie drzewo, jak kwiat polny. Kwiatek ten lubo piękny, woni nie ma; drzewo daje owoc, ale cierpki. Dobrze wychowany człowiek jest podobny szczepionemu drzewu, które słodki i smaczny wydaje owoc.". Nasuwa się w związku z tym pytanie: jakie konkretnie ma być to "szczepione drzewo", czyli jakiego człowieka mamy wychować?
Klasyczny ideał wychowania
Ideałem wychowawczym starożytnych Greków był człowiek moralnie piękny (była to tzw. kalokagathia - "piękny i dobry"), wszechstronnie wykształcony oraz udoskonalony przez zdobywanie cnoty. Wielcy myśliciele tego okresu podkreślali, że człowiek nie rodzi się w pełni gotowy do życia. Posiada jedynie dyspozycje naturalne, wymagające odpowiedniego usprawnienia. To, co naturalne (zmysłowe, popędliwe, zwierzęce), musi zostać uprawione, uszlechetnione i poddane na służbę prawdzie, dobru i pięknu. W tym kontekście "wychowanie nie jest niczym innym jak właściwym udysponowaniem człowieka do właściwego działania."
W wiekach średnich klasyczny ideał wychowania został uzupełniony o boską perspektywę. W epoce, która nastąpiła po narodzeniu Chrystusa, nie kształcono ludzi ukierunkowanych jedynie na doczesność, ale wskazano na cel wychodzący poza nią. Gdyż tylko ten, kto widzi rzeczywistość w perspektywie Bożego Planu Zbawienia, kto patrzy na życie poprzez pryzmat nauczania ewangelicznego, może odnaleźć prawdziwy sens swojej ziemskiej wędrówki. Fryderyk W. Foerster zanotował w związku z tym, że "chrześcijaństwo jest największym zdarzeniem w pedagogice". Perspektywa wiczności nadaje życiu sens. Usprawniamy ciało i ducha już nie tylko na tę krótką, ziemską chwilę, ale przede wszystkim po to, by być przygotowanym do zdobywania życia wiecznego.
W kontekście wychowania można wskazać zatem na dwa zasadnicze momenty. Pierszy sprowadza się do wszechstronnego kształcenia umysłu i równoczesnego opanowania popędów. Drugi jest konsekwencją pierwszego: tak udoskonalony człowiek może, wspomagany łasą Bożą, bez przeszkód dążyć do zasadniczego celu ludzkiej egzystencji - świętości i wiecznego zbawienia.
|
Czy wszystkie produkty zawierają konserwanty?!
|
Ten miesiąc, poza moimi osobistymi "radościami", należy do najczarniejszych jakie doświadczyłam...wiele osób z kręgu moich bliskich znajomych i przyjaciół, albo przeżywa chorobę członka rodziny, a wielu z nich dowiedziało się o swojej ciężki chorobie, która trawi ludzkość w XXI- choroby nowotworowe. Tym straszniejsza jest dla mnie ta wiadomość, im więcej informacji otrzymuję. Zdaje się, że profilaktyka medyczna i zdrowy styl życia powinien być naszym piorytete, szczególnie teraz, kiedy wszystko nafaszerowane jest chemią. Nawet krem do twarzy, balsam to cały czas chemia, pewni podobne do tej, którą czyści się toalety tylko w innym stężeniu, "przyswajalnym" przez człowieka. Nie analizowałam składu kosmetyków, ale podejrzewam, że w balsamie do ciała czy czymś podobnym, naturalny to jest jedynie/ewentualnie np. olejek z drzewa herbacianego, reszta to ciężka chemia.
Statystyki wskazują, że od lat 60' nastąpiło trzykrotne zwiększenie osób zapadających na choroby nowotworowe. Szczepionki dotyczą tylko raka prostaty i raka szyjki macicy i niestety obowiązuje pewien okres wiekowy, kiedy szczepionkę można przyjąć i liczyć na to, że choroba nas ominie.Mimo znacznego postępu technologii i medycyny, coraz więcej osób umiera każdego roku. Żyjemy w stresie, w ogromnych aglomeracjach, gdzie poza milionami kilogramów spalin, wdychamy setki dc3 dymu tytoniowego. Zamiast zdrowego posiłku zjadamy coraz więcej półproduktów i fast foodów, owoce zastępujemy tabletkami, niezbędna do życia wodę pijemy w postaci płynów z dwutlenkiem węgla. Prawie w KAŻDYM produkcie w sklepie znajdujemy konserwanty, tzw "E"- napoje, ciastka, chipsy, chleb, mleko, jogurt, wszystko zawiera "konserwanty nieszkodliwe dla zdrowia" tylko w jakim stężeniu są one nieszkodliwe?!
Dla mnie to dobry czas na zmiany w żywieniu- nie jem mięsa od kilku lat (osobiście uważam, że to zdrowsze), nie jem mięsa ryb, w który kumuluje się ołów i inne cięzkie pierwiastki( wbrew pozorom ryby nie zawierają tylko kwasów omega trzy i niezbędnego białka). Chyba przejdę na żywność organiczną, pochodzącego ze sprawdzonych, w pełni ekologicznych upraw. Nie zgadzam się na zabawy inżynierów genetycznych i zmiany rekombinacji DNA roślin i zwierząt, nie zamierzam być ich królikiem doświadczalnym i testować na sobie, rzekomo zdrowsze produkty. Zapraszam do dyskusji nt, Żywienia współczesnego człowieka, do refleksji nad sposobem życia i jego tempem.
|
Ssaki - zdechlaki
|
Kilkanaście lat temu pracując w Lasach Panstwowych mialem kontakt, jak sie okazalo po badaniach, z lisem chorym na wscieklizne. Poniewaz dziada bralem w lapy bylem ciagany do szpitala i wypytywany o rodzaj kontaktu. Po tym jak powiedzialem lekarzowi chorob zakaznych ze bralem lisa w skorzanych rekawicach stwierdzil ze kontaktu (w sensie zakazenia) nie bylo i nie podlegam szczepieniu. Po paru dniach przypomniałem sobie jednak że wracając od tego zdechlaka; jadąc motocyklem wycieralem sobie reka zalzawione oczy. Kiedy o tym wspomnialem w Nadlesnictwie zostalem ponownie zweryfikowany pod katem koniecznosci zaszczepienia i szczepionke mi podano. Na szczescie nie byla to, jak podawali nieraz w radiu, seria bolesnych zastrzykow gdyz stosowano juz wtedy nowa szczepionke w ramie. Zastrzykow bylo 6 i byly prawie bezbolesne poniewaz igla do iniekcji byla bardzo cieniutka i calosc nie byla bardziej bolesna od uklucia komara. Konczac chcialbym nadmienic ze te 20 lat temu bawilem sie w preparowanie czaszek znalezionych "zdechlakow". Najlepsza metoda bylo wygotowywanie znalezionych lbow. Niestety specyficzny "zapach" uniemożliwial mi nieraz wykonanie tej czynnosci w domu wiec nosilem padline do lasu do mrowiska. Nalezalo jednak dobrze ja zabezpieczyc coby jakis padlinozerca nam jej nie zwedzil! Sposobem bylo przymocowanie jej drutem do drzewa w sasiedztwie mrowiska. Lis czy nawet dzik jej nie siegnal a mrowki znalazly i zrobily swoje. W obraniu czaszki z tkanek miekkich pomagaly mi rowniez muchy, a raczej ich larwy. I powiem ze byly nawet szybsze od mrowek. Padliny szukalem przy drogach i na torowiskach PKP. Najczesciej znajdowane byly psy i koty (ktorych nie bralem) ale trafialy sie tez lisy, sarny dziki i zajace. Ostatnio jadac autem zauwazylem na sasiednim pasie zabitego lisa. Niestety zanim zawrocilem i po niego podjechalem TIR przejechal mu przez glowe i z czachy nici. Teraz z powodu chlodow nie da sie skorzystac z pomocy mrowek czy much ale chcac pozyskac czaszke i uniknac konflktu z domownikami lebek gryzonia czy owadozercy mozemu wygotowac w puszcze nad ogniskiem. Oczywiscie bierzmy sie za to z zachowaniem odpowiednich srodkow ostroznosci i zasadami higieny. Pozdrawiam!
|
Apel o podjęcie ochrony alei kasztanowców
|
Idzie wiosna, czas pomyśleć o kasztanowcach
Szrotówek kasztanowcowiaczek od kilku lat niszczy kasztanowce. Żeby z nim walczyć, potrzebne są pieniądze. Średnio 150-200 złotych na drzewo. Dlatego ekolodzy zachęcają do przeznaczania na ten cel 1 procent podatku.
Szrotówek kasztanowcowiaczek, motyl pochodzący z Europy Południowo-Wschodniej, ma tylko kilka milimetrów. Do Polski dotarł 10 lat temu. Najpierw zaatakował drzewa na Dolnym Śląsku. Jest wyjątkowo groźny, gdyż nie ma naturalnych wrogów. Wykluwające się wiosną larwy szrotówka żywią się liśćmi drzew, które już latem żółkną i usychają.
Nie ma sprawdzonej metody walki ze szrotówkiem. Stosowano już szczepionkę Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach. W drzewach wiercono otwory i wprowadzano chemiczną truciznę. Środek podano tysiącom drzew, ale okazało się, że nawiercanie prowadziło do martwicy i ułatwiało dostęp innym pasożytom. Dlatego niektóre miasta zrezygnowały ze szczepień. Poznań postawił na pułapki feromonowe – pudełka, do których wabione są owady.
 JEDNAK CIĄGLE NAJTAŃSZYM SPOSOBEM JEST GRABIENIE (tylko nie na pokaz i nie tylko pierwszych dwustu metrów alei). To w liściach zimują poczwarki motyla. Jeśli je się zniszczy, wiosną nie pojawią się dorosłe osobniki. Druga faza obrony odbywa się wiosną, kiedy owady wędrują z ziemi do koron kasztanowców. Wtedy owija się pnie drzew folią nasyconą preparatem owadobójczym, do której przykleja się szrotówek. Tak robiono m.in. w Łodzi. Ofoliowane drzewa obroniły się.
Ratujmy kasztanowce, gdyż:
“Każdy zakochany dba o kasztany”

“Nie jałowce, nie figowce, uratujmy kasztanowce".
MM (na podstawie informacji prasowej)
|
A
| |
ablaktacja - jeden ze sposobów szczepienia roślin ozdobnych oraz drzew owocowych. Tego typu szczepienie odbywa się przez połączenie dwóch (zakorzenionych obok siebie) roślin wzdłuż ich pędów a po ich zrośnięciu usuwa się korzenie zrazu.
|
O celu wychowania
|
Już w starożytności zauważono, że wychowanie powinno człowieka usprawnić i podnosić na wyższy poziom człowieczeństwa. "Jeśli ktoś nie myśli o tym, aby dążyć do rzeczy najlepszych, lecz wselkimi sposobami stara się czynić to tylko, co mu sprawia największą przyjemność, czym óżni się naprawdę od najgłupszego bydlęcia?" - pytał Sokrates. W literaturze można znaleźć podobne porównania nie tylko ze światem zwierzęcym, ale i roślinnym. W jednym z podręczników szkolnych z XIX w. czytamu: "Człowiek bez wychowania i nauki jest jak dzikie drzewo, jak kwiat polny. Kwiatek ten lubo piękny, woni nie ma; drzewo daje owoc, ale cierpki. Dobrze wychowany człowiek jest podobny szczepionemu drzewu, które słodki i smaczny wydaje owoc.". Nasuwa się w związku z tym pytanie: jakie konkretnie ma być to "szczepione drzewo", czyli jakiego człowieka mamy wychować?
Klasyczny ideał wychowania
Ideałem wychowawczym starożytnych Greków był człowiek moralnie piękny (była to tzw. kalokagathia - "piękny i dobry"), wszechstronnie wykształcony oraz udoskonalony przez zdobywanie cnoty. Wielcy myśliciele tego okresu podkreślali, że człowiek nie rodzi się w pełni gotowy do życia. Posiada jedynie dyspozycje naturalne, wymagające odpowiedniego usprawnienia. To, co naturalne (zmysłowe, popędliwe, zwierzęce), musi zostać uprawione, uszlechetnione i poddane na służbę prawdzie, dobru i pięknu. W tym kontekście "wychowanie nie jest niczym innym jak właściwym udysponowaniem człowieka do właściwego działania."
W wiekach średnich klasyczny ideał wychowania został uzupełniony o boską perspektywę. W epoce, która nastąpiła po narodzeniu Chrystusa, nie kształcono ludzi ukierunkowanych jedynie na doczesność, ale wskazano na cel wychodzący poza nią. Gdyż tylko ten, kto widzi rzeczywistość w perspektywie Bożego Planu Zbawienia, kto patrzy na życie poprzez pryzmat nauczania ewangelicznego, może odnaleźć prawdziwy sens swojej ziemskiej wędrówki. Fryderyk W. Foerster zanotował w związku z tym, że "chrześcijaństwo jest największym zdarzeniem w pedagogice". Perspektywa wiczności nadaje życiu sens. Usprawniamy ciało i ducha już nie tylko na tę krótką, ziemską chwilę, ale przede wszystkim po to, by być przygotowanym do zdobywania życia wiecznego.
W kontekście wychowania można wskazać zatem na dwa zasadnicze momenty. Pierszy sprowadza się do wszechstronnego kształcenia umysłu i równoczesnego opanowania popędów. Drugi jest konsekwencją pierwszego: tak udoskonalony człowiek może, wspomagany łasą Bożą, bez przeszkód dążyć do zasadniczego celu ludzkiej egzystencji - świętości i wiecznego zbawienia. |
|
Paraleczenie - do Lisiaka
|
| | Bo ta średniowieczna to już mówiłem. Najdroższe substancje, | | proszki z pereł i złota - zmieszane z psim łajnem. :-D | I działało? | Wręcz przeciwnie. Dowód? W średniowieczu była też pewna ciekawa | praktyka, polegająca nie na "leczeniu" rany, tylko broni, którą zadano | ową ranę. Wskaźnik wyleczeń był wyższy. Jak myślisz, dlaczego? Leczenie broni??? Nie słyszałem. Napisz coś więcej.
|
A tak, tak. Robiło się maść dla broni (z takich składników jak popiół z dżdżownic, kulki nalotu z czaszek ludzi łamanych kołem i utarte drzewo sandałowe). Potem się ją rozcierało - gdy rana została zadana przez pchnięcie w kierunku czubka, a gdy przez cięcie - rozcierana w kierunku ostrza. Taką broń pokrytą maścią należało owinąć w czystą tkaninę, zmienianą codziennie jak przy zmianie opatrunku prawdziwej rany. Należało ją terż chronić przed wiatrem i nagłymi zmianami temperatury. Pacjent miał wtedy tylko spoczywać w spokoju, _bez_ innych zabiegów leczniczych. Dla porównania parę przepisów leczenia ludzi (z "Kopropharmacia"): "W przypadku krwawienia sporządź proszek z kadzidła, krwi smoczej (tj żywica z palm - MaDeR) i suszonego łajna końskiego, po czym posyp tym proszkiem ranę. Dobrych skutków spodziewać się można po użyciu sproszkowanego nawozu koziego. Dobrym środkiem na rany jest tez łajno gęsie rozpuszczone w mocnym occie".
Wnioski pozostawiam tobie.
| A, dajmy na to, szczepionki? Ostatnio wzbudzaja coraz więcej kontrowersji co do ich leczniczego/zapobiegawczego działania.
|
Nie mówisz przypadkiem o antybiotykach? Je należy ograniczyć do niezbędnego minimum, gdyż ewolucja to wredota i wiadomo, co będzie, gdy pojawią się bakterie całkowicie odporne na wszystkie znane antybiotyki. Bo już są takie, które są odporne na część znanych... :-/
| | Tak na marginesie, zapobieganie jest o tyle trudne, że żyjemy w | | miastach w spalinach i zanieczyszeniach powietrza... | Nie wszyscy. I nie wszyscy żyjący w takich warunkach chorują na | raka. | Morderca też nie zabija wszystkich osób w zasięgu wzroku. :-) Twierdzisz że rak jest inteligentny? :))
|
Nie, twierdzę że to sprawa statystyki. :-) Jeśli ryzyko zachorowania jest np. o 30% większe, to w życiu bym nie mieszkał - gdybym oczywiście miał wybór. I tak mieszkam daleko od centrum, gdzie dopiero jest smród i paliny, a badania wykazały zwiększoną zachorowalnosc na raka płuc...
| | Szczerze powiedziawszy, szukałbym pomocy najpierw w medycynie | | konwencjonalnej. | Najpierw. A jakby nie zadziałała, to byś siedział z założonymi rękami? | Wątpię. | Możliwe. Nie znam siebie, nigdy nie byłem jeszcze w takiej sytuacji. Być | może bym to zrobił, być może nawet bym nie pomyślał o innych | sposobach leczenia. Pomyślałbyś, pomyślał.
|
Znasz mnie lepiej niż ja sam siebie?
| | Dziwne. Jak medycyna paranaukowa jest tak wspaniała i skuteczna, | | to chyba możemy w ogóle się obejść bez lekarzy? | Hmmm? Co hmmm? Wg. mnie najlepiej by było gdyby obie te dziedziny funkcjonowały w bliskiej komitywie. Nie ma podziału na medycynę konwencjonalną i alternatywną, tylko na skuteczną i nieskuteczną.
|
Cóż, ziołolecznictwo zostało uznane, podobnie jak np. akupunktura. Zobaczymy co dalej...
| | Czyżby ci "normalni" w ogóle cokolwiek leczyli??? ;-O | Skutecznie odchudzają. Portfele pacjentów. :)) | Magowie filipińscy też... czego twoja uwaga ma dowodzić? | Bioenergoterapeuci pracują za friko? Nie? To bez takich uwag proszę. Co zabolało? :))
|
Skoro stosujesz inne kryteria wobec lekarzy, a inne wobec paralekarzy...
Spoko, sam mam lekarzy w rodzinie, więc znam ten problem od obu stron. Ale niektórzy bioenergoterapeuci (Harris) pracują za "co łaska", zielarze też.
|
Niektórzy lekarze tez pracują co łaska, zwłaszcza gdy leczą emerytów i podobnych ludzi, to podają cenę, na którą stać owych ludzi...
Pozdrawiam
|
Pień wiśniowego drzewa
|
Dawno temu,gdy nieprzebyte puszcze splątaną gęstwiną porastały rozległe równiny i zbocza nieba siegających gór,liczne plemiona wędrowały w poszukiwaniu najdogodniejszych siedzib.... Mijały dni i tygodnie,a oni wciąż wędrowali ,przechodząc i pustkowia nieprzyjazne , i ukwiecone łąki.Nie zatrzymali sie jednak nigdzie na dłuzej niż trzeba było,żeby nieco odpocząć.Mrowie ludzi ,szczep Ukrytego Liścia ,uparcie posuwało sie naprzód.Nie mogły powstrzymać go ani zdradliwe bagna ani kuszące ożywczym cieniem doliny ,ani szumiące zagajniki,pełne leśnych pułapek i mroku. Zwykle tak najmlodszemu pokoleniu Konohy,przedstawiany jest obraz dziejów wioski.Trzeźwa pamięć ludzka zawodzi.Księga pierwszego Hokage milczy jak zakleta,w nieczytelnym zapisie przodków.Ale legenda ta snuje sie nicią,przechodzi nieprzerwana z pokolenia na pokolenie.Dziewczyna o różanym odcieniu włosów kończyła właśnie opowiadać dzieje Konohy maluchom z Akademii,gdy napotkała spojrzenie ciemnych,przenikliwych oczu pewnego mężczyzny.Owy osobnik był jednym z najlepszych ANBU w Konoha ,człowiek bardzo tajemniczy i powściagliwy w sposobie bycia,o przystojnej fizyczności i szelmowskim uśmiechu.Od dnia,kiedy Kakashi Hatake(przez niektórych zwany Kaką) wziął roczny urlop,jest on kapitanem drużyny 7.Stanął na uboczu dając znak dziewczynie,by dalej kontynuowała swe opowiadanie.Patrząc na nią ,zawsze odczuwał niespotykaną przyjemność .Dokładnie śledził jej ruchy,choć czasami mało zgrabne,to mające urok,sposób mówienia,dykcję i szukał sytuacji by móc sie temu oddawać. Zanim mu przydzielono to zadanie,nie palił sie do tego pomysłu Tsunade - Samy,ale później był wdzięczny Hokage (choć Tsu nie usłyszała słów podzięki). Sakura,właśnie pożegnała dzieci ,machając im na pożegnanie i uśmiechneła sie do Yamato.Od kiedy wrócili do wioski z nieudanej misji pochwycenia Sasuke,a Naruto wyruszył doskonalić sie wraz z Ero - senninem do wioski Wiecznego Cienia,Tsunade powierzyła jej piecze nad edukacją uświadamiania najmłodszych mieszkanców o ich tożsamości względem histroii. Sakura Haruno,nie wyróżniała sie urodą,nadludzkimi umiejętnościami,czy też kunsztem ninja.Była raczej bardzo głośna,egoistyczna i kochająca sie w powierzchowności.Cechy te z wiekiem zaczeły być mniej widoczne,a ich miejsce zastepowały: opanowanie,umiejętność łagodzenia konfliktów,i wiedza medyczna godna uznania.Trudno zwykłemu śmiertelnikowi dociec ,co urzekło Kapitana w tej zielonookiej dzieczynie,może żywiołowość,której brakuje młodemu wojownikowi?To pozostawiam wam,czytelnikom tego opowiadania,jednakże należy wspomnieć o nocy ,która wyznaczyła pewne tory tej historii.Kiedy Orochimaru wraz z Sasuke i Kabuto oddalił sie z pola widzenia,Yamato,mając polecenie od Hokage ,aby wracać do wioski,zarządził rozbicie obozu.Z samego rana ruszą w drogę powrtoną do Konohy.Naruto załamany odejściem Uchihy,pogrążył sie we własnym cierpieniu,Sai widząc co sie dzieje,a także zdając sobie sprawe z wielu istotnych rzeczy,poczoł malować na zwoju jemu tylko znane postacie.Sakura martwiąc sie stanem Naruto ,a także sama rozpaczając po odejściu Sasuke nie mogła przestać myśleć o swej sympati,miłości która teraz definitywnie sie zakończyła.Nie było złudzeń,że odzyskają przyjaciela ,bo sam odcioł sie od nich.Pogrążona we własnych myślach nie usłyszała cichych kroków. Tuż za nią kroki ucichły.Wiatr poniósł nad ziemią liście ,zaplotując je w wystające konary starych drzew.Młoda dziewczyna otarwszy łzy obróciła sie za siebie,Yamato stał tuż przy niej.Opanowany i chłodny,tym razem uśmiechał sie do Sakury i wpatrywał w jej zielone oczy dłuższą chwilę.Zauważył ,że w końcikach szkliły sie jeszcze łzy.Klękwszy na jedną nogę ,ku własnemu zaskoczeniu otarł je i cicho przemówił: - Wiem,że wszyscy cierpicie,a zwłaszcza Ty.Widzę,jak cieżko Wam sie z tym pogodzić,że Sasuke nie chciał wrócić.Ale musisz być dzielna,zawsze mi pomagałaś....Byłem pełen podziwu dla Ciebie,teraz też nie możesz sie poddać - jego oczy wciąż były wpatrzone w jej twarz.Młoda ,różowowłosa kunoichi słuchała go,czując coraz większą potrzebę przytulenia sie do kapitana.W tym kryzysowym dla niej momencie,pragneła bliskości drugiej osoby. Naruto nie mogąc poradzić sobie z emocjami i patrząc na spokojnie malującego Sai'a podszedł do niego.
C.D.N.
[ Dodano: 27-06-06, 22:22 ]
|
1
|
Weterynarz powiedzial ze ptak w pełni zdrowy. Więc go wypuscilem z drugiego piętra polecial na drzewo (ledwie dolecial) zawial wiatr i spadl z galązki na ziemie poszedl pod krzak i zjadl pare tlustych much jak go podrzucilem chwile lecial ale zaraz o tym znow spadl bezradnie na trawe. wziolem go do domu i dalem jeszce dwie duze muchy. juz sie mnie nie bal. widac ze byl spokojniejszy. pomyslalem ze będel chodzil z nim co dziennie na podworko i będe go prubowal uczyc latac oraz mialem nadzieję ze poje sobie much. Niestety wyszedlem z domu. wrocilem po poludniu a ptak sie nie ruszal. wziąłem go do ręki ale juz byl caly sztywny...
Szkoda ptaszka ale pomyslalem tez ze kot mugl do zębami uszkodzic wewnątrz. |
Kilka słów komentarza. W przypadku pokąsania przez kota wydaje się, że oprócz równolegle występujących obrażeń ciała, znaczącą rolę odgrywa możliwość zarażenia rany bakteriami z rodz. Pasteurella często występującymi w jamie ustnej kota. Jeśli popatrzymy na długie i wąskie kły kocie, które zatapia on w ciele ofiary, to można przyjąć, że jest to czymś w rodzaju podania szczepionki złożonej ze wspomnianych bakterii głęboko do tkanek ciała. W takiej sytuacji bezwzględnie wskazane jest jak najszybsze podanie antybiotyku np. Enrofloxacyny w dawce ok. 5-10 mg/kg m.c. dwa razy dziennie przez 7-10 dni. Zanim wybierzemy się do weta dobrze jest znać przybliżoną wagę ptaka (np. poszukać w książce jaka jest średnia masa ciała dla danego gatunku). Pozwoli to szybciej wyliczyć potrzebną dawkę leku. Preparat taki najwygodniej podawać kroplami bezpośrednio do dzioba pamiętając, by nie doprowadzić do zachłyśnięcia. Co do oceny kondycji ptaka, to bywa ona myląca nawet dla fachowców, ponieważ ptaki maskują wszelkie objawy chorobowe (zgodnie z zasadą nieoznaczoności ). Wiąże się to z tym, że w naturze osobnik wyglądający na chorego i osłabionego jest w pierwszym rzędzie wybierany jako ofiara przez drapieżniki. Średnio można przyjąć, że jeśli ptaszor sprawia wrażenie osowiałego, to proces chorobowy toczy się już ze dwa tygodnie. Zależy to oczywiście od intensywności urazu, ale żeby obiektywnie przekonać się w jakiej ptak jest formie należałoby go poobserwować, nie będąc przez niego widzianym. Przesiadywanie w kącie, nastroszone pióra, półprzymknięte powieki wskazują jednoznacznie na zła kondycję. Zresztą jak to mawiają lekarze: „nie ma ludzi zdrowych, są tylko nieprzebadani ”. Dobrym sposobem na poprawę kondycji ptaka jest dogrzewanie go przy pomocy niewielkiej żarówki 20-40 W przez ok.12-14 godzin dziennie. Chodzi tutaj o 2 rzeczy – podniesienie temperatury otoczenia ptaka, co pozwala mu na mniejszy wydatek energetyczny w celu utrzymanie właściwej temperatury ciała (pozwala to na sprawniejsze zachodzenie procesów metabolicznych, a co za tym idzie szybszy powrót do zdrowia), druga rzecz to wydłużenie dnia świetlnego, w którym te procesy aktywnie przebiegają. Pamiętać również należy o utrzymaniu odpowiedniej wilgotności powietrza. Tak więc temperatura powinna wynosić co najmniej 25° C, a wilgotność być na poziomie przynajmniej 70 %. Źródło ciepła najlepiej umieszczać w taki sposób, żeby ptak miał możliwość oddalenia się jeśli będzie mu za gorąco. Rzecz jasna, należy też wykonać poprawkę na porę roku. Niebagatelną rolę odgrywa tu także stres, dlatego wszelkie manipulacje należy ograniczyć do niezbędnego minimum. Trzymałem kiedyś śpiewaka, który rozbił sobie głowę o jakąś przeszkodę, ptak był tak zestresowany, że sam nie pobierał pokarmu w ogóle, a przy próbach podawania go do dzioba, mdlał po przyjęciu 2-3 kulek mieszanki nabiałowej. Być może jakieś znaczenie miał tu również uraz głowy, finał jednak był smutny. Tak więc początkowo dobrze jest umieścić ptaka w niewielkim, zaciemnionym pudełku w celu ograniczenia stresu. Na koniec należy chyba wspomnieć, że nie powinniśmy oczekiwać zbyt wiele w przypadku postępowania z ptakiem rannym ( to zupełnie co innego niż wychowywanie pisklęcia), dlatego jeśli obrażenia wydają się poważne i nie rokują na pełny powrót do zdrowia, najbardziej humanitarne jest poddanie go eutanazji.
|
ARCHIWUM - Ziółka Pani Izy Frąckiewicz
|
Zapalenie zatok
Zapalenie zatok jest następstwem bakteryjnego zakażenia wydzieliny błony śluzowej i manifestuje się najczęściej silnym bólem głowy. Towarzyszący mu katar ma charakter ropny nasila się rano, a nierzadko chory odczuwa, szczególnie w pozycji leżącej, nieprzyjemne zatykanie nosa. Pozostałe objawy, to uczucie zatykania w gardle, co prowokuje do ciągłego pochrząkiwania i osłabienie węchu. Nadużywanie kropli do nosa może spowodować zniszczenie błony śluzowej nosa, co wywołuje trwałą utratę powonienia. W każdym przypadku przedłużającego się kataru i zapalenia zatok może rozwinąć się zapalenie oskrzeli, zwłaszcza u chorych obciążonych astmą oskrzelową. Mimo najczęściej bakteryjnej przyczyny choroby stosowanie antybiotyków rzadko daje satysfakcjonujące chorego efekty. Wynika to z ograniczonej penetracji leków do chorej, obrzękniętej błony śluzowej zatok. Lepsze efekty daje leczenie miejscowo stosowanymi lekami przeciwbakteryjnymi, pod warunkiem, że rozpoczniemy je odpowiednio wcześnie, kiedy błona śluzowa wyścielająca zatoki nie jest jeszcze nadmiernie obrzęknięta w wyniku toczącego się w niej procesu zapalnego i penetracja leku do wnętrza zatok jest możliwa. W przypadkach nawracającego zapalenia zatok przydatne mogą okazać się podawane do- nosowo lub doustnie szczepionki przeciw bakteriom najczęściej wywołującym chorobę. Zachęcam też do leczenia naturalnego. Leki naturalne, bowiem nie tylko skutecznie łagodzą istniejące objawy, ale, co najważniejsze, znakomicie sprawdzają się w profilaktyce nawrotów.
W każdym przypadku zapalenia zatok należy zastosować mieszankę ziołową nr 1 i probiotyk, a w żywieniu musi się znaleźć miejsce na codzienną porcję kaszy jaglanej. Leczenie to stosujemy aż do całkowitego ustąpienia dolegliwości. Miejscowo polecam naturalne olejki aromaterapeutyczne, które wdychamy przez około 10 minut pochylając się nad kominkiem aromaterapeutycznym. Proponuję kompozycję złożoną z 4 olejków â drzewo herbaciane, rozmaryn, szałwia i sosna. Warto jest też sięgnąć po właściwie dobrane leki homeopatyczne, ponieważ skracają one okres ostrych dolegliwości i zapobiegają ich nawrotom.
Niezwykle skutecznym sposobem zarówno leczenia, jak i profilaktyki zapaleń zatok są ćwiczenia hatha joga połączone z prawidłowym prowadzeniem oddechu. Szczególnie szybkie i trwałe efekty uzyskujemy dzięki pozycji świecy i pługa. Należy wytrzymać każdą z nich co najmniej przez 5 min , a następnie wykonać pozycję świerszcza lub ryby. Cały zestaw zajmuje około 15 min i jeżeli powtarzamy go przynajmniej 3 x dziennie, to już po kilku dniach uzyskamy niezwykłą poprawę, a po kilku tygodniach trwałe wyleczenie z nawrotów.
Warunkiem jest jednak właściwe wykonywanie pozycji.
dr Bożena Ryczkowska www.naturalnamedycyna.pl
- systematycznie oczyszczać nos roztworem soli fizjologicznej, - dbać o jakość wdychanego powietrza: unikać zadymionych, zakurzonych i zbyt suchych pomieszczeń, - nawilżać powietrze w pomieszczeniu.
Podstawowe formy stosowania aromaterapii. http://www.zielarnia.pl/art.php?tid=53
Jako ciekawostka.
Zapalenie zatok: czy ich przyczyną są plomby z amalgamatu Istnieją doniesienia mówiące o tym, że plomby z amalgamatu mogą wywołać podrażnienie i zapalenie błony śluzowej zatok, gdyż możliwe jest przenikanie rtęci podczas szczoteczkowania zębów. Istnieją wszakże naturalne związki mające zdolność wiązania rtęci, do których należą olejki eteryczne z rozmarynu lekarskiego, jałowca pospolitego, cytryny, cynamonowca cejlońskiego, jak i przeciwutleniacze, takie jak witamina C i E, selen, magnez i cynk.
Iza F Zapalenie zatok. Ja spróbowałabym zastosować inhalacje z propolisu. Propolis (kit pszczeli) jest bardzo silnym srodkiem bakteriobójczym a co za tym idzie przeciwzapalnym. Należy: Kupić propolis oraz wosk u pszczelarza lub na targu. 50g propolisu 25g wosku pszczelego Jak wykonać: Wosk i propolis wkładamy do metalowej emaliowanej miski lub ze stali nierdzewnej. Miskę stawiamy stawiamy na garnku z wodą. Wodę doprowadzamy do wrzenia, kiedy mieszanka zacznie parować wdychamy parę ok.15 minut 2 x dzień przez około 2 tygodnie. Należy również pić dużo wody mineralnej aby rozrzedzić wydzielinę. Pozdrawiam Mamę Wafelka - więcej informacji na ten temat, również problemy z płucami (jak sobie z tym radzić naturalnymi sposobami) wkrótce na mojej stronie. www.astera.pl Pamiętam również o papierosach - temat jest mi szczególnie bliski ponieważ w okresie "błędów i wypaczeń" również paliłam, obecnie od ok.15 lat już nie palę i jestem z tego powodu b.szczęśliwa. Proszę o cierpliwość.
Upiększające kąpiele to fajny temat, kąpiel z olejem rzeczywiście b.dobrze działa na skórę, należy jednak być ostrożnym ponieważ wanna staje się b. śliska i może dojść do wypadków dlatego brzpieczniej jest zastosować olej do wcierania po kąpieli.
|
Saleta K1
|
TO SĄ POPROSTU JAJA !!!!!!!!!! Kiedyś tu ktoś szukał przeciwnika dla Przemka .No i gdybyby był konsekwentny to pewnie znalazłby lepszego
Adrenalina silniejsza od emerytury
Niebezpieczne walki sposobem na przedłużenie kariery Salety
Przemysław Saleta, były zawodowy mistrz Europy w boksie, znów wejdzie między liny. Tym razem w ekstremalnej walce K1, stanowiącej połączenie boksu, karate i kick boxingu.
Po prostu lubię walczyć, czuć ten dreszczyk emocji przed wyjściem między liny - tłumaczy Saleta. Jego kariera pięściarska przebiegała ze zmiennym szczęściem. Mówił o chęci konfrontacji z Andrzejem Gołotą, lecz przegrywał z mało znaczącymi pięściarzami. Na szczycie znalazł się w lipcu 2002 roku, po zwycięstwie z reprezentującym Niemcy Luanem Krasniqim. Trzy miesiące później Saleta stracił jednak mistrzowski pas po przegranej z Turkiem Sinanem Samil Samem.
W styczniu podpisał kontrakt z grupą Boxing Europe & Glormax na cztery walki w formule K1 - połączeniu boksu, karate i kick boxingu.18 lutego w Jaworznie pięściarz spotka się z przedstawicielem muay thai (tajlandzki kickboxing) - Marcinem Różalskim. W piątek wieczorem w hotelu Novotel obaj panowie zaprezentują się kibicom podczas konferencji prasowej w trakcie mistrzostw Polski w muay thai.
Plemienne tribale
Spotkanie obu zawodników to przede wszystkim kolorowe przedstawienie. Charakterystycznym elementem walk w K1 są ciosy wyprowadzane kolanem i niskie kopnięcia. Rywal Salety, zawodnik grupy K.O.WAL Muay Thai Boxing wygląda naprawdę groźnie. Ma 194 cm wzrostu, waży ponad 100 kilogramów i niemal cały pokryty jest tatuażami.
- Malowidła na skórze to moja pasja. W jakiś sposób mnie opisują. Cały czas znajomy tatuażysta nanosi mi nowe tribale. Teraz pokrywają one około 60 procent mojej skóry. Kiedyś chciałbym być cały wymalowany - tłumaczy Marcin Różalski.
Tribal to forma tatuażu, którego nazwa pochodzi od słów "plemię", "szczep". Prymitywni wojownicy malowali swoje ciała, by zastraszyć przeciwników bądź podkreślić swoje miejsce w hierarchii plemienia. Tatuaże, które pokrywają ciało Różalskiego, kosztowały około 10 tysięcy złotych. To więcej niż on sam dostanie za pojedynek z Saletą.
Dreszcz między linami
- Tu nie chodzi o kasę, ale o chęć konfrontacji i możliwość zaistnienia w świadomości kibiców. Od dwóch lat toczę zawodowe walki w K1 i muay thai we Francji i Hiszpanii. Można mnie było oglądać w stacji Eurosport. Saleta sam zadzwonił do mnie z propozycją. Spokojnie przygotowuję się do walki z nim. Nie jem zupy z trawy ani kory z drzew, jak wyobrażają sobie niektórzy dziennikarze - śmieje się Różalski.
Saleta dwukrotnie brał już udział w starciach K1. Oba wygrał. - Różalski zapowiada, że chce mnie znokautować? Pozostaje mi tylko odpowiedzieć: szczęść Boże - mówi Saleta.
Trening z gigantem
Do pierwszego swojego pojedynku bokser przygotowywał się pod okiem Mariusza Mazura - trenera Bielańskiego Klubu Karate Kyokushin. Przed lutowym starciem nie planuje specjalnych treningów. Można się tylko domyślać, że jego taktyka oparta będzie w znacznym stopniu na umiejętnościach pięściarskich. Na dziś Saleta zaplanował bowiem trening z bokserem Mariuszem Wachem - warszawskim gigantem (202 cm wzrostu), który podpisał niedawno pierwszy zawodowy kontrakt.
Data: 12.01.2005
|
Polecane uwadze Radnych: Program ochrony kasztanowców
|
Zapoznaj sie z Programem ochrony kasztanowców Fundacji "Nasza Ziemia":
http://www.pomozmykasztanowcom.pl/index.php
Metody walki ze szrotówkiem
Inwazja szrotówka kasztanowcowiaczka na terenie całej Polski oraz jego ogromny potencjał rozrodczy oznaczają, że bez naszej pomocy natura sama sobie nie poradzi. W związku z tym konieczne jest podjęcie kompleksowych działań w celu ratowania osłabionych przez szkodnika kasztanowców. Wyróżnia się kilka metod zwalczania szrotówka. Można je podzielić na metody mechaniczne i chemiczne. Metody naturalne, takie jak wabienie sikorek, które żywią się gąsienicami, są mało efektywne (tylko trzy proc. larw ginie).
Metody chemiczne
Iniekcje to inaczej endoterapia potocznie zwana szczepieniami. Metoda iniekcji polega na wprowadzaniu do tkanek przewodzących drzew różnych substancji o właściwościach pestycydu - owadobójczych i grzybobójczych. Pierwszą osobą, która zastosowała szczepienia, był prof. Gabriel Łabanowski z Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach. Preparat rozchodzi się wewnątrz drzewa i dochodzi do liści, które stają się niejadalne dla gąsienic szrotówka. "Przedostaje się do liści naczyniami transportującymi wodę. Gdy larwa zje miąższ liścia zawierającego preparat, przestaje żerować. Ginie z głodu, nie w wyniku działania środka" - wyjaśnia prof. Łabanowski. Zaletą szczepień jest to, że przy bardzo niskiej szkodliwości dla ludzi i zwierząt są wyjątkowo skuteczne. Badania przeprowadzone nad szkodliwością metody iniekcyjnej potwierdzają, iż jest to preparat o najniższej klasie toksyczności. Z kolei rany powstałe w wyniku nawiertów zarastają w ciągu dwóch lat. Dzięki "szczepieniu" przeciętny kasztanowiec może rozwijać się przez dwa lata wolny od ataków szrotówka. W przyszłym roku iniekcje będą odbywać się metodą wysokociśnieniową przy użyciu specjalnego iniektora, co pozwoli ograniczyć liczbę otworów do jednego na drzewo.
Pułapki feromonowe Metoda ta może być jedynie uzupełnieniem innych sposobów walki ze szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem, głównie ze względu na miejscowe działanie. Dodatkowym utrudnieniem w przypadku jej stosowania jest konieczność częstych zmian lepów nasączonych feromonami.
Metody mechaniczne
Grabienie i niszczenie liści Stosunkowo skuteczną i jednocześnie prostą metodą walki ze szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem (ogranicza ona występowanie szkodnika nawet o 30 proc.) jest po prostu grabienie liści, ponieważ to właśnie w opadłych liściach wylęgają się i zimują larwy szkodnika. Palenie liści wpływa znacząco na ograniczenie pierwszego pokolenia szkodnika. Niestety, nawet bardzo dokładne grabienie nie gwarantuje stuprocentowego pozbycia się populacji szrotówka z naszego parku czy ogrodu, ponieważ część osobników może schronić się w przylegających żywopłotach czy krzakach, lub - po prostu - spadnie na ziemię. Pamietajmy także, że jeśli zakopujemy liście, to zrobić to na głebokośc co najmniej 30 cm (inaczej owady mogą wyjść spod ziemi).
Lepowanie pni Drugą mechaniczną metodą walki ze szrotówkiem jest lepowanie pni. Do tej pory jednak stosowane proste opaski z folii przylegającej do pnia nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. W konsekwencji na zlecenie Ministerstwa Środowiska prowadzone są badania nad ulepszeniem tej metody. Dodatkowo, do opaski przylepia się wielka ilość wszelkich owadów - szrotówek stanowi wśród ofiar niewielką mniejszość.
Z.Sz.
|
O kotach nie całkiem poważnie :)
|
Jak zaaplikować kotu tabletkę?
1. Weź kota na ręce i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę. Umieść palec wskazujący i kciuk prawej reki po obu stronach pyska i naciśnij lekko trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej reki. Gdy kot otworzy pysk wpuść tabletkę, pozwól kotu zamknąć pysk i przełknąć.
2. Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.
3. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmamlaną już tabletkę.
4. Wyjmij nowa tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem jednocześnie trzymając lewa ręką wierzgające tylne nogi. Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej reki wepchnij tabletkę tak głęboko jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.
5. Wyciągnij tabletkę z akwarium a kota z garderoby. Zawołaj żonę do pomocy.
6. Przyduś kota do podłogi klinując go miedzy kolanami jednocześnie trzymając wierzgające przednie i tynie łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie warczące odgłosy wydawane w tym czasie przez kota. Niech zona przytrzyma głowę kota jednocześnie wpychając mu drewniana linijkę miedzy zęby. Następnie wsuń tabletkę wzdłuż linijki miedzy rozwarte zęby i intensywnie pogłaszcz kota po gardle co skłoni go do przełknięcia.
7. Ściągnij kota siedzącego na karniszach i rozpakuj nowa tabletkę. Zanotuj sobie, żeby wymienić firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy, możesz je posklejać później.
8. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie tak, żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy. Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu pysk i wcisnąwszy rurkę miedzy rozwarte zęby mocno wdmuchnij tabletkę do środka.
9. Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a następnie wypij jedna butelkę piwa żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandażuj zonie rozdrapane ramie, a następnie przy pomocy cieplej wody z mydłem usuń plamy krwi z dywanu.
10. Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach od kredensu tak, żeby przez szczelinę wystawała tylko jego głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty i przy pomocy gumki "recepturki" strzel tabletka miedzy rozwarte zęby.
11. Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje miejsce. Wypij piwo. Weź butelkę wódki. Nalej do kieliszka i wypij. Przyłóż zimny kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byleś szczepiony na tężec. Przemyj policzek wódka w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek aby ukoić ból. Podarta koszule możesz już wyrzucić.
12. Zadzwoń po straż pożarna, żeby ściągnęli tego ... kota z drzewa. Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w plot próbując ominąć kota przebiegającego przez ulice. Wyjmij kolejna tabletkę z opakowania.
13. Skrepuj tego drania przy pomocy sznurka od bielizny związując razem przednie i tylne łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę kotu do gardła popychając dużym kawałkiem polędwicy wieprzowej. Już nie musisz być delikatny. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła żeby spłukać tabletkę.
14. Wypij pozostała wódkę z butelki. Pozwól żonie zawieźć się na pogotowie. Siedź spokojnie, żeby doktor mógł zaszyć ci ramie i wyjąć resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.
15. Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego mutanta z piekła rodem i sprawdź, czy pobliskim sklepie zoologicznym nie maja chomików.
Powyższe sposoby jak widać są w praktyce nieskuteczne, polecam poszukiwania nowych.
A jak zaaplikować psu tabletkę? Owiń tabletkę w plasterek szynki i patrz jak znika w przełyku czworonoga.
|
Czerniak – fakty i mity
|
Nie wahaj się pokazać lekarzowi niepokojącą plamkę, którą właśnie zauważyłaś na skórze. Wbrew obiegowym sądom, usuwanie znamion i przebarwień jest bezpieczne. Poznaj inne stereotypy i nowe fakty na temat czerniaka. Jeśli coś cię zaniepokoi, nie zwlekaj z reakcją!
Najbardziej podejrzane są płaskie przebarwienia skóry Fałsz: Zarówno płaskie, jak i wypukłe zmiany skórne mogą przekształcić się w czerniaka. Nowotwór występuje w postaci brodawek, guzków, plam na skórze. Rzadko spotykaną postacią czerniaka jest prawie niewidoczna plamka w kolorze skóry (najbardziej złośliwa). Groźne są pieprzyki i znamiona, które szybko się powiększają, zmieniają barwę, mają nierówne, zamazane brzegi.
Czerniak może powstać nie tylko na skórze Fakt: Ten nowotwór może zaatakować właściwie w każde miejsce naszego ciała. 70 procent wszystkich przypadków czerniaka powstaje na powierzchni nóg, pleców, rąk, tułowia oraz twarzy. W rzadkich przypadkach zdarza się, że powstaje na wewnętrznej powierzchni dłoni, a także na podeszwach stóp. Czerniak może także utworzyć się pod płytką paznokciową, w oku, a nawet w błonach śluzowych, np. przewodu pokarmowego.
Najlepiej nie usuwać znamion, bo to może pobudzić nowotwór do wzrostu Fałsz: Najlepszym sposobem zabezpieczenia się przed czerniakiem jest właśnie usunięcie zmiany skórnej razem z sąsiadującymi zdrowymi tkankami. Można to zrobić bezpiecznie jedynie za pomocą skalpela. Według onkologów nie istnieją żadne dowody na to, by z powodu interwencji chirurgicznej mogło wzrosnąć ryzyko rozwoju czerniaka.
Herbata z cytryną chroni skórę przed rakiem Fakt: Jej picie może zapobiegać chorobie. Świadczą o tym wyniki badań przeprowadzonych na uniwersytecie w Arizonie (USA). Przetestowano 450 osób, z których połowa chorowała wcześniej na raka skóry. Okazało się, że najrzadziej występował on u osób pijących kilka filiżanek czarnej herbaty z cytryną dziennie. Naukowcy sądzą, że właśnie skórka cytrusów, bogata w przeciwutleniacze, może chronić skórę.
Dzieci bawiące się w cieniu drzew nie są narażone na promienie ultrafioletowe Fałsz: Choć wydaje się, że słońce nie dociera tu do maluchów, jednak promienie ultrafioletowe przenikają przez liście drzew i krzewów. Dlatego musisz zapewnić dziecku szczególną ochronę. Powinno zawsze nosić koszulkę, a na głowie kapelusik chroniący oczy. Skórę dziecka zabezpieczaj kremem z faktorem powyżej 30. Pediatra doradzi, jaki filtr wybrać.
Nowe solaria gwarantują bezpieczeństwo Fałsz: Mimo zabezpieczeń tu również działają na skórę szkodliwe promienie ultrafioletowe. Dlatego czas jednorazowego seansu nie powinien przekraczać 15 min. Przed wizytą w solarium posmaruj się dobrym kremem z filtrem ochronnym.
Gdy kąpiesz się w jeziorze lub morzu, nie musisz bać się słońca Fałsz: Jesteś narażona bardziej! Promienie słoneczne przenikają przez wodę aż do głębokości 1,5 metra. Na dodatek promieniowanie UV tuż nad powierzchnią jeziora czy morza jest bardziej intensywne niż na lądzie. Właśnie dlatego, zanim zaczniesz się kąpać, zabezpiecz się kremem ochronnym z faktorem powyżej 30. Pamiętaj o czepku kąpielowym, chroniącym skórę głowy.
Filtry słoneczne są najlepszą ochroną Fakt: Nawet krem z filtrem nie jest jednak stuprocentowym zabezpieczeniem przed rakiem. Filtr działa najskuteczniej, jeśli jest dobrze dobrany do typu karnacji. Im jaśniejsza, tym wyższy powinien być faktor ochronny. Jeśli masz jasne włosy i oczy, a twoja skóra silnie reaguje na słońce, stosuj krem z filtrem powyżej 50. Jeśli twoje oczy i włosy są brązowe, możesz przed opalaniem zastosować krem z filtrem od 10 do 20.
Ten nowotwór jest uleczalny Fakt: Jeśli zmiana nowotworowa ogranicza się wyłącznie do naskórka, istnieje stuprocentowa pewność całkowitego odzyskania zdrowia. Niestety, w naszym kraju udaje się wyleczyć jedynie ok. 40 procent chorych, większość zgłasza się bowiem ze zbyt zaawansowanym nowotworem.
Dorośli są zagrożeni bardziej niż dzieci Fałsz: Ryzyko oparzenia słonecznego u dziecka jest znacznie wyższe niż u osoby dorosłej. A właśnie oparzenie skóry, w którym dochodzi do utworzenia się pęcherzy, jest zdaniem specjalistów jednym z najpoważniejszych czynników rozwoju czerniaka.
Jest już szczepionka na czerniaka Fakt: Prof. Andrzej Mackiewicz z Kliniki Immunologii Nowotworów Akademii Medycznej w Poznaniu opracował pierwszą w świecie szczepionkę dla chorych na czerniaka. Wykorzystał do tego celu komórki rakowe chorego, które zmodyfikowano genetycznie. Szczepionkę testuje się już w 10 klinikach w Polsce. Z badań wynika, że dzięki niej udaje się zatrzymać chorobę u 55 proc. chorych. Warunek? Musi być zastosowana we wczesnym stadium choroby.
Pamiętaj! - Unikaj opalania pomiędzy godzinami 11.00 a 16.00. - Kilka razy dziennie stosuj krem z filtrem. - Bądź w ruchu! Spaceruj, graj w piłkę, zbieraj bursztyny.
www.polki.wp.pl
|
Czy truskawki będą na nowej ziemi?
|
Jakiś miesiąc temu zaczął się sezon truskawkowy w Polsce. Postanowiłem więc zgłębić swoją wiedzę na temat tego bardzo smacznego owocu i odkryłem coś niesamowitego, czym chciałbym się z wami podzielić.
W polskojęzycznej Wikipedii wyczytałem takie oto informacje na temat pochodzenia truskawki:
Poziomka truskawka (Fragaria ×ananassa Duchesne) – mieszaniec dwóch gatunków poziomki z rodziny różowatych (Rosaceae Juss.). Ma wiele nazw zwyczajowych: poziomka ananasowa, poziomka wielkoowocowa, najczęściej jednak nazywana jest po prostu truskawką. Mieszaniec ten został uzyskany w Europie przez skrzyżowanie pochodzącej ze wschodniej Ameryki Północnej poziomki wirginijskiej (F. virginiana Duch.) z chilijską (F. chiloensis Ehrh.), którego dokonał Duchesne w 1712 roku. Uprawiana ze względu na smaczne owoce, wyjątkowo i przejściowo dziczeje (efemerofit).
Zatem truskawka nie jest naturalnym owocem, jak na przykład winogrono, czy figi. Jest mieszańcem dwóch gatunków poziomki. Kto by pomyślał.
Zaraz gdy dowiedziałem się o tym, że truskawka nie jest naturalnym owocem, a jedynie została stworzona przez człowieka, przypomniał mi się jeden tekst z wypowiedzi Jezusa. Zapisane jest to w ewangelii Mateusza 15:13:
Mat. 15:13 (Biblia warszawka) A On odpowiadając rzekł: Wszelka roślina, której nie zasadził Ojciec niebieski, wykorzeniona zostanie.
a Biblia gdańska oddaje ten werset w ten oto sposób:
Mat. 15:13 (Biblia gdańska) A on odpowiadając rzekł: Wszelki szczep, którego nie szczepił Ojciec mój niebieski, wykorzeniony będzie.
Czy Ojciec niebieski zasadził w ogrodzie Eden truskawkę? Na pewno nie. Czy zatem ten owoc znajdzie się na odnowionej z wszelkiego zła ziemi? Zgodnie z powyższą wypowiedzią Jezusa - nie.
Warto zatrzymać się jeszcze na chwilę przy omawianiu tego ciekawego owocu, jakim jest z pewnością truskawka. W Wikipedii piszą, że truskawki mają tendencję do dziczenia. Pewnie ci z was, którzy zajmowali się hodowlą truskawek, wiedzą doskonale o czym piszę. Pytanie, jakie nurtowało mnie od jakiegoś czasu, brzmiało: czy jest jakakolwiek szansa na to, by na nowej ziemi pojawiła się jednak truskawka? I wiecie co? Chyba znalazłem odpowiedź.
W jedenastym rozdziale listu apostoła Pawła do Rzymian pisze on o częściowym odrzuceniu Izraela, aby poganie mogli zostać w pełni zbawieni. Izrael, jak wiemy z Biblii, miał był pochodnią Boskiego światła (które symbolizuje przymioty Boże, Jego świętość, prawość i miłosierdzie) dla całej zamieszkanej ziemi. Jednak Żydzi zawiedli w tym, do czego Bóg ich powołał, a skutkiem tego było odrzucenie Mesjasza, którego przez tyle długich lat wyczekiwali, że nawet wydali Go na śmierć w ręce Rzymian.

Ale w jakim celu to piszę? Otóż w tym fragmencie swojego listu Paweł porównuje Izraela do szlachetnego drzewka oliwnego, natomiast pogan przyrównuje do “gałązki z dzikiego drzewa oliwnego” (Rzym.11:17). Spójrz na powyższe zdjęcie jak wygląda drzewko oliwne.
Mamy cały czas w pamięci tą informację o truskawkach, które mają tendencje do dziczenia? Czy coś dzikiego może dostać się do nieba? Oczywiście, że nie.
Zatem czy istnieje jakiś sposób na to, by ta dzika gałązka z dzikiego drzewka oliwnego stała się szlachetnym drzewkiem oliwnym? Przełóżmy teraz to pytanie na duchowe zobrazowanie tego przykładu, jakim posłużył się apostoł Paweł: czy istnieje jakiś sposób na to, by poganie (dzika gałązka) mogli stać się ludem Bożym (szlachetnym drzewem oliwnym)? Chwała Bogu za to, że istnieje taki sposób!
Tym sposobem jest - zacytuję tu słowa apostoła Pawła:
Rzym. 11:17-18 (Biblia warszawska) Jeśli zaś niektóre z gałęzi zostały odłamane, a ty, będąc gałązką z dzikiego drzewa oliwnego, zostałeś na ich miejsce wszczepiony i stałeś się uczestnikiem korzenia i tłuszczu oliwnego, to nie wynoś się nad gałęzie…
Tak, chodzi o wszczepienie dzikiej gałązki w szlachetne drzewo oliwne! Innymi słowy: my, wierzący z pogan (nie z Żydów) w to, że Jahuszua (jest to hebrajskie brzmienie greckiego odpowiednika imienia Iesous [Jezus]) z Nazaretu jest Mesjaszem (Chrystusem), stajemy się przez to ludem Bożym i dziećmi Bożymi (Jana 1:12).
Sercem ewangelii jest ten zapis apostoła Jana:
Jan. 3:16 (Biblia warszawska) Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
Zatem, chcąc dostać się do nieba, musimy uwierzyć w dzieło Syna Bożego, jakie dokonało się na krzyżu Golgoty dla każdego człowieka na ziemi (w szczególności dla mnie). Przyjęcie tej ofiary naszego Zbawiciela jest furtką i przepustką do nieba.
Podobnie z truskawkami. Jeżeli zostaną one wszczepione w szlachetny szczep poziomki, która jest owocem, jaki Bóg zasadził w Edenie, wówczas jest szansa, że na nowej ziemi znajdziemy nasze uszlachetnione “truskawki”.
___________ tekst pochodzi z mojego blogu - http://nietylkokontrowers...na-nowej-ziemi/
|
| |
|
|