Wyświetlono wypowiedzi wyszukane dla zapytania: szczegółowe badania krwi wyniki
|
| Wiadomość |
powitanie i pytanie
|
Moje BMI (cokolwiek to jest) mnie nie przeraża. Przeraża mnie ciągłe uczucie głodu (a w konsekwencji zawroty głowy i uczucie jakbym za chwilkę miała zemdleć). Przecież nie mogę co 2 godziny zapychać się żarciem, po którym zresztą, czuję się nie lepiej (ociężałość totalna)
Eulalka
|
Ja Cie blagam kochaniutka: IDZ do lekarza!!! Niech cie przebada z prawa na lewo. Warto wybrac sie do endokrynologa. Szczegolowe badania krwi, cukier na czczo i po posilku oraz hormony. Zdrowie jest tylko jedno. Ustal z lekarzem czy masz wszystkie wyniki w normie. [Dopiero potem sluchaj, jesli masz na to ochote, zwolennikow DO, bo na pewno dadza o sobie znac]
Pozdrowka Zolwica
|
| |
|
|
Skutecznośc leczenia biologicznego
|
Hej Choruje od 4 lat. Najpierw stwierdzono u mnie cu , a rok temu wyniki hist-pat wskazały na Crohna. Poniewaz zarowno sterydy jak i imuran nie pomagają i mam nawroty trafilam do programu leczenia biologicznego....W poniedzialek dostalam ostatnią trzecią dawkę remicade. Zarówno po dwoch pierwszych, jak i teraz nie odczuwam zadnej poprawy:( Nadal mam krew w stolcu, załatwiam sie do 6 razy na dzień. W polowie leczenia mialam robione szczegolowe badania krwi, ktore są w normie. CRP i OB niskie....boje sie ze to leczenie nie okaze sie w moim przypadku skuteczne:( Za jakies 2-3 tyg mam miec robione badanie endoskopowe jelita. Czy u Was leczenie biologiczne przynioslo rezultaty? Po jakim czasie zauwazyliscie poprawe? A i jeszcze jedno-jesli to leczenie nie zda u mnie egzaminu to czego moge sie spodziewac? jakie leki lub metoda leczenia mnie czeka? pozdrawiam
|
Badania Krwi ,prosze o odpowiedz!
|
Witam Oddaje krew regularnie od jakiegos czasu (czerwiec 2006) po ostatnim oddaniu tj. 20 wrzesien przyszla mi przesylka ze mam nie oddawac krwi do marca 2009 r. zadzwonilem o co chodzi ale nic konkretnego sie nie dowiedzialem poza tym ze moja krew zostala wyslana na bardziej szczegolowe badania do warszawy, w piatek przyszla kolejna przesylka w ktorej pisze ze mam sie zglosci w trybie pilnym do krwiodawstwa w raciborzu po odbiur wynikow moich badan, czy to oznacza ze mam jakas zakazna chorobe czy moze tylko mam zle wyniki krwi ? bardzo sie boje chociaz ni mialem raczej mozliwosci zakazic sie HIV ,co to moze byc , czy moze mial ktos taka sytuacje ,przyszlo do kogos takie pismo i jak sie to skonczylo, prosze o odpowiedz !
|
Tak to sie zaczęło czyli słodki początek ;)
|
U nas 30 grudnia miną 2 lata. Zaczęło się niewinnie jak u wszystkich, Damianek zaczął dużo pić, ale jakoś nie zwróciliśmy na to uwagi bo jeszcze były ciepłe dni więc pomyślałam, że to od tego. 27.09.2002 urodził nam się drugi synek i Jemu poświęcaliśmy więcej czasu, może też dlatego nie zauważyłam, że z Damiankiem jest coś nie tak. Dopiero jak zaczął chudnąć w oczach to mnie to zaniepokoiło. Pojechaliśmy do pediatry, który zlecił pomiar cukru z palca. Pamiętam, że Damianek miał wtedy poziom 122. Pediatra powiedział, że u dzieci może być podwyższony troche poziom cukru, ale na wszelki wypadek dał skierowanie na szczegółowe badania krwi i moczu. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia, więc pomyślałam, że nie będę już dziecka męczyła (ale głupia byłam ) i pójdzemy po świętach. 26.12 Damianek zaczął wymiotować, ale znowuż pomyślałam, że za dużo zjadł ze świątecznego stołu. Nachylając się nad nim wyczułam słodki zapach. Przez myśl mi przeszło, że to cukrzyca, ale jakoś nie chciałam w to uwierzyć. Wiedziałam, że oznacza to zastrzyki do końca życia. 30.12 pojechaliśmy pobrać krew z żyły. O 13.00 miały być wyniki. Nie pamiętam dokładne, ale cukier był chyba 380. Biegiem do naszego pediatry, który dał skierowanie na Działdowską w Warszawie. Gdy przyjechaliśmy do szpitala cukier był już ponad 700. Potem długie dwa tygodnie siedzenia i szkolenia się. Pamiętam nasze przerażenie jak w domu pierwszy raz cukier mierzyłam, zmarnowłam 5 pasków na raz. A teraz cukrzyca to "nasza pasja", wyszukujemy jakieś nowinki, chłoniemy wiedzę, aby ta choroba nie mogła nas zaskoczyć już niczym.
|
| |
|
|
Nasz kolega cięzko zachorował.....
|
WRC fan, musisz byc dzielny, ale Ty to wiesz, no to bedziesz dzielny!!! Trzymamy kciuki, wracaj szybko
P.S. Tak przy okazji tego co napisal WRC fan, to przy kazdym oddawaniu krwi dostajemy za darmo dosc szczegolowe wyniki, co jak gdyby upraszcza regularna, ze tak powiem "diagnostyke", bo kto z nas normalnie robi badania krwi co miesiac? Wiec serdecznie polecam Acha, i nie pic piwa dzien wczesniej bo Alat rosnie a to sugeruje marskosc watroby
|
przewlekła niestrawność u kota :(
|
Byliśmy z Merolikiem wczoraj w innej lecznicy, zrobiono mu tam szczegółowe badania krwi z rozmazem, RTG, USG, dokładny wywiad...
Nie ma jeszcze pełnej diagnozy i mam nadzieję, że ta najgorsza z mozliwych- nowotwór - się nie urzeczywistni USG nie wykazało guzów, ale nie wszystkie wyniki krwi są dobre. Inna mozliwość to uszkodzenie żołądka. Ma teraz tabletki na żołądek właśnie i mam ogromną nadzieję, że pomogą. Trzymajcie za niego kciuki, dziękuję za wsparcie w wątku
(Dodam, że lekarze bardzo chwalili naszego kotka - byliśmy tam 3 godziny, a on nawet nie pisnął i był jak szmaciana lalka - poddawał się wszyskim zabiegom bez protestów. Był przerażony po prostu )
|
krwotok z nosa PANIE JARKU POMOCY
|
Bylam dzisiaj u weta z moja sunia,wzielam mocz do badania,miala rowniez szczegolowe badanie krwi i niestety okazalo sie ze ma mala plytkowosc(26 S 10 mala3/mm3,)wet stwierdzil ze to
niemozliwe,powtorzyl i wyszlo to samo . pozostale wyniki sa takie ; WBC;13,9 H 10 3/mm3 RBC;6,52 10 6/mm 3 CREA; 0.680 mg/dl HGB;14.8 L g/dl HB; 12.8 g/dl HCT;43.7 L% GOT; 12.6 U/1 25*C MCV;67 um3 GPT 44.6 U/1 25*C MCH;22.7 pg MCHC;33.9 g/dl RDW;14.0% MPV; 8.1 S um3 #LYM; 2.3 10 3/mm3 #MON; 1.6 H 10 3/mm3 #GRA 10.0 10 3mm3 mocz dobry ,niema cukru . leki to CYCLONAMINE CALO-PET ,sunia to samo miala 3 lata temu wet stwierdzil ze najprawdopodobnie sa to sprawy hormonalne,po 10 dniach na powrorke badan.co PAN sadzi o wynikach io diagnozie,wet rozwazal tez ze moze to byc zwiazane ze szpikiem ale nie trwalo by to tak dlugo,prosze mnie zle nie zrozumiec ja niechce podwazac diagnozy mojego weta,ale chcialabym poznac opinie Pana na ten temat. pytalam rowniez weta czy niebylo by dobrzezamienic encorton na cos innego stwierdzil ze nie.bardzo prosz o opinie zgory dziekuje.POZDRAWIAM
|
Zrzucić 50kg
|
Cześć dziewczyny! Dawno Was nie odwiedzałam ale brak czasu niestety... Cały weekend na uczelni - masakra!!!
W każdym razie chciałabym się pochwalić że wczoraj się ważyłam i w 1,5 tygodnia spadłam ze 110 na 107kg Całe 3kg! Ale się cieszę! Przy wczorajszym oddawaniu płytek krwi zrobili mi też szczegółowe badania w krwiodastwie i wyniki są super! Jestem naprawdę happy bo nie sądziłam że tyle mi zejdzie bo wcale tak restrykcyjnie się nie odchudzam, jadłam po prostu zdrowo, bez słodkiego i tłuszczu! I też nawet nie ćwiczyłam.
A co do waszych zmagań ze słodkościami... Ja też byłam uzależniona od słodyczy, wchłaniałam je non stop A teraz nie mam ochoty, jem co 2,5godz. i nie mam takiej potrzeby bo jem smacznie i to też jest dla mnie przyjemnością więc nie muszę jeszcze dojadać słodyczy, nawet nie chcę zaczynać bo wiem jak by to się mogło skończyć Ale jeśli będę miała na coś naprawdę dużą ochotę to też myślę że nie widzę przeciwwskazań by raz na jakich czas coś schrupać
Pozdrawiam Was wszystkie, trzymajcie się cieplutko
|
Złamanie patologiczne kości śródstopia
|
Witaj Izabelo. Jestem administratorem tego forum i jednocześnie osobą chorą na szoiczaka. Nie mam zbyt wiele czasu na udzielanie odpowiedzi na wszystkie pytania. Tym nie mniej informuję Cię, że wyniki morfologii nie wskazują na istnienie szpiczaka, szczególnie niskie OB. Ale to nie oznacza, że można na tej podstawie wykluczyć tą chorobę. O tym mogą świadczyć jedynie szczegółowe badania. Potrzebna jest diagnoza, testy, badania dodatkowe czyli m.in. oznaczanie paraprotein, badania RTG układu kostnego (przegląd szkieletu), biopsja szpiku kostnego, pełne badanie krwi. Najlepiej jak sobie przeczytasz "Szpiczak Niezbędny Przewodnik dla Pacjentow" link: http://www.szpiczak.bialystok.pl/Szpiczak_Niezbedny_Przewodnik_dla_Pacjentow.pdf lub "Poradnik dla pacjenta dra Jurczyszyna" link: http://szpiczak.bialystok.pl/pliki/poradnik_dla_pacjenta_dr_jurczyszyn_2006.doc. Pozdrawiam. Przepraszam za opóźnienie. Wiesław.
|
Kraków też biega #2
|
Czesc! Oczywiscie ze tetno mierzone pulsomierzem-mowilwm,mam go 5 lat i jest sprawny. Z racji swej pracy u lekarzy jestem czesto, oraz z tej racji ze lubie chodzic i sie badac. Robilem tez badania wysilkowe na AWF /oczywiscie platnie-prywatnie/. Niedawno ogolne badanie + wlasnie EKG. Jesli Cie to interesuje robilem tez EKG wysilkowe, echo serca, Holtera, przeswietlenie serca,kontroluje tez pluca ,oskrzela /spirometria, przeplyw-objetosc/PSA,urolog, TSH, EEG,FT3, reumatolog, akupunktura, magnetoterapia, praktolog i chyba dam spokoj bo Was zamecze. aoczywiscie obowiazkowo szczegolowe badania krwi i moczu + waga z pomiarem tkanki tluszczowej. Tak ze jak widzisz SMS-o mam co robic. Dobrze ze mam czas na bieganie. Te i inne badania powtarzam cyklicznie. Dzieki Bogu i Partii /jak to sie dawniej mowilo/ wyniki badan sa dobre. Oczywiscie masz racje przy spadku do 39,38 ja juz to odczuwam wiec biore pulsomert i mierze dla potwierdzenia swoich odczuc. No ale to dlugie/choc ciekawe tematy/ wiec nie bede Was zanudzal. Ale dlaczego Wasze wypowiedzi nie sa na forum widoczne tylko w opcji "cytuj", a strona nr 6 ma tylko jedna/ta nieszczesna/ wypowiedz. Sprawdzalem na innych stronach po dodaniu wiadomosci ukazuje sie ona natychmiast na widoku. A u nas jest ukryta w Cytuj i pokazuje sie tez nie od razu tylko wiele godzin pozniej. Pozdrawiam wszystkich Artur
|
Przebieg ciąży u Kobiet z cukrzycą typu1
| |
witam ja koncze 5 miesiac ciazy choruje ponad 10 lat na cukrzyce i tak: do diabetologa co 2-3 tyg. lub czesciej to zalezy jak masz cukry ale jak wszystko dobrze to co 3 , gdy dowiedzialam sie o ciazy wzieli mnie na oddzial robic szereg badan jak to w cukrzycy oraz ustalali diete ciazowa, a tak to mam robiona hemoglobine, co do ginekologa to na kazda wizyte wyniki krwi oraz moczu, oraz ze wzgledu na cukrzyce dostalam skierowanie do poradni genetycznej, gdzie mam robione szczegolowe badania usg mialam w 13tyg, 20tyg., oraz bede miala w 30 tyg. to tyle co mnie narazie spotkało
|
plamienie, krwawienie podczas cyklu.
|
normalna, ja byłam od początku 2007r. pod opieka naprawdę wspaniałej lekarki (ginekolog-endokrynolog) - (dlatego pytam pytam skąd jestes, bo jesli z okolic Śląska, to powinnas do niej pójść). Pierwsze co, to kazała mi zrobic kilka hormonów po to, żeby rozeznać sie w sytuacji (ja wtedy byłam po rocznym braniu bromocornu i prl miałam ok), ponadto - androstendion, estradiol i progesteron w II fazie cyklu. (ona już wtedy chyba podejrzewała pcos). aha, i kazała od razu odstawic bromek, bo skoro nie zachodziłam w ciążę przy niskiej prl, to znaczyło, że nie w tym leżał problem. Jak tylko odstawiłam bromek, po 2 m-cach prl znowu podskoczyła, ale gin podeszła do tego na spokojnie. Wtedy byłam już 'czysta' od wszelkich leków hormonalnych i zostałam skierowana do kliniki na szczegółowe badania (na NFZ ), utoczyli mi tam hektolitry krwi i przebadali na dziesiąta stronę, ale udało sie znaleźć powód niepowodzeń - PCOS.
Następnie dostałam YASMIN i ANDROCUR na 6 cykli aby wyciszyc jajniki. Potem znowu badania (juz tym razem prl nas nie interesowała), dostałam clo i pregnyl, i jestem w ciąży
Pewnie wszystko mogłoby trwac o wiele krócej, gdyby nie 2 -miesięczne oczekiwanie na miejsce w klinice i 3-miesieczne czekanie na wyniki.
|
LAGUINIMODU
|
LlAGUINIMODU to lek jaki mi zaproponowano. ---------------------------------------------------------------------------- Jest w postaci tabletek,bierze sie go 24 miesiace z możliwością przedłużenia na kolejne pół roku. Aby zakfalikowac się do programu z tym lekiem,przeszłam bardzo dużo badań(EKG,rendgen klatki piersiowej,badanie krwi,moczy,cisnienie,szczegółowy wywiad i szczegółowe badania dwóch lekarzy neurologów i kolejny rezonans) Lek pochodzi z Izraela a wyniki przesyłane są po za granice naszego kraju w różne miejsca. Ostateczny etap to zakwalifikowanie się do tego programu. Wiadomośc mam otrzymac za około misiąc, Jeśli się zakwalifikuję,na kolejnej wizycie otrzymam lek,i co miesiąc będę musiała jeździc na kontrole. Myśle że będzie wszystko OK
|
wysypka po prowokacji - czy tylko Duhring?
|
Witaj SALCIA. Obiawy które opisujesz są identyczne z tymi które ma moja córeczka. Lekarz stwierdził u niej właśnie chorobę Duringa, która objawia sie wypryskami na kolanach, łokciach, pupie, pod pachami, w główce i na ramionach. Moja córeczka ma 3,5 roczku, a pierwsze objawy zaczęły się ok. roku temu. Zaden z lekarzy nie mógł zdiagnozować tej choroby i trwało tak prawie pół roku, aż pojechałem do dermatologa - doktora nauk medycznycj który skierował nas od razu do laboratorium na szczegółowe badania krwi, których wyniki były dpoiero po ponad 30 dniach. Jeżeli jesteś zainteresowana jakie to są badania to proszę napisz, postaram się w odpowiedzi dokładnie podać Ci ich nazwę, oraz wszystkie szczgóły. Wydaje mi się że pobieranie wycinka z kolanka to ostatecznośc - co potwierdzil mój lekarz. a co do samej diety, to stosujemy ją już ponad 3 miesiące i wysypka nadal często się pojawia. Mam nadzieję że nedługo przejdzie. Pozdrawiam wszystkich i żeczę zdrówka. Tomasz
|
Walka z podwyższonym cholesterolem
|
Wyniki badań wskazały mi na nieznacznie podwyższony poziom cholesterolu we krwi, teraz będę miała robione szczegółowe badania z podziałem na frakcje. Mam zwalczyć cholesterol dietą. Czego najlepiej dostarczać? Póki co wiem tyle:
JOGURT Zwalcza "złe" bakterie pomaga w usuwaniu złego cholesterolu z organizmu. Doskonałym śniadaniem obniżającym poziom cholesterolu jest jogurt zmieszany z migdałami i jagodami.
DZIKIE RYBY (nie z hodowli/stawów) Obniżają poziom złego cholesterolu . Powinny się znaleźć 2-3 razy w tygodniowym jadłospisie. Najlepszy jest dziki łosoś bogaty w omega-3.
BŁONNIK Otręby owsiane, soczewica, siemię lniane "Wymywają" cholesterol z organizmu zanim przedostanie się do krwiobiegu.
"Przekąski grotołazów" MIGDAŁY i JAGODY (wszystkie owoce jagodowe) zawierają antyutleniacze.
Wiem, że jajka też obniżają (wbrew powszechnym opiniom) ale nie wolno łączyć ich z cukrami.
Podrzucicie coś jeszcze? Wolę zadziałać teraz niż potem faszerować się lekami.
|
Badania przed WSO
|
W takim razie ze mną był wyjątek:)
Chaber wiesz może coś na temat badań lekarskich?? jakie są tam badania?? Bo kurcze jadę w piątek do Przemyśla na te badania i sie trochę stresuje;/ |
Z tego co wiem (gorąca wiadomość prosto z TWKL): neurolog - 60 sekund (puknął młotkiem po nogach i tyle) -psychiatra - 60 sekund (pytania typu "czy jesteś agresywny", "czemu chcesz wstąpić do armii") -audiometria - 10 minut (dosyć szczegółowe badanie słuchu) -laryngolog - 60 sekund pod warunkiem, że wyniki audiometrii są w normie (zajrzała do gardła, do ucha, do nosa i tyle) -ekg - 2 minuty (standardowe EKG) -okulista - 2 minuty (badanie dna oka, standardowe badanie wzroku, badanie na daltonizm i widzenie przestrzenne - pokazuje trójwymiarowe obrazki) -rtg klatki piersiowej -ortopeda - 2 minuty (ogólne badanie stawów i kości - sprawdza czy stawy są ruchome i kości całe ) -internista - 2 minuty (mierzy ciśnienie i osłuchuje płuca) -laboratorium - 2 minuty (bardzo szczegółowe badanie krwi i moczu)
Jeśli pozytywnie przejdziesz okulistę i laboratorium (na tych dwóch badaniach odpadało najwięcej ludzi) to reszta nie stanowi problemu. Niektórych od razu poinformował, że nie mają szans. Pozostaje czekać i mieć nadzieję. Mała rada: nie przyznawać się do jakichkolwiek urazów, czy chorób obecnych lub przeszłych. Jeśli coś Cię będzie miało zdyskwalifikować to zostanie wykryte we krwi. Reszta badań jest bardzo ogólna i nie wykryje większości dolegliwości. Udostępnione dzięki uprzejmości jednego z kandydatów.
|
Badania przed WSO
| |
Witam. Mam pytanie odnośnie badań krwi.Są to szczegółowe badania czy tylko te ogólne(cukier, bilirubina itd.)Dzisiaj pomyślnie przeszedłem testy psychologicznie, a w poniedziałek czekają mnie badania w szpitalu wojskowym.Jak długo czeka sie na wyniki.(dodam ze chodzi o szpital w Lublinie)
|
czy to mukowiscydoza
|
Witam, Jestem mamą 2-miesięcznej Wiktorii. Niedawno okazało się, że w krwi mojej córci jest podwyższony poziom immunoreaktywnej trypsyny (IRT), wezwano nas na pobranie krwi do badania molekularnego zmian w DNA pod kątem muskowiscydozy. Pierwsze "wstępne" wyniki były w normie, ale szczegółowe, które wykonano w Warszawie wykryły 1 mutację. Za tydzień mamy się stawić na badanie potu na zawartość chlorków. Cały tydzień mam z głowy, strasznie się denerwuję, przeglądam informację z internetu i popadam w paranoję. Czy może jest tu jakaś mama, której dziecko miało podobne badania? Proszę o poradę i informacje.
|
zrzucilem 10 kg w 4 miechy i nie ma poweru teraz :(
|
Cytat: a z tego co mowisz, moze sie po prostu przetrenowujesz? te 2-3 h to na raz, czy na dwa? i jaki trening? dieta jaka dokladnie (przykladowy dzien)? cokolwiek na sile cwiczysz?
2-3 godziny na raz - jeden trening. na sile cwicze na functional trainerze i gumy (duzo gumy) oraz na pilce szwedzkiej
Cytat: Imho przetrenowanie, 2 tygodnie na hawajach i powinno być ok. Zrobił bym też badania krwi.
badania krwi mialem calkiem niedawno - cale szczegolowe badania i komplet bada krwi, nerek watroby itd - jestem nieprzyzwoicie zdrowy
Cytat: Mylisz domową wagę elektroniczną z profesjonalnym urządzeniami do pomiaru %BF, te drugie nie są wcale mniej dokładne niż metoda fałdowa czy inne wynalazki (tak, wiem że wyniki zależą od wielu czynników).
ta maszyna jest amerykanska, nowa (2007) trzeciej generacji, nie pamietam firmy, podlaczona do kompa, duza dosc stoi sie na niej i trzyma sie rece na specjalnych uchwytach - dosc duzo rzeczy pokazuje cala strona A4 wynikow jest poza tym mam w domu lustro, przedtem mi sie brzuch przelewal, widac bylo wyraznie spod koszulki nawet, teraz roznica jest spora (mam zdjecia sprzed), waga lekarska tez pokazuje 10 kg mniej wiec to nie pomylka
Cytat: przeciez to jest oczywiste. Pozatym odchudzając się (10 kg to jest cholernie dużo) zakłociłes równowage organizmu, która sobie wytworzył i dlatego jestes słabszy. Co najmniej kilka miesięcy zajmie przyzwyczajenie się to tego i wtedy poprawi sie kondycja i trochę siła, ale nie spodziewaj się ze bedziesz miał tyle samo siły to z 10 kg masy więcej
no tak ale wedlug dany z maszyny i tego co widze w lustrze to stracilem brzuch dane pokazuje ze tylko 2% miesnie stracilem przy tym reszta to tluszcz wiec nie wiem wydaje mi sie ze powinnem miec lepsza kondycje skoro nie mam tego tluszczu. bo chyba tlusz mnie nie pomagal w sile, sam nie wiem
|
Choroba
|
Witam Może nie jest to temat,bezpośrednio związany z tematyką forum - ale w jakimś stopniu pewnie tak.Mam do Was ,kilka pytań...bo w głowie mam totalny mętlik i chaos.Zacznę od początku,aby w poście była jasność.Jakiś czas temu oddałam honorowo krew,i przy okazji tych wszystkich badań dowiedziałam sie,że mam przeciwciała anty-hcv.Moje wyniki zostały wysłane do Poznania,tam szczegółowe badania czy mam tylko te przeciwciała czy wirusa...Do dziś miałam nadzieję,że to tylko przeciwciała - ale niestety okazało się,ze to wirus - tak więc muszę zacząc żyć z HCV.Czeka mnie teraz seria badań,za jakiś czas pewnie biopsja,dobór leków i wszystko co pomoże mi w drodze do zdrowia.Z myślą,o chorobie chyba już sie pogodziłam - w końcu "był czas przywyknąć",mam nadzieję że będzie dobrze ,poza tym mam chęc, i motywacje zeby byc zdrową.Jednak problem ,z którym się do Was zwracam ,jest...sama nie wiem jaki.Mój chłopak jest obecnie za granicą,mieliśmy spedzic razem święta,nie wiem jak to wszystko będzie teraz wyglądać.Jeszcze mu nic,nie powiedziałam - planuje żeby to zrobić jutro telefonicznie.Kompletnie nie wiem,jak Go do tego przygotować,co mu powiedzieć? czytałam ,ze ryzyko zakażenia przy stosunku,jest minimalne ,że wiele par jest razem latami,i osoba zdrowa nie ulega zakazaniu...A może lepiej,nie mówić? Już sama nie wiem ,co robić.Ja najprawdopodobniej,zaraziłam się podczas transfuzji krwi,jako noworodek(czyli,żyję z tym już prawie 20 lat).Specjaliści piszą,że główną przyczyną jest kontakt z krwią.Nie wspołżyliśmy,podczas miesiączki,i nie przypominam sobię też innej możliwości kontaktu,z moją krwią-no chyba,że jakieś małe uszkodzenia nabłonka o których nawet nie wiedziałam.Ale NIE WIEM CO MU POWIEDZIEĆ??? Boję się,że nie zrozumie... że emocje wezmą górę,że nie da sobie wytłumaczyć.Że tak po prostu mnie zostawi...Twierdzi,że mnie kocha...ale wiem ,że bywaja sytuacje z którymi cięzko sobie poradzic :( Mam jeszcze jedno pytanie...Czy tutaj na forum,jest może jakaś osoba,która ma podobna sytuacje do mnie? to znaczy,że ma z wirusa hcv(wzw typu C) ? jak porodziła sobie z poinformowaniem partnera? no i tak po prostu,czy w jej życiu coś się zmieniło?
pozdrawiam
|
Lekarze - granice odpowiedzialności za pacjenta...
|
| "trzeba było wziąć taksówkę, przecież widać, że nie biedujecie..." | potworne zachowanie
i moje "losy" doprowadziły mnie do punktu, w którym sama sobie stałam się lekarzem i zdaje się, że wiem więcej od tych, których spotykam - jedni mnie wtedy wychwalają zamiast się wziąć za swoją wiedzę, inni się obrażają, traktują oschle i bardzo szybo żegnają "skoro taka pani mądra"...
od kilku lat (5) prosiłam się o skierowanie na szczegółowe badania krwi, na pewne z nich musiałam mieć skierowanie jakieś do laboratorium, mimo że bym płaciła - mówiłam, z czym mam problemy, że boję się, że to może być to i tamto i siamto... okazało się, że trafiłam sobie z 3 diagnozami, tylko że teraz jest za późno. ale to, wg polskich lekarzy, właśnie idealny czas na sprawdzenie hormonów, insuliooporności, laparoskopię itd. IDEALNY. bo skoro od roku nie zaszłam w ciążę a objawy są już tak dramatycznie silne, no to możnaby coś posprawdzać... pomijam już fakt, w jaki sposób lekarz w Polsce mnie poinformował o moich problemach, to było jakieś 4 dni przed wyjazdem z kraju naszego na dobre, a ten mi po łacinie (!!!) podał nazwy tych chorób, coś charknął, skrytykował za wcześniejsze używanie antykoncepcji (!) a kiedy powiedziałam, że nic nie rozumiem po łacinie i czy mógłby mi wyjaśnić o co chodzi, nie odpowiedział NIC. cisza!! po czym mnie pożegnał i zaprosił po wyniki badań... zapowiedziałam, że więcej nie wrócę i proszę o wysłanie badań pocztą, przynajmniej tak sobie ulżyłam.
tu, w szkocji, na lekarzy rodzinnych straszliwie bym narzekała, zostawili nas oboje w grudniu z 40 stopniową gorączką i wymiotowaniem 5 razy dziennie zalecając paracetamol i cieszenie się na nadchodzące święta ale kiedy trafiłam do poradni planowania rodziny, doktorka była zaszokowana, że mając takie objawy już kilka lat temu nikt mnie nie przebadał. sama poddała mnie już 6 różnym badaniom, zrobiła baaaardzo szczegółowy wywiad, ale od razu mnie poinformowała, że stadium chorób może być - aczkolwiek nie musi - zaawansowane i być może nie obejdzie się bez in vitro, ale że to leczenie problemów z płodnością będę miała w UK przynajmniej darmowe i że przykro jej, że nikt mnie nie badał kilka lat temu, gdy wszystko się zaczęło i można było wielu sprawom zapobiec...
|
Quennie i Princessa
|
Witam, Dziś zarejestrowałam się na forum, ale od zawsze czytam co piszecie o psinach i jak dużo dobrego dla Nich robicie. Przykre są ostatnie wiadomosci o tych suczkach. Piszę tu dlatego, że to mama i babcia mojego goldenka Charliego, ktory mnie opuscił 22 lipca 2008r. Charlie miał niespełna 8 lat. Urodził się 4 listopada 2000r. To był cudowny pies, ale przez ponad 6 lat chorował. Pies chorował na padaczkę. Potem doszły klopoty z chodzeniem. Był pod opieką najlepszych weterynarzy w W-wie. Niestety, mimo zrobienia wszystkich mozliwych badań - lekarze byli bezradni. Nie umieli wyjaśnić dlaczego Charlie ma klopoty z chodzeniem. Całe prawie swoje życie Charlie był na lekach, więc Jego organizm był zapewne osłabiony. Do końca walczyłam o Jego życie. Niestety, 22 lipca zmuszona byłam zawieźć Go do kliniki na Ursynowie, ponieważ pies nie mógł się już wcale podnieść nawet z pomocą. Lekarze kazali Go zostawić, założyli Mu cewnik i zaczęli na nowo robić badania. O 23 dostałam telefon, że Charlie nie żyje. Dostał ataku padaczki i serce nie wytrzymało mimo podania zestawu reanimacyjnego:(. Bardzo to z synem przeżyliśmy. Charlie umarł z dala od nas. To straszne. Mam nadzieję, ze chociaż Jego rodzinka wyjdzie z choroby. Pozdrawiam serdecznie. |
Bardzo mi przykro, że Charlie odszedł i że chorował  Quennie i Princessa w sumie były w większości okazami zdrowia, a te choroby, które je teraz trapią wynikają raczej z ich podeszłego wieku i tego że w swym zyciu ciężko pracowały.
Wczorajsze wyniki Pączusiowej krwi okazały się być w normie i nasza pani doktor sugeruje, że Princi złapała jakaś infekcja. Dzisiaj po południu jedziemy znowu do weta. Maszka będzie miała sterylizację, a Pączuś szczegółowe badania.
|
Goldenka z chorzowskiego schroniska/ALASKA już w nowym domu
| |
Alaska z kazda chwila jest coraz mniej zestresowana, szczegolowe badania (USG + oczy) bedzie miala robione w przyszlym tygodniu. Ma bardzo dobre wyniki krwi i moczu, ufff..
|
zatorowość płucna i próby wątrobowe
|
Witam!
Mam 20 lat i zmagam sie z chorobą zatorowości płucnej, tzn. 5 miesiecy temu trafilem do szpitala z silnym bolem w klatce piersiowej i obojczyka. Wykryto u mnie zatorowosc plucna. Mialem robiony 2x TK, dopplera. Diagnoza sie potwierdzila. Przepisano mi warfin, ktory mialem brac przez 12 miesiecy. Po miesiacu zmieniono mi lek z powodu uczulenia na warfaryne i w chwuli obecnej biore acenokumarol. Po 3 miesiecznym leczeniu zglosilem sie do poradni hematologicznej w celu przeprowadzenia badan krwi oraz znalezienia przyczyny tej choroby. Zrobiono mi szczegolowe badania i niestety moje wyniki sa dosyc zle.... dodam jeszcze, ze przed rozpoznaniem choroby bralem przez 2-3 miesiace ketonal 100 (po zabiegu usuwania zeba) a potem z powodu silnego bolu w nodze i klatce piersiowej. (lekarz rodzinny leczyl mnie na nerwobole).
Wyników badan z poradni hematologicznej:
Podejrzenie Trombofilii
pacjent przyjmuje: acenocumarol, polprazol
Wyniki badan zrobione po 15 dniach (aplikowania zastrzykow w brzuch clexane 80 mg)
Hgb 16,8 RBC 5,5 Mt 48 % Plt 302 WBC 6,59 gran 2,60 (nie wiem czy to sie tak pisze, bo nie moge rozczytac) AST 32 ALT 105 GGTP 32 ALP 89 LDM lub LDH 170 kreat. 1,09 km 5,7 buin (nie wiem czy tak sie to pisze) 0,6
Po tym badaniu lekarz dal recepte na:
clexane 16 zastrzykow w celu powtorzenia badan Acidum Folicum 15 mg Hepatil Polprazol Acenokumarol (podczas aplikowania clexane przerwa w braniu acenokumarolu)
Chcialbym sie dowiedziec czy te wyniki to juz jakis uszczerbek na mojej watrobie? Nie ukrywam, ze jestem mlody i lubie na imprezie wypic pare piwek, whiskey itd. Prosilbym o ogolna ocene moich wynikow badan i porade co jesc itd. Czy wypicie np. 2 piwek co 2-3 tyg. mi nie zaszkodzi itd. Zanim wypilem alkohol zawsze biore lek oslonowy by zabezpieczyc zoladek (polprazol).
z gory dziekuje za porady. pozdrawiam
|
Przemęczenie organizmu
|
Witam, trenuję od 8 lat, biegam 400 i 800m. Od 2006 roku zacząłem mieć jakieś dziwne problemy zdrowotne. Pojawiły się one po ciężko przepracowanej zimie 2005/2006. Wstawałem rano z łóżka i kręciło mi sie w głowie. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Wyniki sportowe były słabsze niż zwykle i bieganie nie sprawiało mi żadnej przyjemności, wręcz zmuszałem się do biegania. Wybrałem się do lekarza sportowego, który stwierdził przetrenowanie i zalecił lekkie rozruchy 3 razy w tygodniu. Badanie krwi wyszły bardzo dobre. Jednak od tego czasu dolegliwości te pojawiają się za każdym razem, kiedy wracam do treningów 5-6 razy w tygodniu, nawet gdy zrobiłem 1,5-miesięczną przerwę po ww. sezonie. W sezonie 2007 porobiłem znowu życiówki, ale kosztem znów tych samych dolegliwości, jednak mniejszy trening pozwolił się organizmowi częściowo odblokować. Problemy jednak nie minęły. Ten sezon znów był nieudany. Paskudne uczucie trenować całą zimę i później nic z tego nie mieć, nawet przyjemności z samego biegania. W tym roku porządnie się wkurzyłem i zacząłem drążyć sprawę. Lekarz ogólny, szczegółowe badania krwi, alergolog (bo mam alergię), hematolog itp. itd. Wszyscy twierdzą, że jestem zdrów jak ryba. Badania mam bardzo dobre (szczegółowe, standardowe dla średniodystansowców), każdy z badanych elementów jest w normie. Lekarz sportowy nie widzi problemu. A ja wiem, że mi coś jest. Czy ktoś miał kiedyś podobne problemy? Nagor, pytanie do Ciebie, jako że jesteś obeznany w środowisku, znasz jakiegoś dobrego lekarza sportowego, zajmującego się tego typu sprawami, który mi pomoże? Może kogoś z kadry narodowej, kto przyjmuje też prywatnie? Czytałem dużo o astmie wysiłkowej, bo mam problemy z oddychaniem, jestem alergikiem i właśnie w okresie wiosenno-letnim, kiedy trwa sezon stadionowy, moje alergeny są w powietrzu. Dostałem od alergologa inhalatory Ventolin i Serevent Dysk, ale one nie pomagały. Jednak alergolog na pewno nie wejdzie dokładnie w temat, tak jak mógłby to zrobić lekarz sportowy. Słyszałem, że kadra miała robione ankiety na astmę, więc są tam prowadzone jakieś badania. To jest coraz powszechniejszy problem nie tylko dla sportowców. Może po prostu mój organizm jest niedotleniony, bo za mało powietrza wpływa mi przez oskrzela i przez to mięśnie są słabe. Zresztą bóle i słabość nóg odczuwam głównie w górnych częściach ud, czyli jakby na "zawiasach", co może sugerować jakąś niemoc i wyciąganie tych nóg do przodu na siłę. Jak ktoś miał tego typu problemy albo może cokolwiek pomóc, to niech pisze. Z góry dzięki
|
Krwiodawstwo-POTRZEBNA KREW DLA OLI GREF CHOREJ NA NOWOTWÓR!
|
Krew dla Oli można już oddawać w Stacji Krwiodastwa w Poznaniu na ul. Marcelińskiej – stacja ma otwarte "zlecenie" ze szpitala i przyjmuje krew konkretnie dla Oli. Zgłaszając się trzeba podać, że chce się oddać krew dla OLI GREF ze Szpitala Dziecięcego przy ul. Szpitalnej w Poznaniu. Można też oddawać płytki krwi (tu grupa jest obojętna). W razie wątpliwości podaję telefon do Magdy Gref mamy Oleńki: 0501 57 41 75
Poniżej wiadomość od rodziców Oli. Oleńka zachorowała mając 1,5 roku (5.05.2004). Olbrzymi, złośliwy guz 12x8cm (Neuroblastoma) z przerzutami na kręgosłup i płuco. Przeszła wiele... 10 chemii dożylnych w międzyczasie operacja (całkowite usunięcie guza wraz z nadnerczem (guz wychodził z prawego nadnercza), autoprzeszczep (autotransplantacja), 14 naświetleń i pół roku chemii doustnej tzw. podtrzymującej. Leczenie zakończyła 17.11.2005 r. Przerzuty się cofnęły byliśmy szczęśliwi, Oleńka wydobrzała, miała świetne wyniki, zaczynała odzyskiwać swój dawny uśmiech i dziecięcą radość. Była pod stałą opieką w przyszpitalnej poradni onkologicznej (ul. Szpitalna). Co miesiąc badania krwi, co 3 miesięce USG i co pół roku tomograf komputerowy.
Niestety 28.12.2006 r. na kontrolnym usg wyszedł guz 3x1,5cm. Natychmiast lekarze zlecili Oleńce kolejne, bardziej szczegółowe badania. Miała mieć operację. Niestety na badaniu tomografem komputerowym okazało się, że guz jest znacznie większy (6cm) i nacieka na trzustkę, ukł. pokarmowy i aortę. Operacja na razie jest niemożliwa. Zapadła decyzja kolejnej chemioterapii, tym razem mocniejszej. Otrzyma ona 6 cykli chemii, 4dni chemia przez 24h, następnie 2 tyg. przerwy i znów 4 dni i 2 tyg. przerwy (topotecan i carboplatyna). Już otrzymała pierwszą dawkę.
Jesteśmy wstrząśnięci, ale pełni wiary, że i tym razem silny organizm oraz charakter naszej Oleńki przezwycięży chorobę i przetrwa chemię. Jest nam znacznie trudniej, gdyż wiemy co oznacza nowotwór i co zrobi chemia z naszą córeczką. Mamy jednak wielkie zaufanie do lekarzy i pielęgniarek (opieka w szpitalu jest wspaniała) i wiemy że zrobią wszystko, aby znów ją ratować. A Bóg im w tym pomoże. Ola leży na oddziale III-onkologicznym w szpitalu na Szpitalnej w Poznaniu, jest to oddział dzieci do lat 6-ciu. Jest PRZEPEŁNIONY dziećmi chorymi na wszelkie nowotwory!!!
|
1
|
ostatnio mam problem jaki niedawno miała MonikaR Keira w wielku niespełna 11 mies ważyła w porywach do 32 kg. pewnego dnia dałam jej jak zwykle gotowanegu kurczaczka z warzywkami i pies nawet nie chciał powąchać, wieczorem sytuacja się powtórzyła. następnego dnia ani sucha karma, ani mięso ani smakołyki nie chciały jej przejśc przez gardło. jestem laikiem ale obejrzałam ją dokłądnie żeby wypatrzyć jakieś ewentualne zmiany, brzuch miękki, żadnej bolesności, pysk, zęby, dziąsła w normie itd. piła dużo wody, była pełna energii ale jedzenia nawet grama. trzeciego dnia poszłam do weta, oglądłao ją 2 lekarzy, stwierzili, że wszytko w normie, że musi się przegłodzić i zacznie jeść. czwartego dnia poszłam już do innego weterynarza. zrobili jej po naprawdę długich, szczegółowych oględzinach i wywyadzie badania krwi. ponoć równie szczegółowe ( 120 zł ), próby watrobowe, leukocyty etc wyniki były tego samego dnia, wszystko w normie, pies pełen energii ale coraz chudszy, zastanawiali się nad ropomaciczem ale wykluczyli to suka zjadła piątego dnia mniej więcej 1/4 swojej dziennej porcji tak było przez kilka dni, jadła ale naprawdę mało poszłyśmy więc do weta znowy, ponowne badania krwi niczego nie wykazały, "oględziny" i wywiad także ( robaczycy także brak, została odrobaczona pomimo, iż badania krwi od razu to wykluczyły)
sucz dostała na wzmocnienie zastrzyk i poprawę apetytu tabletki "Rumen Tabs" firmy mikita, mialo zadziałać nie działa
Keira je ale mało, kupony w normie, chęć do zabay także
opis tabletek tutaj:
http://www.serenus.istore...ln,84141,0.html
może znacie jakiś posób na poprawę apetytu, sunia waży w tej chwili 28 kg i widac jej żebra...
nawet pyszności typu wołowinka, watróbeczka, kurczaczek działają baaardzo słabo
|
Badania krwi u Cavalierów
|
Moje psiaki już są po badaniach u Doktor Magdy. Bardzo Was zachęcam do przebadania Waszych caviśków, jeśli tylko macie taką możliwość.
Pani Doktor Magda to bardzo miła Osoba. Zgodziła się umówić ze mną na badania w najbardziej optymalnym dla mnie terminie. Kiedy przyjechałam do Kliniki Małych Zwierząt przy SGGW i zadzwoniłam do Pani Doktor, Pani Doktor zaraz do nas zeszła i zaprowadziła nas do gabinetu, gdzie miała już ze sobą przygotowane, oznakowane probówki na krew. Pani Doktor przywitała się z piesiami, a następnie pobrała krew od Rubisia, a potem od Rogerka - Pani Magda była bardzo delikatna i cały czas chwaliła piesie i Je uspokajała. Jeszcze tego samego dnia dostałam smsa z informacją, że pieski są zdrowe, co mnie uspokoiło, a nazajutrz dostałam mailem szczegółowe wyniki badań krwi z komentarzem Pani Doktor.
W skrócie - wyniki są następujące: "Badania morfologiczne wyszły dobrze. U Rogera i Rubina występuje naturalna rasowa małopłytkowość. Próby wątrobowe AspAT i AlAT są w normie- wątroba zdrowa, podobnie nerki- mocznik również w normie. Stężenie magnezu jest nieznacznie obniżone".
Pani Doktor wyczerpująco odpowiedziała na każde moje pytanie co do wyników.
Poza tym Pani Doktor zaprosiła mnie na powtórne badania za 3 miesiące. No i zaznaczę, że badania są zupełnie bezpłatne.
Jestem bardzo zadowolona, że z jednej strony mogłam przebadać swoje pieski i dowiedzieć się tym samym czy są zdrowe, a z drugiej strony, że pomogłam Pani Doktor Magdzie w prowadzonych przez Nią badaniach, będących przedmiotem pracy naukowej Pani Doktor.
Pozdrawiam Panią, Pani Magdo i dziękuję za możliwość przebadania moich piesiów
Życzę Pani Doktor powodzenia w prowadzonych przez Panią badaniach naukowych
|
krew bez żadnych innych objawów
|
pisze post pod postem wnosze cos nowego a tamten byl juz edytowany.
a wiec dzis jest 20.12 czyli bylem w szpitalu na umowionej kontroli. najpierw pobrali mi krew. potem sobie zjadlem bo bylem na czczo i potem byla wizyta lekarska. byl inny lekarz niz poprzednio i tez sie nadziwil ze tyle bralem sterydy. (mówił że jestem pierwszym przypadkiem biorącym sterydy przez rok) (i sie zdziwil że sobie nie zniszczylem jeszcze zoladka, i ze mnie on nie boli po takiej ilosci sterydow)(pewnie przetrwalem biorąc ulgastran osłonowo). no i po jego pytaniach - czy ta krew jest wewnątrz stolca czy na zewnątrz, czy na początku czy na końcu stolca, ile stolców dziennie (odpowiedzi to krew wokół stolca i 1-3 wypróżnień dziennie) i po oglądnięciu jelitek za pomocą USG - obmyślił planik że być może całe jelito jest w porządku a krwawie tylko z końcowego odcinka czyli przy odbycie. bo sterydy dzialaja na cale jelito oprocz koncowki. wiec zdecydowal wprowadzic mi wlewki, takie które by dzialaly na koncowke jelita. na razie mi zastąpił metypred jakimś sterydem włoskim, który będę miał brać po 10 mg dziennie(2 tabsy po 5 mg) . no i mam zmniejszoną dawke asamaxu. wczesniej bralem 3x1g a teraz bede bral 2x1g.
reasumując- zmniejszony asamax, wloski steryd(nazywa sie DELTACORTENE) zamiast metypredu i ze zmniejszoną dawką -bede bral 10mg nowego a wczesniej bralem 16mg metypredu, wprowadzone wlewki (ale nie asamax tylko chyba jakieś sterydowe, nazywają się TOPSTER clisteri), wprowadzony nowy lek (OMEPRAZOLO mysle ze na oslone zoladka), ulgastran iskial i bactimax odstawiam - przechodze na wloskie leczenie
nie byl pewny swego planiku dopoki nie mial wynikow krwi. na te musielismy jeszcze sporo poczekac (ponad 3h) (to i tak szybko bo w polsce chyba dzień nie?) i znowu spotkanie z doktorem. Wyniki dobre. nie bylo badania na zelazo ale hemoglobina 15,9 czyli nie ma mowy zebym mial anemie
po obejrzeniu badan krwi powiedzial ze plan w porzadku i mam zaczac brac te nowe leki do nastepnej wizyty czyli 3 stycznia. wtedy chyba bede mial juz zostac w szpitalu zeby porobic szczegolowe badania i ustalic prawidłowe leczenie a ten plan co teraz to zeby sie pozbyc krwi ze stolca i wszystko unormować.
tak więc to by bylo na tyle. ale też troche mialem przeżyć dzisiaj. np takie że jak weszliśmy do zabiegowego żeby pobrać krew to lezala taka rurka gumowa na kozetce i myslałem że mi będą przez odbyt wkładać. ale nie. okazało się że to jest do zaciśnięcia ręki przed zastrzykiem żeby żyły wyszly. A do samego pobrania krwi wyciągnęła coś owinięte taką rurką plastikowo gumową i myślałem że to sonda a sie okazalo że to mają taki rodzaj strzykawek tutaj. - igła ze skrzydełkami plastikowymi jak w wenflonie ale bez kranika. za igłą taka rureczka plastikowa jak juz wspomnialem wczesniej. a na koncu rureczki lejek do ktorego przymocowuje sie probowke do krwi i sie krew ladnie zasysa do niej. potem zmienia probowe i wszystko ladnie czystko szybko i bez zadnego ubabrania krwia. a potem jak weszlismy do gabinetu lekarza to USG co tam stalo na pierwszy rzut oka wydalo mi sie przyządem do kolonoskopii a pielegniarka byla w tym zielonym czepku co mieli na kolonoskopii. i od razu myslalem ze mi beda robic ale po chwili jak sie przyjrzalem to to byla maszyneria do usg
wielka powieść skończona. obyście nie stracili ani jednego wątku
edit: zapomnialem dodac ze jutro ide do lekarki pierwszego kontaktu po recepty na nowe leki
|
Bierne palenie groźniejsze, niż sądziliśmy
|
Nawet krótkotrwała ekspozycja na dym tytoniowy wywiera znaczący wpływ na zdrowie - donoszą naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. Dane zawarte w przygotowanej przez nich publikacji mogą stać się istotnym argumentem w debacie na temat szkodliwości palenia oraz ewentualnych kroków prawnych mających na celu ograniczenie palenia w miejscach publicznych.
W trakcie eksperymentu badacze dowiedli, że nawet krótka 30-minutowa ekspozycja na dym papierosowy o stężeniu porównywalnym do tego spotykanego w barze może mieć niekorzystny wpływ na zdrowie. Stwierdzono, że nawet przy tak krótkim czasie inhalacji może dojść do uszkodzenia naczyń krwionośnych u młodych, zdrowych osób. Na domiar złego zawarte w dymie substancje upośledzają funkcjonowanie naturalnych mechanizmów naprawczych, uruchamianych w odpowiedzi na zawarte w powietrzu toksyny. Niekorzystny wpływ wchodzących w skład dymu papierosowego związków utrzymuje się nawet do 24 godzin.
W ramach eksperymentu przeprowadzono kolejno dwa badania na grupie zdrowych, młodych ochotników w wieku od 29 do 31 lat. W pierwszej fazie badania eksponowano ich przez 30 minut na dym papierosowy o stężeniu porównywalnym do tego spotykanego w typowym barze. Kolejny etap badania polegał na wdychaniu, również przez pół godziny, świeżego powietrza. Ze względu na czas potrzebny do zniwelowania efektów wywołanych przez dym tytoniowy drugą część eksperymentu przeprowadzono dopiero na drugi dzień.
Po każdej inhalacji przeprowadzono u ochotników tzw. dopplerowskie badanie ultrasonograficzne (pozwala ono ocenić przepływ krwi przez naczynia krwionośne) oraz analizę pobranych próbek krwi. Oba te badania powtarzano tuż przed ekspozycją na czyste bądź skażone powietrze, następnie natychmiast po zakończeniu inhalacji, a także po godzinie, 2,5 godziny oraz po dobie od zakończenia odpowiedniej fazy badań.

Jako bezpośrednie oznaki stanu organizmu badacze wybrali trzy parametry. Pierwszy z nich to aktywność tzw. endotelialnych komórek progenitorowych (EPC, od ang. Epithelial Progenitor Cells - komórki progenitorowe nabłonka) - krążących we krwi komórek, które po wykryciu uszkodzenia naczynia przylegają do miejsca, w którym powstał uszczerbek i wypełniają je. Drugim ocenianym parametrem były właściwości mechaniczne naczyń krwionośnych, oceniane metodą ultrasonografii dopplerowskiej. Listę badanych czynników zamyka obecność we krwi cząsteczek charakterystycznych dla uszkodzenia naczyń, czyli tzw. markerów.
Dr Yerem Yeghiazarians, naukowiec badający na Uniwersytecie Kalifornijskim komórki macierzyste funkcjonujące w obrębie układu krwionośnego, komentuje wyniki badań: Nawet krótka bierna ekspozycja objawiała się nie tylko uszkodzeniem naczyń krwionośnych, lecz także wpływała na mechanizmy odbudowy organizmu poprzez blokowanie działania EPC. To wręcz zadziwiające, że nawet trzydziestominutowy kontakt [z dymem tytoniowym] może powodować tak łatwe do zaobserwowania efekty. Badacze udowodnili także, że czas powrotu organizmu do normalnego funkcjonowania jest znacznie dłuższy niż sądzono i wynosi aż do 24 godzin.
Zdaniem badacza, uzyskane wyniki mają duże znaczenie dla ochrony zdrowia publicznego. Nasze badanie tłumaczy, dlaczego w miastach, w których uchwalono prawo zabraniające palenia w miejscach pracy, restauracjach i barach, liczba zgłoszeń do szpitali z powodu ataku serca spadła aż o dwadzieścia procent - dodaje.
Szczegółowe informacje na temat eksperymentu opublikowano w najnowszym numerze czasopisma Journal of the American College of Cardiology.
Biology News
|
Nie ufaj niewyspanemu mózgowi
|
Badacze z Uniwersytetu Narodowego w Singapurze wykazali, że osoby niewyspane, które pozornie czują się pełne sił, mogą sprowadzić na siebie niebezpieczeństwo. Źródłem problemu jest fakt, że nawet przemęczony mózg jest zdolny do podjęcia wydajnej pracy, lecz okres wzmożonej aktywności szybko się kończy, po czym umysł przechodzi w fazę nagłego osłabienia zdolności poznawczych, refleksu oraz koncentracji. Zdaniem naukowców, informacje zdobyte dzięki badaniom mogą przysłużyć się osobom pracującym w ciągu nocy, jak np. lekarze dyżurni lub kierowcy prowadzący samochody na długich dystansach.
Główny autor badań, prof. Michael Chee, tłumaczy: Okresy niemal normalnego funkcjonowania [mózgu] mogą dawać fałszywe uczucie zdolności do wykonania zadań i bezpieczeństwa, lecz niestabilność pracy mózgu może przynieść opłakane konsekwencje.
Dzięki serii eksperymentów badacze stwierdzili, że nawet mózg pozbawiony odpowiedniej ilości snu jest w stanie przetwarzać prawidłowo proste informacje wizualne. Niestety, obszary kory wzrokowej odpowiedzialne za interpretację bardziej złożonych obrazów nie funkcjonują zbyt dobrze. Badania wykonano z użyciem rezonansu magnetycznego - bezinwazyjnego badania, pozwalającego na analizę przepływu krwi przez mózg, który jest podstawowym objawem aktywności mózgu. Badani ochotnicy, którzy byli podzieleni na grupy osób wyspanych i pozbawionych snu przez całą noc, zostali poproszeni o identyfikację wyświetlanych przed ich oczami liter. Na ekranie wyświetlana była litera H lub S, która była "ułożona" z mniejszych liter, również H lub S. Na niektórych obrazach litera mała i duża były ze sobą zgodne (czyli np. duża litera H ułożona z mniejszch liter H), a czasami były różne.
Celem badania była identyfikacja dużych lub małych liter. Dzięki eksperymentowi potwierdzono, że pozbawienie snu powoduje ogromny spadek zdolności do rozpoznawania liter "budujących" duży znak. Oznacza to znaczne osłabienie aktywności fragmentu kory wzrokowej odpowiedzialnego za widzenie w wysokiej rozdzielczości. Jednocześnie zaobserwowano znacznie słabszą pracę obszarów odpowiedzialnych za regulację jego pracy, przez co pogarszała się umiejętność korygowania pozyskiwanych informacji wzrokowych. Podobne objawy nie pojawiały się u osób, które wyspały się solidnie poprzedniej nocy.

Dr Clifford Saper, pracownik Uniwersytetu Harvarda, opisuje efekty eksperymentu: Najważniejsze jest odkrycie, że mózg osoby pozbawionej snu funkcjonuje momentami prawidłowo, lecz co jakiś czas doświadcza stanu podobnego do awarii zasilania. Zdaniem niektórych naukowców, pojawiająca się nieregularność pracy mózgu może być niebezpieczna. Dotyczy to głównie osób pracujących w nocy, które mogą próbować wmawiać sobie, że są zdolne do ciężkiej pracy, lecz jednocześnie ich mózg jest bardzo podatny na nagłe pogorszenie jakości pracy. Ryzyko wzrasta szczególnie w sytuacjach, gdy pozbawiona snu osoba wykonuje stosunkowo złożone, lecz jednocześnie nudne zadania, jak np. prowadzenie samochodu.
Dr Andrew Cummin, pracownik zajmującego się badaniem snu Imperial College Healthcare Sleep Centre, wyjaśnia rangę dokonanego odkrycia: Uważa się, że pozbawienie snu mogło przyczynić się do poważnych katastrof, jak np. wyciek ropy ze statku Exxon Valdez [był to największy w historii wyciek ropy z tankowca - red.] lub awarie związane z energetyką jądrową, jak te, który miały miejsce w Czernobylu oraz na Three Mile Island.
Wniosek z badań jest, niestety, mało pocieszający. Nie odnaleziono bowiem skutecznego sposobu trwałej regulacji aktywności mózgu, co oznacza, że nic nie zastąpi kilku godzin solidnego snu... Szczegółowe wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Journal of Neuroscience.
Kopalnia wiedzy
|
Ciekawostki, zagadki, wynalazki.....
|
Bierne palenie groźniejsze, niż sądziliśmy
Nawet krótkotrwała ekspozycja na dym tytoniowy wywiera znaczący wpływ na zdrowie - donoszą naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. Dane zawarte w przygotowanej przez nich publikacji mogą stać się istotnym argumentem w debacie na temat szkodliwości palenia oraz ewentualnych kroków prawnych mających na celu ograniczenie palenia w miejscach publicznych.
W trakcie eksperymentu badacze dowiedli, że nawet krótka 30-minutowa ekspozycja na dym papierosowy o stężeniu porównywalnym do tego spotykanego w barze może mieć niekorzystny wpływ na zdrowie. Stwierdzono, że nawet przy tak krótkim czasie inhalacji może dojść do uszkodzenia naczyń krwionośnych u młodych, zdrowych osób. Na domiar złego zawarte w dymie substancje upośledzają funkcjonowanie naturalnych mechanizmów naprawczych, uruchamianych w odpowiedzi na zawarte w powietrzu toksyny. Niekorzystny wpływ wchodzących w skład dymu papierosowego związków utrzymuje się nawet do 24 godzin.
W ramach eksperymentu przeprowadzono kolejno dwa badania na grupie zdrowych, młodych ochotników w wieku od 29 do 31 lat. W pierwszej fazie badania eksponowano ich przez 30 minut na dym papierosowy o stężeniu porównywalnym do tego spotykanego w typowym barze. Kolejny etap badania polegał na wdychaniu, również przez pół godziny, świeżego powietrza. Ze względu na czas potrzebny do zniwelowania efektów wywołanych przez dym tytoniowy drugą część eksperymentu przeprowadzono dopiero na drugi dzień.
Po każdej inhalacji przeprowadzono u ochotników tzw. dopplerowskie badanie ultrasonograficzne (pozwala ono ocenić przepływ krwi przez naczynia krwionośne) oraz analizę pobranych próbek krwi. Oba te badania powtarzano tuż przed ekspozycją na czyste bądź skażone powietrze, następnie natychmiast po zakończeniu inhalacji, a także po godzinie, 2,5 godziny oraz po dobie od zakończenia odpowiedniej fazy badań.
Jako bezpośrednie oznaki stanu organizmu badacze wybrali trzy parametry. Pierwszy z nich to aktywność tzw. endotelialnych komórek progenitorowych (EPC, od ang. Epithelial Progenitor Cells - komórki progenitorowe nabłonka) - krążących we krwi komórek, które po wykryciu uszkodzenia naczynia przylegają do miejsca, w którym powstał uszczerbek i wypełniają je. Drugim ocenianym parametrem były właściwości mechaniczne naczyń krwionośnych, oceniane metodą ultrasonografii dopplerowskiej. Listę badanych czynników zamyka obecność we krwi cząsteczek charakterystycznych dla uszkodzenia naczyń, czyli tzw. markerów.
Dr Yerem Yeghiazarians, naukowiec badający na Uniwersytecie Kalifornijskim komórki macierzyste funkcjonujące w obrębie układu krwionośnego, komentuje wyniki badań: Nawet krótka bierna ekspozycja objawiała się nie tylko uszkodzeniem naczyń krwionośnych, lecz także wpływała na mechanizmy odbudowy organizmu poprzez blokowanie działania EPC. To wręcz zadziwiające, że nawet trzydziestominutowy kontakt [z dymem tytoniowym] może powodować tak łatwe do zaobserwowania efekty. Badacze udowodnili także, że czas powrotu organizmu do normalnego funkcjonowania jest znacznie dłuższy niż sądzono i wynosi aż do 24 godzin.
Zdaniem badacza, uzyskane wyniki mają duże znaczenie dla ochrony zdrowia publicznego. Nasze badanie tłumaczy, dlaczego w miastach, w których uchwalono prawo zabraniające palenia w miejscach pracy, restauracjach i barach, liczba zgłoszeń do szpitali z powodu ataku serca spadła aż o dwadzieścia procent - dodaje.
Szczegółowe informacje na temat eksperymentu opublikowano w najnowszym numerze czasopisma Journal of the American College of Cardiology.
źródło: Biology News
|
niewydolność nerek - co jest przczyną?
|
Nie dawno wróciliśmy. Kiarunia w drodze do weta wymiotowała mi w aucie. U weterynarza była duża kolejka ale cierpliwie czekałyśmy. Rano Kiara nie zrobiła siusiu ale przed samym wyjazdem do weta udało mi się zdobyć próbkę, jednak pani weterynarz stwierdziła, że jeśli wyniki mają być prawdziwe to lepiej dać do zbadania poranny moc i to "środkowy strumień". Zrobiliśmy usg, dostaliśmy opis badania: "Lewa i prawa nerka zatartą warstwą korową i rdzenną, kształt oby nerek bardzo nieregularny, nerki w zaawansowanym stadium degeneracji. Wątroba hyperechogeniczna, woreczek żółciowy z dużą zawartością żółci, pęcherz moczowy znacznie wypełniony b/z, śledziona b/z, macica b/z. " Lekarz weterynarii Dorota Godek
Próbkę moczu zawieziemy jutro z samego rana.
"Badanie USG jamy brzusznej i miednicznej - ultrasonografia jest nieinwazyjną metodą diagnostyczną, pozwalająca na uzyskanie w czasie rzeczywistym obrazu przekroju i struktury badanego narządu lub całego układu narządów. W trakcie obrazowania układu moczowego badany obiekt uwidoczniony zostaje na ekranie monitora, a badający ma możliwość zatrzymania obrazu oraz wydrukowania interesującego go ujęcia w celu dokonania szczegółowej analizy. Metoda ta wykorzystuje zjawisko rozchodzenia się oraz odbicia fali ultradźwiękowej - wysłane do wnętrza organizmu fale ultradźwiękowe odbijają się od badanych tkanek, przy założeniu stałej prędkości fali w różnych tkankach. Fala ultradźwiękowa generowana jest oraz przetwarzana w impulsy elektryczne przy użyciu zjawiska piezoelektrycznego.
Badania laboratoryjne moczu - badania te obejmują ocenę cech fizycznych moczu, komputerowe badanie biochemiczne moczu oraz mikroskopowe badanie osadu moczu po jego odwirowaniu i identyfikację znajdujących się w nim elementów morfotycznych. Są to podstawowe badania obrazujące pracę układu wydalniczego. Szczegółowe badanie moczu może pomóc w rozpoznaniu choroby nerek oraz dróg moczowych, a także pozwala ocenić predyspozycje do tworzenia się kamieni. Badanie ogólne moczu jest często niedocenianym, ale niezwykle ważnym badaniem diagnostycznym przynoszącym bardzo wiele informacji, również o ogólnym stanie organizmu, ponieważ w nerkach następuje filtracja krwi.
Automatyczną dializę otrzewnową (ADO) - jest to metoda wewnątrzustrojowa, zastępująca funkcje nerek. Dializa otrzewnowa jest zabiegiem pozwalającym na oczyszczanie krwi ze szkodliwych substancji i w miarę możliwości pomagającym w utrzymaniu adekwatnego bilansu płynowego. W charakterze półprzepuszczalnej błony dializacyjnej wykorzystuje się surowiczą błonę otrzewnową, która wyścieła jamę brzuszną i pokrywa znajdujące się w niej narządy. ADO wymaga zastosowania specjalnego elektronicznego urządzenia zwanego cyklerem, który dokonuje automatycznie wymiany płynu dializacyjnego w jamie otrzewnowej. "
Tam http://www.lecznica-homeopatia.pl/ pojedziemy jeszcze w ten weekend, ostatecznie w poniedziałek.
Kupiłam dzisiaj u weterynarza renala w puszcze, niestety nie zasmakował Kiarci. Teraz śpi, posmarowałam jej nosek maścią bo jest w strasznym stanie od ciągłego oblizywania.
|
Róża sposobem na stawy
|
Lekarze poszukują skutecznego sposobu przeciw chorobie zwyrodnieniowej stawów. Nie musi nim być operacja, wystarczy roślinny preparat Przeszczep chrząstki to bardzo skuteczna, ale i droga metoda leczenia. Dlatego największą przyszłość ma w terapii ludzi młodych, którzy ulegli wypadkom. Nadzieją na skuteczne zapobieganie chorobie jest preparat uzyskiwany z owoców dzikiej róży. Jego rola w leczeniu i zapobieganiu tej dolegliwości była jednym z głównych tematów kongresu Osteoarthritis Research Society International (OARSI) w Fort Lauderdale w USA. Na chorobę zwyrodnieniową stawów cierpi dziesięć procent ludności świata. W Polsce jest jeszcze gorzej, dotyka ona co piątego mieszkańca naszego kraju. Choroba może dotknąć każdego z nas, choć nie każdy jest na nią skazany. Wśród wielu przyczyn choroby zwyrodnieniowej stawów za najważniejsze naukowcy uznają przeciążenie ich z powodu nadwagi, intensywnego uprawiania sportu, a także ze względu na postępujący wiek. W miarę upływu lat dochodzi do zużycia chrząstki stawowej, pojawia się stan zapalny, a powierzchnia stawu staje się nierówna. Pojawia się obrzęk i ból, maleje ruchomość. Choroba najczęściej atakuje stawy biodrowe, kolanowe, kręgosłupa i palców rąk.
Bajkowa historia Odkrycie preparatu z dzikiej róży bardziej przypomina bajkę niż prawdziwą historię. Aktywne działanie przeciwzapalne zostało odkryte przypadkiem. O działaniu substancji pierwszy przekonał się duński rolnik z wyspy Langeland Erik Hansen cierpiący na zwyrodnienie stawów. Marmolada z owoców dzikich róż porastających wyspę okazała się znakomitym lekarstwem na jego dolegliwości. Działanie preparatu było zaskakujące, zwłaszcza że od wieków w Europie używane są w kuchni wyroby z dzikiej róży. Kluczowa okazała się niezbyt wysoka temperatura, która rolnik zastosował do produkcji swojego dżemu. Farmer zbudował suszarnię, w której suszył owoce w niskiej temperaturze. Skonstruował nawet specjalną maszynę do usuwania włosków z nasion, aby nie drażniły gardła. Tak uzyskiwał proszek, z którego robił leczniczy dżem. Farmerowi udało się zainteresować swoim preparatem lekarzy. Jeden z nich, dr Kaj Winther, dostarczył próbki tego specyfiku do pracowni mikrobiologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Kopenhadze. Gruntownej analizy mikrobiologicznej dokonał prof. Arsalan Kharazmi. Badania wykazały, że preparat działa przeciwzapalnie. Szczegółowe analizy laboratoryjne doprowadziły do wyodrębnienia galaktolipidu – substancji aktywnej, której nadano nazwę GOPO. Na bazie tej substancji powstał lek o nazwie Litozin (w dalszym ciągu prowadzone są badania nad jego skutecznością). – Substancja czynna jest uzyskiwana z róży o łacińskiej nazwie Rosa canina. W całej Europie owoce róży są przed spożyciem gotowane, smażone itd. Tymczasem nasz sposób wymaga podgrzewania jedynie do temperatury 40 stopni. Żaden inny sposób preparowania owoców nie gwarantuje uzyskiwania substancji czynnej. Nasz sposób jest opatentowany – mówił na kongresie prof. Kharazmi. – Preparat był podawany koniom wyścigowym, które biegają po owalnym torze tylko w jednym kierunku. W związku z tym ich stawy były mocno zniekształcone. Po zastosowaniu naszego preparatu stały się znacznie bardziej elastyczne. Po pozytywnych rezultatach doświadczeń na zwierzętach obejmiemy dalszymi badaniami ludzi – przekonywał kolegów podczas kongresu dr Winther.
Dłuższe życie komórek Czy jest jakiś sposób, aby młodzi ludzie mogli uchronić się przed chorobą zwyrodnieniową stawów? – Jest. Gimnastyka trzy razy w tygodniu. Jeszcze nie wiemy, jakie jest działanie preparatu na ludzi młodych. Ale dysponujemy dowodami, że nasz środek przyczynia się do lepszego ukrwienia chrząstki oraz przedłużenia życia czerwonych ciałek krwi. W grupie badawczej było 18 osób. Wyniki badań są jednoznaczne: u tych, którym podawaliśmy preparat, błona komórkowa była bardziej elastyczna i wydłużyło się życie komórek. Nie znaczy to oczywiście, że lek w ogóle przedłuża życie, czyni to jedynie komórkom czerwonych ciałek krwi – powiedział dr Kaj Whinter. źródło : Rzeczpospolita

|
Lipcówko - sierpniówki 2009
|
fifidorea - witaj spowrotem.Dobrze ze z maluszkiem jest w porzo. Awa- Na tzw. screening prenatalny sklada sie badanie przeziernosci i badanie krwi. Nie jest to test PAPPA ale jak sie nazywa-nie wiem. Rozwazam wersje zrezygnowania zbadania krwi jesli wyniki przeziernosci beda dobre. |
Ja miałam robione badania prenatalne tutaj: http://www.diagnostykapre.../bezplatne.html Akurat trafiło mi się bezpłatnie, do klinika miała podpisaną umowę z NFZ na badania prenatalne kobiet po in vitro. No ale Białystok jest kolebką in vitro w Polsce wiec pewnie robią tam badania dotyczące zdrowia dzieci po in vitro czy zagrożen chorobami w przypadku poczecia dzieci ta metodą. U mnie na zestaw badań prenatalnych składało się: 1. USG genetyczne i test PAPPA (11 a 13 +6 dni tygodniem ciąży z oceną NT i NB) 2. AFP i beta-HCG ( test podwójny) 3. badanie USG miedzy 18 a 22 tyg ciązy +test potrójny. - wszystko na koszt NFZ. Nie było podstaw do robienia badań inwazyjnych. Bo wyniki 1 i 2 wyszły znacznie poniżej "normy".
Szanowne Panie ! W Polsce w ciągu roku u ok. 3-5 % nienarodzonych dzieci rozpoznaje się wady wrodzone. W chwili obecnej nie istnieje badanie diagnostyczne, które umożliwia w 100% wykluczenie wszystkich chorób płodu. Dostępne są natomiast badania, które mogą określić ryzyko wystąpienia wad. Do najbardziej skutecznych i polecanych przez Nas należy Test PAPP-A wykonywany w 1 trymestrze ciąży. Jeżeli jest Pani w 2 trymestrze ciąży polecamy wykonanie Testu Podwójnego lub Potrójnego.
Dlaczego powinno się wykonywać badania prenatalne u wszystkich ciężarnych?
W większości krajów proponuje się przeprowadzanie diagnostyki prenatalnej u ciężarnych po 35 roku życia, ponieważ w tym wieku ryzyko urodzenia dziecka z zespołem Downa i innymi nieprawidłowościami chromosomalnymi gwałtownie rośnie. Pacjentki te stanowią jednak tylko 5 % ciężarnych i rodzą co piąte dziecko obciążone tym zespołem. Niestety ok. 80% dzieci z zespołem Downa to dzieci matek poniżej 35 roku życia.
Jaka jest skuteczność testów prenatalnych?
Test PAPP-A jest najbardziej czuły ze wszystkich badań nieinwazyjnych a jego skuteczność w wykrywaniu zespołu Downa (w połączeniu z oceną NT i NB w badaniu USG) ocenia się na 95%. Czułość Testu Podwójnego i Testu Potrójnego ocenia się na ok. 60%. Badania nieinwazyjne są całkowicie bezpieczne dla płodu i matki.
Kto powinien wykonać badania prenatalne nieinwazyjne?
Test PAPP-A, Podwójny i Potrójny są przeznaczone dla wszystkich pacjentek ciężarnych niezależnie od wieku. Ciężarne przed 35 rokiem życia mogą wykonać testy w celu określenia ryzyka wystąpienia wady i nie narażają swego nienarodzonego dziecka na niebezpieczeństwo związane z badaniami inwazyjnymi. Przyszłe matki po 35 roku życia mające wskazanie do wykonania badań inwazyjnych ze względu na wiek, a boją się tego zabiegu, mogą oprzeć swoją decyzję na wynikach nieinwazyjnych testów prenatalnych. W innych krajach europejskich test PAPP-A jest przyjęty jako standard opieki na ciężarną.
Kiedy należy wykonać testy nieinwazyjne?
Test PAPP-A wykonywany jest w 1 trymestrze ciąży pomiędzy 11 a 13 +6 dni tygodniem ciąży, kiedy wielkość płodu - CRL zawiera się w przedziale 45-84mm. Test podwójny wykonujemy od 14 do 16 tygodnia ciąży. Test potrójny między 15 a 20 tygodniem ciąży.
Na czym polegają testy?
Składają się one z dwóch części: szczegółowego badania USG płodu i badania biochemicznego z krwi pobranej od ciężarnej. W badaniu USG dokładnie oceniamy wiek ciąży i jej rozwój a w badaniu pomiędzy 11 a 13 +6 dni tygodniem ciąży szczególnie zwracamy uwagę m.in. na pomiar warstwy płynu w obrębie szyi płodu – tzw. przezierność karkową - NT i obecność kości nosowej - NB, które są ważnymi markerami ultrasonograficznymi zespołu Downa, Edwardsa i Pateau. W teście PAPP-A oznaczamy białko PAPP-A i wolną podjednostkę beta HCG, test podwójny polega na oznaczeniu AFP i wolnej podjednostki beta-HCG, w teście potrójnym oznaczamy stężenia AFP, HCG i uE3, które są markerami biochemicznymi nieprawidłowości chromosomalnych. Następnie powyższe wyniki biochemiczne i ultrasonograficzne łącznie z innymi danymi od pacjentki są poddawane analizie komputerowej za pomocą specjalnych Programów Fetal Medicine Foundation Profesora Nicolaidesa z Londynu i LifeCycle Elipse w celu obliczenia ryzyka wystąpienia zespołu Downa, Edwardsa i Pateau.
Jak interpretować wynik testu i co on oznacza?
Wynik nieprawidłowy oznacza, że pacjentka znajduje się w grupie podwyższonego ryzyka wystąpienia np. zespołu Downa i w tym przypadku wskazana będzie dalsza diagnostyka inwazyjna: biopsja trofoblastu, amniopunkcja lub kordocenteza. Wynik nieprawidłowy testu nie oznacza, więc od razu choroby u płodu. Oczywiście im wartość ryzyka jest większa tym jest wyższe prawdopodobieństwo choroby dziecka. Należy pamiętać, że większość kobiet z grupy podwyższonego ryzyka urodzi zdrowe dziecko. Wynik prawidłowy nie wskazuje na brak choroby, lecz na niskie ryzyko jej wystąpienia. Niestety w 100% nie można tu też wykluczyć choroby u płodu. Jednak w tych przypadkach badania inwazyjne zazwyczaj nie są zalecane gdyż ryzyko utraty ciąży związane z ich wykonaniem jest większe od ryzyka wystąpienia nieprawidłowości u płodu. Pacjentka może poddać się badaniom inwazyjnym na własną prośbę.
Gdzie można wykonać badania bezpłatnie?
W Pracowni Mastermed badania prenatalne zarówno badania nieinwazyjne, tj. badania USG (11-13+6 dni tydzień i 18-22 tydzień ciąży), Test PAPP-A, Test Podwójny, Test Potrójny jak i badania inwazyjne (amniopunkcja) są wykonywane bezpłatnie pacjentkom z grupy podwyższonego ryzyka w ramach Programu Badań Prenatalnych finansowanego przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Warunkiem zakwalifikowania do badań bezpłatnych jest skierowanie wystawione przez lekarza prowadzącego z informacją o wskazaniach do badań.
Kto może wykonać badania bezpłatnie ?
Ciężarne, u których:
wiek w chwili urodzenia dziecka przekroczy 35 lat, stwierdzono nieprawidłowości w badaniu USG sugerujące wystąpienie wady u płodu, uzyskano nieprawidłowy wynik badań biochemicznych, w poprzedniej ciąży u płodu lub dziecka wystąpiły wady genetyczne, stwierdzono aberracje chromosomalne (u ciężarnej lub u ojca jej dziecka), stwierdzono znacznie wyższe ryzyko urodzenia dziecka z wadą (stosowane we wczesnej ciąży leki przeciwpadaczkowe, inne leki i antybiotyki teratogenne, chemioterapia, promienie rtg , wcześniejsze wielokrotne poronienia, ciąża po in vitro, po inseminacji z powodu azoospermii)
Szczegółowe informacje dotyczące diagnostyki prenatalnej dostępne są pod nr telefonu 085 742 30 30. |
|
Śmietnik
|
Temat, podejrzewam nie będzie miał dużego odezwu, dlatego postanowiłam tutaj umieścić swoje wypociny na temat dostawania się do policji.
Na początku zaznaczam, że moje sprawozdanie będzie z lekka nieaktualne, ponieważ właśnie wchodzą nowe zasady naboru, o których, jeśli interesują Was sprawy czysto techniczne, możecie poczytać tutaj http://www.policja.pl/rekrutacja/ . Sam proces generalnie się nie zmienił, składa się z tych samych etapów, zmieniły się natomiast kryteria oceny, na wyraźnie łagodniejsze.
Wiadomo, zanim się coś zacznie, należy zebrać komplet dokumentów (m.in. zaświadczenie o niekaralności) i złożyć je w Komendzie Wojewódzkiej Policji. Do mojego miasta wojewódzkiego mam ponad 150 km i to jest pewien kłopot. Przez ostatnie 3,5 m-ca odbyłam 8 wypraw do Gdańska w związku z naborem, a to jeszcze nie koniec… No, ale miałam trzymać się konkretów, a nie marudzić Od razu zostaje wyznaczony termin kolejnych odwiedzin komendy, podczas których ok. 80-osobowa grupka kandydatów zostaje poinformowana o przebiegu całego procesu (bez sensu, bo na stronie internetowej można znaleźć dużo dokładniejsze informacje, no ale formalność należy zachować -_- ). Wręczone zostają skierowania na dwa pierwsze etapy – test wiedzy ogólnej (TWO) i sprawności fizycznej, które przeprowadzane są w Szkole policyjnej (np. w Słupsku). To, co uderza na samym początku, to proporcja między kandydatkami a kandydatami. Kobiet, chętnych do pracy w prewencji, jest co najmniej dwa razy więcej niż mężczyzn (wszystkie szacunki podawane są na podstawie własnych wrażeń). Po TWO proporcja ta zmienia się jeszcze drastyczniej. Zestawy TWO składają się z 40 pytań wybranych z blisko 700 (dostępnych w Internecie). Sprawdzają one głównie znajomość Ustawy o Policji i wiedzy na temat społeczeństwa. By przejść do drugiego etapu, należało odpowiedzieć na 25 pytań. Test sprawności fizycznej nastręcza znowu sporo problemów kobietom. Jest to tor przeszkód, który należy pokonać w określonym czasie (takim samym dla pań i panów). Krótszy czas przeliczany jest na punkty. W zeszłym roku przystąpiłam do niego w gronie ok. 25 osób. Oprócz mnie zaliczyła go jeszcze jedna kobieta i wszyscy mężczyźni w liczbie 5. W tym roku grupka była prawie dwa razy liczniejsza. Szczęśliwych pań było wyraźnie więcej, choć mogło to wynikać z faktu, że niejedna podchodziła do tego egzaminu drugi raz. Kolejnym etapem jest tak zwany MultiSelect. Kandydaci rozwiązują różnego typu zadania przed komputerem. Jest ich, jeśli się nie mylę, około 700. Mają one sprawdzić zdolności intelektualne, zachowania społeczne, stabilność i postawę w pracy kandydata. Zaraz po teście następuje rozmowa z psychologiem. Muszę przyznać, że nie jest ona łatwa, zważywszy na to, że uporanie się z wcześniejszym zadaniem pochłania sporą ilość energii. Rozmówczyni ocenia nas głównie pod względem swobody wypowiedzi, jej struktury, zasobu słownictwa itp. MultiSelect to etap, podczas którego podobno polega najwięcej kandydatów. Tutaj powinęła mi się noga w zeszłym roku – drastycznie mało punktów dostałam za część badającą moje zrównoważenie W tym roku się udało, choć jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z dokładnymi wynikami tego testu. Oblanie MultiSelect dyskwalifikuje kandydata na rok. Dalej mamy wywiad zorganizowany. Wydaje mi się, że jeden z prostszych etapów (ponieważ można się do niego wcześniej przygotować i nie wymaga wkuwania jakiś ustaw), choć może trochę stresujących. Polega on na udzielaniu odpowiedzi na pytania zespołu, który ocenia motywację do podjęcia służby w Policji, autoprezentację, formułowanie myśli, nawiązywanie i utrzymywanie kontaktu oraz współpracę i współdziałanie w grupie. Po zaliczeniu tego etapu (należy uzyskać co najmniej 60% punktów), kandydat kierowany jest na badania lekarskie. Należy uzyskać pozytywne wyniki u kilkunastu lekarzy (laryngolog, chirurg, okulista, stomatolog, ginekolog, badanie rendgenowski, badanie EKG, bardzo szczegółowe badanie krwi i moczu, lekarz ogólny, psycholog, dermatolog, neurolog...). Najbardziej męczącym jest badanie psychologiczne, które trwa kilka godzin. Dalej następuje tzw. postępowanie sprawdzające. Kandydat składa wypełnioną ankietę bezpieczeństwa osobowego, na podstawie której ustalane jest, czy może on mieć dostęp do informacji niejawnych. Jeśli wszystko jest w porządku, sumowane są punktu, które uzyskał podczas pierwszych czterech etapów oraz punkty preferencyjne (np. za wykształcenie wyższe, znajomość języków obcych) i tworzona jest lista rankingowa. Szczerze mówiąc to nie wiem, co dalej. Teoretycznie określona liczba osób z największą ilością punktów (w praktyce często wszyscy, którzy całe postępowanie przeszli), zostaje funkcjonariuszami. W rzeczywistości, podejrzewam, trzeba najpierw załatwić sobie miejsce pracy. W międzyczasie przeprowadzany jest jeszcze tak zwany wywiad środowiskowy. U mnie wyglądało to tak, że mój dzielnicowy przeprowadził ze mną krótką rozmowę i wypełnił jakiś kwestionariusz. Przy okazji dowiedziałam się, że w mojej miejscowości raczej nie mam co liczyć na posadę. Generalnie występuje duże zapotrzebowanie na funkcjonariuszy Policji, ale głównie dotyczy to dużych miast. Przesiew jest niezły - z kilku tysięcy kandydatów dostaje się kilkadziesiąt osób. A najlepsze jest to, że w Policji teoretycznie brakuje pracowników.
Nacia, wspominałaś, że interesują Cię pytania na testy. Testów przechodziłam kilka, o które konkretnie pytasz?
|
Może ktoś może pomóc
|
To piękny rudo-biały półdługowłosy kot z agrestowozielonymi oczami. Może mieć 4-8 lat, bardzo trudno ocenić wiek bezdomnego zwierzęcia, które przez większość życia cierpiało głód. Jego historia jest bardzo smutna. Znaleźliśmy go leżącego w krzakach na warszawskim Mokotowie. Wyglądał, jakby umierał, był bardzo wychudzony i obolały. W następnych dniach poweselał - je, nie wymiotuje, załatwia się do kuwety, nadstawia głowę do głaskania, mruczy. Niestety, badania krwi wykazały mocznicę i FIV - koci zespół nabytej nieodporności, czyli chorobę, na którą nie zapadają ludzie ani inne zwierzęta poza kotami. Zarażenie kota przez innego kota może nastąpić poprzez krew, czyli przez pogryzienie (i nie jest wcale takie proste!). Wirus ginie zaraz po wydostaniu się z organizmu kota, więc nie można np. przenieść go na ubraniu, butach, sierści itd. Tak czy inaczej, Rudy powinien znaleźć dom, gdzie będzie odizolowany od zdrowych kotów (np.przebywać w innej części domu, jeśli ktoś ma taką możliwość). Ale uwaga: może mieszkać w jednym pomieszczeniu z innym kotem chorym na FIV. Taki dom przede wszystkim pragnęlibyśmy mu znaleźć, choć będziemy wdzięczni za każdy. Może też mieszkać w domu bez kotów albo w domu, gdzie są psy. U weterynarza reaguje na psy bardzo spokojnie. My mieszkamy w małym wynajmowanym mieszkaniu, gdzie nie ma możliwości oddzielenia Rudego od naszych własnych kotów (sytuacja jest tego rodzaju, że i jeden z naszych kotów jest tam "nielegalnie"). Z tego powodu od dłuższego czasu Rudy tuła się po różnych miejscach - i jesteśmy przerażeni, bo kończą nam się już pomysły. Wszystkie te miejsca są tylko na chwilę. Teraz jest to kawalerka naszego znajomego, który na kilka dni wyjechał. On także ją wynajmuje, a właściciel kategorycznie nie zgadza się na kota. Co gorsza, ma klucze i w każdej chwili może zrobić "nalot" i np. wygonić kota. Ja i mój narzeczony na zmianę przyjeżdżamy do Rudego z innej dzielnicy. Rudy nie jest wykastrowany (będzie go można wykastrować, jeśli spadnie mu kreatynina we krwi, a na razie jest wysoka). Mimo to zawsze załatwia się do kuwety (być może ktoś wyrzucił go z domu?) i NIGDY nie znaczy terenu. Jego mocz jest bezwonny, co cechuje koty z chorobami nerek. Schronisko oznaczałoby dla niego śmierć, w azylach dla kotów go nie chcą, bo nie jest wykastrowany, a poza tym chory kot nie ma tam szans przetrwania. Przed Rudym mogą być miesiące albo lata życia. Być może nie więcej niż rok, a może o wiele mniej. Bardzo potrzebuje spokoju i odpoczynku. W jednym z azylów powiedziano nam uczciwie, że bardziej humanitarnie niż oddawać go do schroniska będzie go uśpić, mimo że lekarze nie widzą wskazań do eutanazji. Po prostu w azylu byłby skazany na powolną śmierć. "Jeśli nie znajdzie się dla niego prywatny dom, lepiej będzie się na to zdecydować" - usłyszeliśmy. Jesteśmy załamani tym, że nikt go nie chce, i że w tym kraju zwierzęta umierają tylko dlatego, że nie mogą znaleźć domu. Jeśli znajdzie się wspaniały człowiek, który da mu u siebie schronienie, będziemy płacić za jedzenie i leczenie Rudego, a także pomagać we wszystkim, co dotyczy opieki nad nim. Jeśli zechce go przygarnąć osoba, która ma już kota z FIV, możemy pomagać także w leczeniu jej kota. Nie jesteśmy zamożnymi ludźmi, ale nigdy nie było, nie jest i nie będzie nam żal pieniędzy na ratowanie życia zwierząt. Prosimy, pomóż nam. Weź Rudego do domu. To śliczny, dobry, mądry kot. Nie chcemy go usypiać. Jeśli się zdecydujesz, we wszystkim Ci pomożemy. Nie będziesz z tym sam. Oto szczegółowe badania Rudego: Rudy ma FIV (to nie jest choroba sama w sobie; ona tylko powoduje, że kot łatwiej zapada na wszystkie infekcje - z FIV kot teoretycznie może żyć długie lata). Gorsza jest mocznica: w tym momencie ma wysoką kreatyninę (4,2) i mocznik (324). USG wykazało, że nie ma żadnych nowotworów. W tej chwili jest leczony Interferonem i czuje się naprawdę dobrze jak na kota z mocznicą - je, pije, łasi się, załatwia się, interesuje się światem, lubi leżeć na słońcu. Oczywiście dużo śpi, ale nie jest osowiały. Ma nadżerki w pyszczku i ułamany jeden kieł - to efekty życia na dworze. Morfologię ma dość dobrą, dobre są wyniki hormonu tarczycy i wiele innych parametrów. Jego problem to kreatynina i mocznik - obecnie dwa razy w tygodniu ma kroplówkę, którą możemy nawet robić mu sami (nauczyliśmy się przy Rudym) w domu osoby, która go przygarnie. Je karmę dla "nerkowców", Trovet i Renal, którą też możemy mu kupować. Prosimy, daj mu szansę. Nie mamy pojęcia, co robić. Nie wiemy, jak długo będzie mógł być w tym pustym mieszkaniu. Może tylko kilka dni. Prosimy zwłaszcza osoby, które mają już kota z FIV i mogłyby znaleźć trochę miejsca - naprawdę niedużo - dla Rudego - odezwijcie się, pomóżmy razem Twojemu kotu i Rudemu. Zadzwoń do nas lub napisz, jeśli możesz pomóc. Rudy jest w Warszawie, ale możemy go przewieźć także do innego miasta, choć ze względu na jego zdrowie (i nasz wkład w opiekę nad nim) lepiej byłoby, aby znalazł dom gdzieś niedaleko. Prosimy, uratuj go. On chce żyć, widzimy to. Podarujmy mu jeszcze trochę czasu. Oto nasz mail: kot-rudy@wp.pl Joanna
|
Odcinek 14 - "Tell Me Sweet Little Lies"
| |
Derek pobiera krew od Meredith, bo jej mamy nie chcą przyjąć do programu bez pełnej historii rodziny. Izzie i George żądają by pies odszedł. Pogotowie przewozi Ricka Freeark, lat 29, który ma odcięte trzy palce u lewej ręki. Rick gra w zespole na gitarze i bardzo mu zależy by mu przyszyli te palce. Derek ogląda rany i stwierdza, że można je przyszyć. Pani Larson miała operację biodra i tydzień temu powinna była wyjść ze szpitala, ale odmawia i wciąż w nim jest. Oznajmia George'owi, że zostanie w szpitalu dopóki jej pokój w mieszkaniu córki nie będzie gotowy. Yumi Miyazaki, lat 22, zgłosił się do szpitala z uporczywą czkawką. Po lekach czkawka ustała tylko na chwilę i powróciła. Miranda każe ją prześwietlić. Yumi uczestniczy w konkursach jedzeniowych. W czasie obchodu Miranda zaczyna rodzić. Addison ją bada i stwierdza, że to fałszywy alarm. Uważa, że Miranda, powinna zwolnić z pracą, ale ta nie zamierza. Addison prosi Izzie by uważała na Mirandę. Naomi Cline, 43 lata miała trzy lata temu wstawioną świńską zastawkę, która się już zdegenerowała, choć powinna wytrzymać z 10 lat. Naomi jest bardzo szczęśliwa, bo się zaręczyła. Meredith uważa, że kobieta jest na haju, bo nikt nie jest aż tak szczęśliwy. George wymyśla, że pani Larson może mieć wpadniętą miednicę i przenosi ją na oddział ginekologiczny na badania. Izzie układa ogłoszenie o psie, bo nie chce by George się wyprowadził. Pielęgniarki piszą protest do Richarda, bo są przepracowane. Prześwietlenie wykazuje, że Yumi ma rozerwany przełyk i trzeba ją zoperować. Yumi nie mówi po angielsku, więc Mirana każe Alexowi załatwić tłumacza, bo nie jest pewna czy jej manager mów jej prawdę. Christina przygotowuje Ricka do operacji, nie wierzy, że chłopakowi uda się rzucić palenie, a jeśli nie to są małe szanse, że palce się przyjmą. Pani Larson wraca na chirurgię, bo na ginekologii stwierdzili, że ma wyciętą macicę. Meredith informuje Burke'a, że test toksykologiczny Naomi wyszedł negatywnie. Preston zaprasza Meredith na obiad do siebie i Christiny i kłamie, że ona się do niego wprowadziła. A Meredith kłamie, że Christina mówiła jej o tym. Derek jest wściekły ma Christinę, że powiedziała Rick'emu, że nie musi rzucać palenia. Chce by go przekonała, że ma zły dzień i nie wiedziała, co mówi. Christina zarzuca Derekowi, że jest kłamcą, który złamał serce jej najlepszej przyjaciółki i jeśli każe jej okłamywać pacjentów to ona będzie ich okłamywać. Alex przyprowadza tłumacza, ale Yumi wyszła ze szpitala. Rick mówi Christinie, że to co mu powiedziała, dało mu do myślenia i nie chce być żałosnym facetem z niedopałkiem w ręce. Rano wypalił ostatniego papierosa, ale nie wiedział, że to jego ostatni. Christina pozwala mu wypalić ostatniego papierosa. Przyłapuje ich na tym Derek i odsuwa Christinę od operacji. Meredith pyta, Christinę jaka jest prawda z tym wprowadzeniem się do Prestona. Christina wyjaśnia, że powiedziała mu, że się wprowadza, ale zachowała swoje mieszkanie. George próbuje przekonać lekarza z oddziału zakaźnego, że pani Larson ma wirus gorączki zachodniego Nilu. Pani Larson oczarowuje lekarza, a ten zabiera ją na badania. Naomi podpisuje zgodę na operację. Uważa, że Meredith, powinna się więcej uśmiechać. Na korytarzu Meredith spotyka jej męża, który stwierdza, że jego żona jest męcząca, a jej zachowanie nienaturalne, bo nikt nie jest aż tak szczęśliwy. Meredith zleca zrobienie jej testu na toksyny. Sanitariusze przywożą Yumi, która upadła na Smakach Seattle i wymiotowała krwią. Wszystko wskazuje na rozerwanie przełyku. W czasie operacji Yumi Miranda znowu zaczyna rodzić. Wzywają Richarda. Burke jest zły na Meredith, że podrobiła jego podpis i zleciła szczegółowe badania krwi Naomi. Kobieta nie jest na narkotykach, ale ma bardzo wysoki poziom serotoniny. Po pierwszej operacji stwierdzono u niej astmę. W płucu Naomi znajdują, rakowiaka, który jest bardzo trudny do wykrycia. Maskuje się wieloma objawami m.in. wadą zastawki i wysokim poziomem serotoniny we krwi, a ona wywołuje fałszywą euforię. Jej mąż się cieszy, że Naomi stanie się normalna po operacji. George dowiaduje się od córki pani Larson, że ona nie przygotowuje jej pokoju w swoim domu tylko ma zamieszkać w domu opieki. Pani Larson przyznaje się George'owi, że boi się iść do domu opieki, bo prze to stanie się stara. George zapewnia ją, że to niemożliwe by stała się stara. Ona rozumie, że musi tam pójść i zachęca George by walczył z psem, by walczył o swoje. Przełożona pielęgniarek informuje Richarda, że pielęgniarki będą strajkować przez 10 dni od teraz. Manager Yumi przychodzi i ją przeprasza. Alex prosi Izzie by otworzyła wyniki jego egzaminu. Ona to robi i mu gratuluje. Addison każe Mirandzie odpoczywać w łóżku, aż do porodu. Miranda ostrzega swoich stażystów, że może być w ciąży, ale w ciąż jest dr Bailey, widzi wszystko, obserwuje ich i wróci. Meredith mówi, Christinie by nie mówił jednak Prestonowi, że się nie wprowadza. George rozumie, że Meredith ma ciężki okres, ale uważa, że nie powinna była wybierać psa zamiast niego. On jest jej przyjaciele i zasługuje na szacunek i lepsze traktowanie niż pies, którego wzięła za funta ze schroniska. George oświadcza, że się nie wyprowadzi. Izzie, Meredith i George zawożą psa Derekowi i Addison. Meredith ostrzega Dereka, że ten pies gryzie wszystko i zapewnia go, że nie musi tego robić. On stwierdza, że to tylko pies i nic nie oznacza.
|
Bożego Ciała
|
Krew naszego Boga
 Hostie zachowujące świeżość przez wieki i inne niezwykłe zjawiska. Znamy już 130 cudów eucharystycznych.
Jedną z podstawowych prawd wiary katolickiej (i prawosławnej) jest to, że podczas eucharystii następuje przeistoczenie chleba i wina w rzeczywiste ciało i krew Chrystusa. W ciągu dwóch tysięcy lat wielu chrześcijan zwątpiło w tę tajemnicę wiary. Zdarzały się jednak w historii wydarzenia, które mogły dopomóc owej wierze.
Lanciano - mięsień sercowy
Według źródeł kościelnych w ciągu 1250 lat - od roku 750 do dziś - w różnych miejscach na świecie odnotowano ponad 130 cudów eucharystycznych. W wielu z nich hostia i wino w chwili konsekracji zamieniły się w rzeczywiste ciało i krew. W innych przypadkach hostie w niewytłumaczalny sposób nie podlegają prawom natury i nie ulegają rozkładowi, tylko zachowują świeżość, jakby dopiero zostały wypieczone.
Najbardziej znany jest cud właśnie z 750 r. - wydarzył się w klasztorze w Lanciano we włoskiej prowincji Chieti nad Adriatykiem. Według przekazów historycznych pewien mnich odprawiający mszę świętą zwątpił w obecność Chrystusa. W momencie konsekracji hostia stała się kawałkiem ciała, a wino - krwią. Przerażony ksiądz chciał ten fakt ukryć przed wiernymi. Jednak krew kapiąca z hostii płynęła tak obficie, że nie było takiej możliwości. Szybko okazało się, że ciało pozostało nienaruszone, a krew zmieniła się w pięć nieregularnych bryłek. Wieść o cudzie poszybowała w świat. Miejscowi zakonnicy otrzymali od arcybiskupa pozwolenie na zbadanie grudek krwi. Postanowili je zważyć i okazało się, że jedna grudka waży dokładnie tyle samo co pięć, a ciężar najmniejszej był równy ciężarowi największej. Fragment ciała oraz krew otoczono kultem.
W 1970 r. relikwie po raz kolejny poddano badaniom naukowym. Na czele komisji naukowej stanęli prof. Odoardo Linoli, specjalista anatomii, oraz prof. Ruggero Bertelli, anatom z Uniwersytetu w Sienie. Chociaż dokładne ważenie próbek krwi nie potwierdziło wyników badań sprzed wieków, to jednak i tak dało zaskakujące rezultaty. Okazało się bowiem, że są to skrzepy krwi ludzkiej o normalnym składzie chemicznym, na dodatek frakcjonowanie protein w skrzepach było normalne i zachowujące procentową proporcję odpowiadającą świeżej krwi. Zbadano jej grupę. Okazało się, że jest to grupa AB, czyli taka sama co na Całunie Turyńskim i na chuście z Oviedo, otaczanych kultem jako płótna pogrzebowe Jezusa (pisaliśmy o nich w "Ozonie" 22/2006).
Obecność tej samej grupy krwi potwierdzono, badając ciało, w które przemieniła się hostia. - Fragment ciała jest przekrojem serca i jest doskonale widoczne, że mamy do czynienia z prawą i lewą komorą sercową - napisał w swym raporcie prof. Linoli. - Jest to fragment zmumifikowany, ale niezmieniony od 1200 lat, choć nie znaleziono żadnych śladów środków mumifikujących - dodawał. Rezultatów tych analiz nigdy nie podważono.
Cud i początek święta Bożego Ciała
Podobne zdarzenie miało miejsce w 1263 r. w miejscowości Bolsena we Włoszech. W drodze do Rzymu ksiądz Piotr z Pragi zatrzymał się tam, by przy grobie św. Krystyny odprawić mszę świętą. W czasie przeistoczenia z hostii zaczęły na ołtarz skapywać krople krwi. Ksiądz przerwał mszę, zawinął hostię w korporał i chciał pójść do zakrystii. Kilka kropel spadło na posadzkę. Ksiądz zemdlał. Wierni ruszyli na pomoc i odkryli tajemnicę.
W tym czasie w pobliskim Orvieto przebywał papież Urban IV. Wysłał on do Bolsena miejscowego biskupa i dwóch teologów: Tomasza z Akwinu i Bonawenturę z Bagnoregio, by zbadali wydarzenie. Dwaj najwybitniejsi myśliciele chrześcijańscy tamtej epoki - św. Tomasz i św. Bonawentura - osobiście zajęli się sprawą. Kiedy zdali relację papieżowi i potwierdzili zaistnienie cudu, Urban IV nakazał przeniesienie zakrwawionego korporału w uroczystej procesji do Orvieto.
Zdarzenie to upewniło Urbana IV co do słuszności powziętej przez niego decyzji o ustanowieniu nowego święta - Bożego Ciała. Rok później papież napisał dotyczącą tej sprawy bullę "Transiturus". Do dziś korporał z 25 śladami krwi przechowywany jest w katedrze w Orvieto, natomiast w Bolsena zachowano poplamione krwią kamienie. Choć relikwii tych nie poddano dotychczas żadnym badaniom naukowym, są one uznawane przez Kościół. W 1990 r. uroczystości Bożego Ciała przewodniczył tam Jan Paweł II.
Siena - nieustannie świeże hostie
Jeden z najbardziej znanych cudów eucharystycznych miał miejsce w Sienie 14 sierpnia 1730 roku. Z tabernakulum kościoła św. Franciszka ukradziono puszkę z konsekrowanymi hostiami. Kilka dni później hostie odnalazły się - w puszce przeznaczonej na ofiary. Okazało się, że ani jedna nie zginęła - było ich 348 całych i 6 połówek. Źródła nie wspominają, dlaczego po odnalezieniu nie zostały spożyte przez kapłana. Możemy się jedynie domyślać, że albo były mocno zabrudzone, albo wierni, którzy zebrali się w kościele na modlitwie, wymusili na kapłanach ich wystawienie. W takich sytuacjach Kościół dopuszcza pozostawienie hostii aż do momentu rozkładu. Tymczasem w Sienie rozkład nie nastąpił. Hostie zachowywały świeżość i zapach, tak jakby dopiero zostały upieczone.
W roku 1914 na polecenie papieża św. Piusa X grupa naukowców ze Sieny i Pizy przeprowadziła bardziej szczegółowe badania hostii. Na czele zespołu stał prof. Siro Grimaldi, chemik z Uniwersytetu w Sienie. Wykonane wówczas testy skrobi i kwasu wykazały normalne ich zawartości. Stwierdzono także, że zostały wypieczone z przesianej mąki pszenicznej. W książce "Naukowy czciciel", napisanej już po zakończeniu badań, prof. Grimaldi usiłował odpowiedzieć na pytanie, dlaczego hostie tak długo zachowują świeżość: "To zjawisko wyjątkowe, które obala naturalne prawo zachowania materii organicznej" - pisał Grimaldi.
Kolejne badania przeprowadzono w 1922 r. Ich wyniki okazały się identyczne. Włoski fizyk Enrico Medi po badaniach napisał: "Mamy tutaj do czynienia z interwencją Przyczyny, która nie jest przedmiotem badań nauki. Ta bezpośrednia interwencja Boga jest cudem w ścisłym tego słowa znaczeniu, który nieustannie trwa przez wieki, aby świadczyć o rzeczywistej obecności Chrystusa w Eucharystii". Cudowne hostie do dziś są całe i w doskonałym stanie. - Tu jest obecność! - tak po adoracji cudownych hostii w Sienie mówił w roku 1980 Jan Paweł II.
Cuda eucharystyczne odnotowano nie tylko we Włoszech, lecz także we Francji, Niemczech, Czechach, Portugalii i Polsce (m. in. w Poznaniu, Glotowie, Dubnie i Jankowicach koło Rybnika). - Każdy znak niech nam pomaga zrozumieć choć trochę Wielką Tajemnicę - mówi bp Józef Zawitkowski.
|
Jeśli kotlet, to sojowy
|
Poniżej wklejam wywiad znaleziony w serwisie rp.pl http://www.rp.pl/artykul/76580.html Mój komentarz pod tekstem.
Rozmowa z Katarzyną Pryzmont, dietetykiem Akademii Medycznej z Centrum Odchudzania i Edukacji Żywieniowej Corpus Delecti źródło: Rzeczpospolita
Rz: Czy wegetarianizm jest zdrowy?
Katarzyna Pryzmont: Dobrze zbilansowana dieta wegetariańska wpływa korzystnie na stan zdrowia organizmu. Zmniejsza ryzyko wystąpienia niektórych chorób, np. układu krążenia, nowotworów, otyłości. Mięso powinny zastąpić nasiona roślin strączkowych i otrzymywane z nich produkty, np. tofu, masło arachidowe, a miejsce mleka u wegan powinno zostać zastąpione mlekiem sojowym. W codziennej diecie powinny się znaleźć produkty zbożowe, warzywa, roślinne zamienniki mięsa oraz nabiał. Zaleca się łączenie fasoli z ryżem, omletu z groszkiem, kaszy z grzybami.
Czy każdy może zostać wegetarianinem? Komu odradzany jest ten styl życia?
Wegetarianie nie spożywają mięsa i ryb, a także owoców morza. Tego typu dietę poleciłabym głównie osobom z nadwagą, otyłością, nadciśnieniem czy wysokim stężeniem cholesterolu lub trójglicerydów we krwi. Starsze osoby niejedzące mięsa mogą mieć niedobór witaminy B12, dzieci niedobór witaminy D. Dietetycy są ostrożni w polecaniu diety wegetariańskiej. Właściwe jej skomponowanie nie jest proste. Dlatego, zwłaszcza w przypadku radykalnych odmian wegetarianizmu (weganizm, frutarianizm), zaleca się uzupełnianie jadłospisu specjalnymi preparatami. Tych dwóch odmian nie polecałabym nikomu, a w szczególności dzieciom, kobietom ciężarnym i karmiącym, osobom dotkniętym chorobami metabolicznymi, np. cukrzycą, oraz osobom w podeszłym wieku.
Jakie są korzyści z niejedzenia mięsa?
Wegetariańskie menu ma niską zawartość tłuszczu i nasyconych kwasów tłuszczowych. Spożywa się więcej błonnika pokarmowego, witaminy C.Dzięki temu można schudnąć, obniżyć ciśnienie, wyrównać cukier we krwi oraz stężenie cholesterolu i trójglicerydów.
Od lat lekarze przekonują, że mięso jest zdrowe, bo jest źródłem białka. Czy rzeczywiście jest niezbędne?
Mięso jedzone w małych ilościach, odtłuszczone, bez skóry i gotowane to przede wszystkim pełnowartościowe białko. Jednak nie każdy wie, że spożywanie mięsa w dużych ilościach niesie ze sobą zwiększone ryzyko zachorowania na nowotwór jelita grubego, miażdżycę i inne choroby metaboliczne. Poza tym spożywanie nadmiernej ilości mięsa może prowadzić do chorób tarczycy, nadciśnienia. Mięso zawiera duże ilości pestycydów i antybiotyków, którymi karmione są zwierzęta hodowlane, substancje hormonalne, trujące glikozydy, adrenalinę związaną ze stresem zwierząt podczas hodowli i ich uśmiercania.Według najnowszych zaleceń American Dietetic Association zaleca ograniczenie spożycia czerwonego mięsa nawet do jednego posiłku tygodniowo.
Dosyć często u roślinożerców występuje niedobór żelaza i białka. Jak temu zapobiegać?
Najwięcej żelaza jest w zielonych warzywach, nasionach strączkowych oraz w pełnoziarnistym pieczywie. Wystarczy te produkty łączyć z owocami bogatymi w witaminę C, ponieważ wtedy zwiększa się przyswajanie żelaza.Rzekomy niedobór białek oraz aminokwasów wśród wegetarian stosujących zrównoważoną dietę nie został nigdy dowiedziony. Głównym źródłem białka w diecie wegetariańskiej, w zależności od odmiany diety, mogą być jaja, mleko i jego przetwory lub rośliny wysokobiałkowe, takie jak np. rośliny strączkowe czy kasze.
Czym grozi niedobór żelaza?
Mamy gorszą sprawność fizyczną, obniża się koncentracja, sprawność umysłowa, osoby z niedoborem mogą miewać złe nastroje, mieć niską odporność, zaburzenia rytmu serca. Brak żelaza może powodować anemię. Dlatego wegetarianie raz na pół roku powinni robić sobie badania krwi, by sprawdzić, czy nie zagraża im niedokrwistość związana z niedoborem witaminy B12 lub żelaza. Zbyt mało tej witaminy może prowadzić do zaburzeń w układzie krwionośnym, nieodwracalnego uszkodzenia układu nerwowego oraz niedokrwistości. U osób w podeszłym wieku mogą występować objawy neuropsychiatryczne.
Czy decyzję o odstawieniu produktów zwierzęcych należy skonsultować z dietetykiem?
Zdecydowanie tak. Nie znając możliwości modelowania diety, możemy doprowadzić do niedożywienia lub niedoborów cennych składników mineralnych i witamin. Dietetyk opowie o plusach i minusach takiej diety, poradzi zrobienie badań i zastosuje najlepszą dla każdego dietę. W mojej poradni Corpus Delecti opracowujemy szczegółowe jadłospisy dla wegetarian.W aptekach jest mnóstwo suplementów, dzięki którym nie grozi nam niedobór witamin i minerałów. Czy powinno się je przyjmować?Suplementy są zalecane dla osób niejedzących mięsa oraz produktów mlecznych. Warto skonsultować się z dietetykiem, który poradzi najlepszy preparat witaminowy.
Czy wegetarianizm to dieta na całe życie?
Dla jednych jest to dieta, dla innych styl życia. To zależy, jaka idea przyświeca danej osobie. Myślę, że przeciwnicy zabijania zwierząt czy wyznawcy religii niedopuszczających jedzenia mięsa będą stosować taką dietę przez całe życie. Odżywiając się w ten sposób ze względów zdrowotnych, spożycie mięsa co jakiś czas, np. co tydzień czy co miesiąc, nie wpłynie negatywnie na organizm. Jeżeli dieta jest dobrze ułożona, osoba ma dobre wyniki i czuje się dobrze, nie trzeba przerywać tego sposobu odżywiania.
Czy dieta bezmięsna może być niekorzystna dla zdrowia?
Jeśli stosuje się prawdziwy wegetarianizm, nie ma takiej możliwości. Ważne, aby urozmaicać składniki i ograniczyć niezdrowe tłuszcze.Ale zła dieta wegetariańska może wyniszczyć organizm, doprowadzić do anemii, krzywicy, a nawet do niedorozwoju mózgu.
|
Myślę, że ogólny wydźwięk pozytywny (choć są wpadki w postaci „niepolecania nikomu” weganizmu, albo brak sprostowania, jakoby u wegetarian „często występuje niedobór żelaza i białka”, ale to drobnica). Padły też dwa bardzo ważne – jak na powszechnie czytaną prasę – stwierdzenia, pogrubiłem je w tekście.
|
Być dawcą - być biorcą
|
| Na stronie Fundacji Urszuli Jaworskiej w dziale Byłem Dawcą,pod imieniem Artur można przeczytać jego bardzo wzruszającą wypowiedź o tym jak to się stało . |
Pomyślałam,że przedstawimy pana Artura również tutaj:
Mam na imię Artur, właśnie minął tydzień od dnia kiedy zostałem dawcą szpiku kostnego.
Do banku szpiku kostnego przy Fundacji Urszuli Jaworskiej trafiłem przypadkowo. Moja żona Jola przyniosła deklarację zgłoszeniową od koleżanki z pracy. Po naradzie postanowiliśmy oboje zgłosić się do banku i wysłaliśmy nasze zgłoszenia. Potem otrzymaliśmy informację gdzie mamy się zgłosić do laboratorium, aby tam pobrać nam próbki krwi. To było około 4 – 5 lat temu i prawdę mówiąc oboje o tym zapomnieliśmy.
Ten ciepły czerwcowy wieczór nie zapowiadał jakiegoś zwrotu w moim życiu. Wręcz przeciwnie, romantyczna kolacja z kochaną żoną Jolą nastrajała pozytywnie. Nawet dźwięk niespodziewanie dzwoniącego telefonu nie zepsuł nastroju. Ale.
Jola odebrała telefon i oddając mi słuchawkę chyba już wiedziała o co chodzi. Usłyszałem w słuchawce głos Uli Jaworskiej i pytanie, które przyspieszyło mój puls i poczułem ścisk w gardle. Czy podtrzymuję chęć oddania szpiku kostnego, bo jak stwierdziła jestem zgodny z biorcą w 50%.
Odpowiedź oczywiście mogła być tylko jedna – zgoda. Po zakończeniu rozmowy nastąpiła długa cisza i oboje staraliśmy się ukryć łzy. Kolacji już nie dokończyliśmy, a dobre wytrawne wino miało już inny smak.
Oto jak jeden telefon może namieszać. Umówiłem się z Ulą na pierwsze badania, które odbyły się jak i samo pobranie szpiku w Instytucie Hematologii i Transfuzjologii Kliniki Transplantacji Komórek Krwiotwórczych w Warszawie przy ul. Chocimskiej 5. Czekałem na telefon z wiadomością co dalej. Ula zadzwoniła gdy jechałem z żoną i teściową samochodem do Nałęczowa na wycieczkę. Po usłyszeniu wiadomości z wrażenia pomyliłem drogę – badania potwierdziły zgodność moją z biorcą na 90%. Wtedy dowiedzieliśmy się, że biorcą będzie niemowlę z Poznania. Chłopaki nie płaczą – a jednak.
Zaczęły się bardzo szczegółowe badania i wędrówka po warszawskich przychodniach i szpitalach (Instytut Hematologii, Instytut Higieny, Warszawski Instytut Kardiologii, Szpital Wolski, Przychodnia Rejonowa).
Nachodziły mnie chwile zwątpienia, niektóre badania trzeba było powtarzać lub robić dodatkowe, ale cały czas wspierała mnie moja żona Jola i Ula Jaworska, która wszędzie ze mną jeździła i czuwała nad całym przebiegiem badań.
Ula powiadomiła mnie o dacie przeszczepu – 24.08.2004 r. Na 20 i 10 dni przed tą datą odbyły się dwie autotransfuzje. Pobrano ode mnie 2 razy po 500 ml krwi, którą otrzymałem ponownie tuż po pobraniu szpiku. Nadszedł poniedziałek 23.08.2004 r., ostatnie wyniki badań były kiepskie (niemożliwe!) i stawiały pod znakiem zapytania cały przeszczep. Wtedy Pani doktor Nasiłowska zleciła kolejne badania, których wyniki ostatecznie rozwiały wątpliwości i można było przystąpić do pobrania szpiku. W poniedziałek wieczorem Jola i Ula odwiozły mnie do szpitala. To co zdawał się tak odległe zaczyna być bardzo realne. Chęć wzięcia udziału w tak wielkiej sprawie bierze górę i po kilku czułych słowach i pocałunkach Jola i Ula jadą do domu.
Poszedłem do sali chorych i położyłem się na wskazanym przez pielęgniarkę łóżku. Pacjenci oglądali w telewizji ateńską olimpiadę, ja natomiast po połknięciu niebieskiej pastylki starałem się wyłączyć. W myślach siedziałem na łódce i razem z Tadziem i Bodziem (koledzy z wędkarskich wypraw) spiningowaliśmy na nieznanym jeziorze. Odpłynąłem bardzo szybko.
Rano przed startem na salę operacyjną jeden łyk wody i tym razem pół niebieskiej tabletki. ¦wiat robi się piękny. Jeszcze widzę szałowo ubraną kobietę – to zapewne nie jest pacjentka tego oddziału. Jej widok poprawia mi humor – to Ula Jaworska. Powoli odlatuję. Jeszcze przed pobraniem szpiku na chwilę odzyskuję świadomość. Jestem na sali operacyjnej, zielone ściany, niebieskie kitle i rozpoznaję miłą twarz pielęgniarki, która poprzedniego dnia pobierała mi krew do badania.KONIEC.
Otwieram oczy i znów zielone ściany, dwa łóżka po lewej i dwa po prawej stronie, a ja leżę na łóżku na środku sali i nie mogę się ruszyć. KONIEC.
Otwieram oczy i jestem już na ogólnej sali. Jola siedzi obok i czule się uśmiecha. To chyba jest już po wszystkim. Ciepłe słowa żony powodują, że staję się niewiarygodnie szczęśliwy. „Znowu sukces” powiedziałby znajomy z pracy, tylko ten schabowy na kiju (kroplówka) psuje cały nastrój.
Odbieram jeszcze telefony od mamy, brata i Tadzia i do wieczora śpię. Jeszcze brąz w skoku o tyczce pań dla nas późną nocą i znowu błogi sen.
Rano 25 sierpnia obudził mnie płynący z radia utwór mojego ulubionego zespołu Pink Floyd – „Czas”. Pomyślałem sobie, że czas i wysiłek wszystkich ludzi, którzy brali w tym udział nie może pójść na marne. Teraz przyszedł NOWY CZAS dla tego dziecka, które otrzymało niesamowitą szansę na nowe zdrowe życie. I mocno wierzę w to, że cierpienia jakich doznało w tym smutnym kilkumiesięcznym życiu nie przyćmią radości ze zdrowego dzieciństwa, a później dorosłego życia. Przy wyjściu z oddziału czekała na mnie Jola, Ula i Prezes Zarządu Fundacji Czesław Baranowski. Czesław wręczył mi miły prezent – złotą odznakę Fundacji Urszuli Jaworskiej.
Superdoktor p. Barbara Nasiłowska przyniosła wypis z Kliniki z aktualnymi badaniami i wszyscy razem pojechaliśmy na kawę do naszego mieszkania na warszawskich Jelonkach. Co dalej?
Za miesiąc będę atakował Ulę o informacje o stanie zdrowia dziecka. Będę słuchał Pink Floydów i planował kolejne wyprawy wędkarskie z kolegami.
P.S. Myślę, że w pewnym sensie spłaciłem dług. Otóż 23.10.2002 r. mój ciężko chory na serce tata przeszedł przeszczep serca. Nie było innego wyjścia. Dawcą był młody człowiek, decyzję o dawstwie podjęli jego rodzice. Wierzyli, że robią to w słusznej sprawie. Niestety, żył z nowym sercem 17 dni. Zabrakło szczęścia. Tym razem będzie inaczej.
Naszym życiem kierujemy sami, ale czasem potrzeba nam do tego odrobiny szczęścia. Bo gdy okaże się, że tego szczęścia zabrakło to jeszcze jesteśmy my – dawcy.

źródło
|
| |
|
|